Wschodzi radość

Homilia na 3 Niedzielę Zwykłą roku A

Ciemności bywają różne: gdy noc nastaje, gdy wokoło zamęt i kraj pogrążony w niepewności, gdy zło się rozprzestrzenia, gdy brakuje pracy, królują przemoc i bezmyślność. Czy nie jesteśmy narodem kroczącym w ciemnościach? Gorzej, gdy ciemności ogarną rodzinę i sprawy osobiste — jakże ciemno w sercu. Mrokiem spowijają nas doniesienia o wojnach i kataklizmach. Ciemnością jest zawsze chwila śmierci bliskich. Pokażcie mi człowieka, którego by choć raz w życiu nie ogarnęły duchowe ciemności i wewnętrzne mroki. Nawet dzieci nie są wolne od tych doświadczeń. Dlatego człowiek prędzej czy później stawia pytanie o sens życia i o sens istnienia świata. A gdy nie potrafi znaleźć odpowiedzi, gdy ciemności długo nie ustępują, gdy po omacku szukając drogi przez życie, raz, drugi, dziesiąty rozbije sobie głowę o czyhające wokół przeszkody... A gdy uzna, że życie, świat i cała ta szamotanina nie mają sensu, pozostaje upić się, sięgnąć po narkotyk lub skoczyć w ciemność jeszcze większą, życie sobie odbierając. Ale czy to ma sens?

Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać... Czy prorok i Ewangelista mówią tylko o mieszkańcach Galilei? Nie, także o nas. Zważcie, że Jezus zaczyna nauczanie nie od teoretycznych wywodów na temat sensu życia. Nie od prób wyjaśniania zawiłości historii świata. Zaczyna od — zdawać by się mogło banalnego — wezwania: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie! Całą filozofię sensu życia Jezus odłożył na później i nie słowa były najważniejsze, On po prostu zmartwychwstał.

Mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło jednak już, od razu, gdy tylko zaczął głosić Ewangelię. Co w niej było takiego niezwykłego? Człowiek! Taka jest logika Bożego planu: Syn Boży staje się człowiekiem, aby człowiekowi przywrócić jego godność, wielkość, znaczenie. Tę najprostszą wielkość zasadzającą się na sumieniu czystym i prawym, na dobroci wobec innych, na wymaganiach stawianych sobie, na pokorze i ufności wobec Boga.

Nieefektowna taka wielkość? Nie będę przekonywał. Trzeba jej doświadczyć, by odkryć, jak bardzo potrafi wypełnić serce człowieka, ile pokoju wlać w otoczenie. Wiele dręczących problemów, pytań, wątpliwości rozjaśnia się wtedy i maleje. Życie nabiera sensu, a każdy dzień nowego blasku. Czy ciemności znikają bez reszty? Bynajmniej. Ale człowiek nawet w mroku odnajduje drogę bezpieczną, pełną pokoju i radości.

Czy wszyscy chrześcijanie tą drogą idą? I tak, i nie. Drogi, którą jest Jezus i Jego Ewangelia, trzeba bowiem szukać wciąż na nowo. Zauważ, to dwie sprawy: Najpierw trzeba szukać Jego samego — nie historycznego wspomnienia, nie postaci z podręczników, ani nawet z kazań. Żywego, bliskiego, towarzyszącego nam na każdym kroku. Po drugie — trzeba poznawać głębiej i dokładniej treść Ewangelii zapisanej na kartach Nowego Testamentu i obecnej w żywej tradycji Kościoła. Gdy Pan jest światłem naszego życia, lęki znikają. Wschodzi radość.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama