Radna Gdańska pisze do prezydent Dulkiewicz ws. nękania proliferów na Zaspie

Radna Rady Miasta Gdańsk Barbara Imianowska złożyła interpelację do Prezydent Miasta Aleksandry Dulkiewicz. Żąda wyjaśnień w sprawie skandalicznych działań urzędników wobec proliferów pod szpitalem na Zaspie.

Już od pierwszego zgromadzenia prolife pod szpital św. Wojciecha na Zaspie, Prezydent Gdańska regularnie deleguje swoich przedstawicieli. Teoretycznie – aby obserwowali manifestację. Urzędnicy jednak nie tylko przyglądają się obrońcom życia, ale prą w kierunku eskalacji. 18 stycznia – gdy Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji miał się już ku końcowi, a uczestnicy zaczynali powoli zbierać sprzęt i kończyli zgromadzenie, gdański urzędnik postanowił nagle oficjalnie rozwiązać zgromadzenie. Było to działania czysto eskalacyjne, bo proliferzy nikomu nie zagrażali, a ich akcja w zasadzie już się kończyła.

W lutym na Publiczny Różaniec przyszło aż 5 urzędników. Rzekomo mieli oni doglądać 5 różnych zgromadzeń, ale skupili się na przeszkadzaniu w akcji prolife. Należy podkreślić, że nie reagowali, gdy kontrmanifestacja skrajnej lewicy wulgarnie zagłuszała modlących się ludzi. Aborcjoniści mogli sobie hałasować, natomiast nagłośnienie po stronie prolife było przez urzędników zwalczane. Urzędniczki kierowały w stronę Joanny – naszej koordynatorki – bezprawne żądania i dyktowały jej, jak ma wyglądać zgromadzenie – bez żadnej podstawy prawnej.

W Gdańsku jest normą, że lewicowe kontrmanifestacje rejestruje się zaraz obok zgromadzeń katolików i proliferów. Zgodnie z przepisami taka kontra powinna być zgłoszona w odległości co najmniej 100 metrów. Tymczasem gdański urząd bez problemu przyjmuje zawiadomienia, że kontra stanie dosłownie kilka metrów od modlących się ludzi. Potem obserwatorzy od Dulkiewicz nie reagują na wyzywanie, wulgarne okrzyki i zagłuszanie modlitwy. Pikieta lewicy jest osłaniana i cieszy się szczególną życzliwością władz. Daje się zauważyć podwójne standardy – im wolno wszystko, a obrońcy życia są straszeni i dyskryminowani.

W związku ze skandalicznymi działaniami urzędników Radna Gdańska Barbara Imianowska skierowała inteprelację, w której żąda wyjaśnień na temat zaistniałej sytuacji.

Najważniejsze kwestie z interpelacji dotyczą: rejestracji zgromadzenia skrajnej lewicy tuż koło zgromadzenia prolife, braku reakcji delegowanych urzędników na zakłócanie zgromadzenia modlitewnego przez bojówkę KOD i Gdańskiej Lewicy, podstawy prawnej, na jakiej formułowano wobec organizatora modlitwy oczekiwania, że zaprzestanie używania nagłośnienia, szczególnie w sytuacji, gdy kontrmanifestacja nie była poddana podobnej presji.

Aleksandra Dulkiewicz ma 14 dni na odpowiedź. Sprawa jest istotna nie tylko dla Gdańszczan, którzy gromadzą się na modlitwie na Zaspie. Zachowanie ludzi, którzy podlegają pod Prezydent Miasta, budzi uzasadniony niepokój dla każdego. Oto samorząd dużego ośrodka miejskiego w sposób niedopuszczalny tłumi wolność słowa, praktyk religijnych i zgromadzeń. A zapisy chroniące wszystkie te wolności znajdują się przecież w najwyższym akcie prawnym – w Konstytucji RP.

Szpital na Zaspie jest czarnym punktem na aborcyjnej mapie Polski. W 2025 roku aż 27 dzieci straciło tutaj życie poprzez aborcję psychiatryczną. Pod pretekstem złego samopoczucia psychicznego zabito dzieci nawet na początku siódmego miesiąca ciąży. Aborterzy zabili 5 dzieci zastrzykami w serce, aby mieć pewność, że po przerwaniu ciąży dzieci te nie będą żyły.

Źródło: Fundacja Życie i Rodzina

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama