Kościół wychodzi, aby ogłosić światu tajemnicę swojej wiary w Chrystusa, który jest nieustannie obecny w Kościele. Procesja jest przypomnieniem, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, a jednocześnie świadectwem naszej wiary, które do podążania za Chrystusem ma zapalać innych – mówi ks. dr Łukasz Celiński, kierownikiem Referatu Liturgicznego diecezjalnej siedleckiej.
Monika Lipińska, Echo Katolickie: Przed nami jedna z największych religijnych uroczystości – Boże Ciało. Jaka jest jej geneza?
Ks. Łukasz Celiński: Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nazywana Bożym Ciałem, jest pierwszym w historii świętem ustanowionym dla całego Kościoła, niebędącym celebracją wydarzeń zbawczych – nie mamy w Piśmie Świętym opisu wydarzeń, do których nawiązywałaby wprost, jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Na początku nazywano ją uroczystością Ciała Chrystusa albo świętem Eucharystii.
Wprowadził je w 1264 r. papież Urban IV bullą „Transiturus de hoc mundo”. Miało to związek z objawieniami Julianny z Mont Cornillon w Belgii; papież Urban IV był jej spowiednikiem jako archidiakon.
Dlatego to właśnie w Belgii zaczęto obchodzić święto Ciała Chrystusa – pierwsza celebracja miała miejsce w 1247 r., a w Kościele powszechnym w 1264. Wybrany, by opowiedzieć teologię tego święta poprzez teksty w mszale i w brewiarzu, został św. Tomasz z Akwinu. Od czasu reformy kalendarza liturgicznego po Soborze Watykańskim II Boże Ciało należy do świąt najwyższych rangą.
Co świętujemy tego dnia?
To święto stawia w centrum Eucharystię. W tekstach mszalnych wybrzmiewa, że jest ona ofiarą, której zbawcze owoce przyjmujemy, że jest sakramentem jedności i łączy wierzących oraz jest zadatkiem życia wiecznego – pokarmem na życie wieczne. Oficjalna nazwa tego święta liturgicznego brzmi: Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.
No właśnie – dlaczego uroczystość ma w nazwie Boże Ciało, skoro odnosimy ją zarówno do Ciała, jak i do Krwi Chrystusa?
Pod tą nazwą funkcjonowało od XIII do XIX w. W 1849 r. papież Pius IX wprowadził do mszału uroczystość Najdroższej Krwi, świętowaną 1 lipca – stąd narodziła się tradycja pobożnościowa ofiarowania lipca jako miesiąca Krwi Chrystusa, po czerwcu, który jest miesiącem Serca Jezusowego. Po Soborze Watykańskim II uroczystość Najdroższej Krwi została połączona z uroczystością Bożego Ciała.
To święto ruchome, ale zawsze przypadające w czwartek. Dlaczego?
Ponieważ – tak postanowił papież – obchodzimy je dokładnie po dawnej oktawie Zesłania Ducha Świętego. W Polsce pozwala na to „czerwona kartka w kalendarzu”, są jednak kraje, w których „ten” czwartek nie jest dniem wolnym od pracy i święto przeniesione zostało na niedzielę. Co ważne, uroczystość swoją tematyką bardzo mocno nawiązuje do Wielkiego Czwartku.
Wszystkie formy pobożności, szczególnie procesja eucharystyczna po głównej Mszy św., są publicznym wyrażeniem wiary Kościoła w obecność Chrystusa w Eucharystii i w to, że ta obecność nie kończy się ona wraz z końcem Mszy św. Chrystus, żywy i prawdziwy, jest z nami pod postacią chleba eucharystycznego.
Czego wyrazem jest procesja do czterech ołtarzy?
Sama struktura Mszy św. z procesją eucharystyczną nawiązuje do liturgii Wielkiego Czwartku, do Mszy Wieczerzy Pańskiej, która też nie kończy się błogosławieństwem, ale po Eucharystii Najświętszy Sakrament zanosi się w procesji do miejsca przechowania. Podobnie w Boże Ciało – Najświętszy Sakrament przenoszony jest w procesji do czterech ołtarzy, a potem do miejsca, gdzie liturgię kończy uroczyste błogosławieństwo. Procesja jest więc włączona w Mszę św., a oprócz tego, że jest publicznym wyznaniem wiary Kościoła w Chrystusa obecnego w Eucharystii, te cztery stacje mają swoją symbolikę. Mogą nawiązywać do czterech opisów ustanowienia Eucharystii w Nowym Testamencie: w Liście do Koryntian, i w trzech Ewangeliach synoptycznych; można też je odnieść do liczby ewangelistów.
O czym opowiadają teksty i śpiewy przy poszczególnych stacjach?
Są one swoistą katechezą na temat misterium Eucharystii. Przy pierwszej podkreśla się, że Eucharystia jest ofiarą; śpiewamy „Kielich przymierza to krew Zbawiciela”, słyszymy opis ustanowienia Eucharystii według św. Mateusza. Temat drugiej stacji to Eucharystia jako pokarm dusz; przed Ewangelią wybrzmiewa refren: „Pokarmem z nieba Pan swój lud obdarzył”, czytanie mówi o rozmnożeniu chleba poprzez błogosławieństwo odmówione przez Jezusa – ten chleb staje się pokarmem duchowym. Trzecia stacja pokazuje, że Eucharystia jest zadatkiem życia wiecznego, śpiewane są słowa: „Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” i odczytany fragment Ewangelii św. Łukasza opisujący drogę uczniów do Emaus, co przypomina, że w Eucharystii zmartwychwstały Chrystus karmi swój lud w na życie wieczne. Tematem czwartej stacji jest Eucharystia jako sakrament jedności Kościoła – my, który spożywamy jeden chleb, stajemy się jednym ciałem w Chrystusie. W Ewangelii św. Jana, która wtedy wybrzmiewa, Jezus mówi: „aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie!”.
Dlaczego to wszystko dzieje się poza murami kościoła, w drodze, na ulicach naszych miast i wsi?
Kościół wychodzi, aby ogłosić światu tajemnicę swojej wiary w Chrystusa, który jest nieustannie obecny w Kościele. Oprócz tego, że jest obecny w misterium Eucharystii i że ten sakrament to owoc Jego ofiary, który karmi nasze dusze, to jest On naszym pasterzem w drodze do życia wiecznego.
Każda procesja jest więc wymownym znakiem naszego życia: jest ono podążaniem za Chrystusem. Jego obecność nie ogranicza się do tabernakulum. Jesteśmy jako chrześcijanie zaproszeni, żeby iść za Nim także po opuszczeniu murów kościoła, w naszej codzienności.
Przystrajanie domów i ulic z tej okazji to wyraz tego, że chcemy, by był On w całym naszym życiu. Procesja ulicami ma też wymiar ewangelizacyjny – pokazujemy swoją wiarę ludziom będącym daleko od Kościoła. Tak więc procesja jest przypomnieniem, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, a jednocześnie świadectwem naszej wiary, które do podążania za Chrystusem ma zapalać innych.
Dużą wagę przywiązujemy do dekorowania ołtarzy, coraz więcej parafii tworzy kwietne dywany. Nie przywiązujemy zbyt dużej wagi do formy?
Nasz zwyczaj sypania kwiatów przed Chrystusem to też tworzenie kwietnego dywanu, tyle że powstającego w trakcie procesji, a nie układanego wcześniej. Idea jest taka sama: podkreślamy w ten sposób wiarę, że to sam Chrystus przechodzi ulicami naszych miast, a stanowi nawiązanie do wejścia Jezusa do Jerozolimy, gdy pod stopy rzucano Mu gałązki i kładziono płaszcze. On przychodzi, by być też naszym Królem, stąd królewskie powitanie. Ważne, żeby za zwyczajami szła świadomość, że nie jest to jakaś forma estetyki oderwana od duchowości. Kwietny dywan czy kwiaty sypane przed Najświętszym Sakramentem mają wyrażać postawę serca: wierzę i chcę, by Chrystus królował także we mnie.
Wiele osób zrywa gałązki z brzózek przy ołtarzach i zabiera je do domu. Czy to ważne?
To siła obrzędów, które przejmujemy i powtarzamy po naszych rodzicach i dziadkach. Warto zadać sobie pytanie o sens takich gestów. Ten stanowi nawiązanie do tradycji biblijnej, a jego znaczenie jest bardzo głębokie. W Ewangelii chłopcy hebrajscy zrywali gałązki oliwne, aby pozdrowić Chrystusa, który wjeżdżał do Jerozolimy.
Jeśli zrywamy brzozowe gałązki, pozdrawiamy Chrystusa jako króla – mimo że nie wjeżdża On na osiołku, tylko idzie przed nami w chlebie eucharystycznym. Przyznajemy w ten sposób, że to Chrystus żywy – nie chleb, „bo tu już nie ma chleba, to Bóg, to Jezus mój”.
Budowanie i przystrajanie ołtarzy proboszczowie zlecają mieszkańcom konkretnych ulic czy wiosek w parafii. Czemu to służy?
Jeżeli parafianie potrafią połączyć siły, podzielić obowiązki – ktoś przynosi obrus, kto inny kwiaty, brzózki, ktoś dzieli się swoim talentem artystycznym, a inny złoży ofiarę – tworzy się swojego rodzaju jedność. To konkretny znak, że rozumiemy, czym jest Eucharystia. Bo gdy mówimy, że jest sakramentem jedności, jest to jakaś idea, która w momencie, kiedy ludzie tworzą coś wspólnie, staje się rzeczywistością. Współpraca przy budowaniu ołtarza oznacza jednoczenie się w służbie Panu Bogu. To bardzo ważne, bo ostatecznie chodzi o to, żeby Chrystus był wszystkim do wszystkich i żeby nas jednoczył.
Źródło: Echo Katolickie22/2026
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.