reklama

Bliskość

O tym jakim nauczyciel być powinien

Jerzy Binkowski

|

Czas Miłosierdzia 10/2002

dodane 03.12.2002 00:00

„Nie dałbym złamanego grosza
za upraszczanie tego,
co musi być skomplikowane,
ale życie oddałbym za upraszczanie tego,
co skomplikowane być nie musi”.

Każda osoba tworząca szkołę powinna określić swoje miejsce: kim może i kim chce być dla innych. To co może zdziałać człowiek, stanowi konsekwencję tego, kim może i chce być, współpracując. Szkoła to zespół osób urzeczywistniających przymierze.

Relacje oparte na przymierzu opierają się na wspólnocie wartości, zasad i celów. Duże znaczenie mają tu takie słowa, jak miłość, ciepło i osobisty wdzięk. Relacje oparte na przymierzu są otwarte na odmienność, odzwierciedlają wzajemny szacunek i równowagę psychiczną. Stanowią wyraz świętości relacji międzyludzkich.

Nauczyciel winny jest szkole pewną dojrzałość wyrażaną poczuciem własnej wartości, bezpieczeństwa, nadziei, odpowiedzialności wobec samego siebie i innych oraz poczuciem sprawiedliwości (równości). Powinien posiąść umiejętności rozumienia i pogłębiania relacji międzyludzkich, oraz umiejętności racjonalnego myślenia, które pozwalają mu uzasadnić i zrozumieć założenia programowe.

Czymś racjonalnym jest cenić zaufanie i ludzką godność, aby w ten sposób zapewniać możliwość rozwoju osobowego.

Nauczyciel winny jest uczniom umiejętność rozróżniania między tym, co jest w istocie swej twórcze i zdrowe a tym, co funkcjonuje lecz jest fałszem i świadczy o pogubieniu się w świecie wartości. Nauczyciel pomaga dostrzec piękno idei dojrzewania. Buduje nadzieję. Szanuje prawo każdej osoby do bycia potrzebnym! Lekceważenie osoby eliminuje nauczyciela z zawodu. Bycie nauczycielem oznacza korzystanie ze specjalnych przywilejów, jakie daje obcowanie ze złożonością, wieloznacznością i zróżnicowaniem.

Nasz system wartości oraz światopogląd powinny być ściśle zintegrowane z naszym życiem rodzinnym, zawodowym, religijnym, bo przecież nasz sposób bycia jest jedynie konsekwencją tego, w co wierzymy i tego, co tkwi głęboko w naszym sercu. Jak doprowadzić nas wszystkich do świadomości, że jakość relacji między osobami liczy się najbardziej? Dla wielu z nas, nauczycieli, istnieje ogromna przepaść pomiędzy dostrzeganiem w sobie człowieka a patrzeniem na siebie jako na wykonującego zawód nauczyciela. Wielki czas przywrócić poczucie spójności w naszym życiu.

Praca powinna i może przynosić owoce i satysfakcję, sprzyjać i nadawać sens naszemu rozwojowi, wzbogacać nas i zapewniać poczucie spełnionego obowiązku. Praca nauczyciela może mieć zbawienny wpływ na nasze zdrowie i odczuwaną radość życia. Jednak bez wewnętrznej pasji i umiejętności zawiązywania głębokich związków uczuciowych polegających na zaufaniu nie widzę szans na urzeczywistnianie relacji bliskości.

Warto dostrzegać piękno i sens różnorodności ludzi oraz to, że jesteśmy współzależni. Każdy może odegrać ważną rolę, każdy ma talent, który może wykorzystać. Współzależność wymaga otwartej i pełnej komunikacji. Wrogiem bliskości jest w wyrazisty sposób - powierzchowność.

Dobrze byłoby, aby ludzie w szkole okazywali sobie wzajemną wrażliwość. Mądre jest dokonywanie oceny naszych działań w przejrzystym świetle moralności. Sensowne jest zapewnianie sobie nawzajem szansy realizacji własnych możliwości i możliwości naszych podopiecznych.

Wszyscy powinniśmy się razem uczyć. Większość z nas rozwija się nieustannie przez całe życie. Warto dążyć do dojrzałości, otwartości i wrażliwości. W poczuciu bliskości, ciepła i serdecznej wdzięczności za to, że nie jesteśmy samotni.

opr. ab/ab

1 / 1
oceń artykuł Pobieranie..

reklama