Bóg stał się Chlebem

„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Te słowa Jezusa zszokowały Jego słuchaczy. Trudno im było zaakceptować zapowiedź jedzenia ludzkiego ciała. Chrystus nie łagodzi jednak swojego przekazu i nie tłumaczy zgromadzonym, że to tylko poetycka przenośnia. Stwierdza stanowczo, że Jego Ciało jest prawdziwym pokarmem, a Krew prawdziwym napojem. W uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej stajemy wobec tajemnicy, która wymyka się ludzkiej logice. Bóg ukrywa się w kawałku chleba, aby zjednoczyć się z nami w sposób najbardziej bezpośredni z możliwych.

Zwykły chleb zaspokaja fizyczny głód i podtrzymuje organizm przy życiu. Bez regularnego posiłku człowiek opada z sił i choruje. Identyczny mechanizm dotyczy naszego życia duchowego. Codziennie próbujemy nasycić wewnętrzną pustkę różnymi zamiennikami. Szukamy trwałego poczucia bezpieczeństwa w udanej karierze, opinii innych ludzi albo w gromadzeniu oszczędności. Te rzeczy szybko okazują się niewystarczające, zostawiając w nas uczucie niedosytu. Eucharystia leczy ten najgłębszy głód. Komunia święta nie jest nagrodą za bezgrzeszne, bezbłędne życie. Jest lekarstwem dla słabych i pokarmem dającym energię do zmagania się z codziennością. Realna obecność Jezusa daje nam siłę do przebaczania win, cierpliwego znoszenia trudności w rodzinie i walki z naszym własnym egoizmem.

Przyjmując Ciało Chrystusa, pozwalamy Mu działać w nas od wewnątrz. On powoli i dyskretnie przemienia nasz sposób myślenia. Uczestnictwo we mszy łatwo może stać się jednak jedynie uciążliwym obowiązkiem i pustą rutyną. Zastanów się dzisiaj, z jakim nastawieniem przystępujesz do ołtarza. Czy wierzysz, że w białej hostii przyjmujesz żywego Boga, który ma moc uzdrowić twoje zranienia? Jak często w momentach zwątpienia i lęku o jutro szukasz bezpośredniej bliskości Jezusa ukrytego w tabernakulum?

« 1 »