O jakich prawach jest mowa?

Analiza emocji stanowi część procesu oczyszczenia serca (fragmenty książki "Pojednać się z samym sobą")

O jakich prawach jest mowa?

Joelle Laflute-Marietti

Pojednać się z samym sobą

wyd.: Wydawnictwo Salwator 2010

Wybrane fragmenty
NIEŚWIADOMOŚĆ I EMOCJE
Czym są emocje?
Skąd pochodzą emocje?
O jakich prawach jest mowa?

O jakich prawach jest mowa?

Niezwykle istotna wydaje mi się kwestia świadomości, że wszystkie wielkie i małe procesy, jakie można zaobserwować, dokonują się według określonych i niezmiennych reguł.

Dlaczego każde zjawisko naturalne posiada właściwy sobie ruch? Ciała są przyciągane siłą grawitacji, ładunki elektryczne odpychają się wzajemnie, bakterie się rozmnażają... Skąd pochodzi ta wewnętrzna dynamika, której ludzka technika nie potrafi ani wynaleźć, ani zmienić?

Trzeba przyjmować prawa natury jako dar. Istnienie nauki jest możliwe dlatego, że istnieją prawa natury — reguły, które nie podlegają zmianom. Technika dowodzi, że gdy przestrzega się praw natury, można osiągnąć znaczące efekty, a wszystko funkcjonuje doskonale.

Ustanowione przez Boga — wszechmogącego Prawodawcę — prawa te dotyczą i kierują całym dziełem stworzenia. Nazywane prawami Boskimi lub naturalnymi, działają niesłabnąco i nieprzerwanie od miliardów lat.

Niestrudzenie realizują one nakreślony przez Stwórcę wspaniały plan. A ponieważ Stwórca dochował wierności planowi, prawa mogą oddziaływać od chwili stworzenia. Utrzymują one wszechświat w niezbędnym dla życia ruchu.

Gdy tylko to sobie uświadomimy, oczywisty wniosek narzuci się sam: należy te prawa stosować. W naszym żywotnym interesie leży to, by wiedzieć o ich istnieniu i sposobie funkcjonowania, by nie przekraczać ich z powodu własnej niewiedzy. Niestety, te informacje nie zawsze są wpajane.

Podczas gdy Boskie prawa są w rzeczywistości jedynym koniecznym warunkiem, by każda ludzka istota wiodła zdrowe, wesołe życie na świecie będącym dziełem Boskiego stworzenia, ludzki umysł skierował się ku nowym ścieżkom, podążając za swoją wolą i nie biorąc pod uwagę praw, które już zostały dla niego przygotowane i nakreślone.

W nieświadomości najbardziej elementarnych kwestii, które dotykają samej istoty ich jestestwa, wielu ludzi poddaje się rezygnacji, popada w zwątpienie i uważa się za niewinne ofiary nieludzkiego przeznaczenia. Inni zaś się buntują, oskarżając społeczeństwo, a nawet Stwórcę.

Ale są też tacy, którzy odrzucając te bezcelowe zachowania, odnajdują w głębi sumienia nadzieję, że gdzieś muszą istnieć odpowiedzi na wszystkie dręczące ich pytania. To pozwala im na dalsze poszukiwania.

Czyż nie otrzymaliśmy bowiem wiążącej obietnicy Chrystusa:

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7,7).

Wydaje mi się, że słowa te dają nam pewność, iż każdy szczery i wytrwały wysiłek z pewnością osiągnie zamierzony cel i zostanie ukoronowany sukcesem.

Mamy absolutną, witalną potrzebę, by znać zamierzony cel i jasno widzieć drogę, która nas do niego doprowadzi. Powodzenie lub porażka, szczęście bądź nieszczęście, zależą bezpośrednio od kierunku, jaki nadamy naszej egzystencji.

Ponadto, tak długo, jak długo nie znamy prawdziwych powodów naszej przemiany, nie możemy ufać i obrócić na naszą korzyść cennego czynnika czasu, a także wyciągać wszelkich korzyści z przeżytych doświadczeń.

W wyniku tego mamy potrzebę posiadania wiedzy. Dopóki nie zdobędziemy przekonania bazującego na pewnej i kompletnej wiedzy, dopóki nie poznamy dokładnie celu stojącego przed naszym życiem, dopóty nie będziemy mogli dobrze żyć, w pełni się rozwinąć ani być szczęśliwym. Dlatego musimy też uruchomić wszelkie możliwe środki, by tę wiedzę osiągnąć.

Powróćmy do praw. Istnieją trzy podstawowe prawa, które stanowią kamienie węgielne woli Boskiej: prawo ciążenia, prawo przyciągania się podobieństw i prawo przyczynowo-skutkowe.

Niezwykle ważna jest świadomość, że efekty oddziaływania tych prostych praw doprowadzają ludzkiego ducha — w zależności od wewnętrznej postawy — dokładnie tam, gdzie się znajduje.

Aby lepiej zrozumieć bezpośredni związek między naszymi stanami ducha a fizycznością, szczególnie ważne jest pochylenie się nad doświadczeniami z przeszłości i zanalizowanie ich z punktu widzenia fundamentalnego prawa przyczynowości.

W istocie, każdy problem, jaki pojawia się w ludzkim życiu, zamiast być postrzegany jako zdarzenie o charakterze negatywnym, powinien zostać zaakceptowany jako pozytywne doświadczenie, pozwalające nam na wewnętrzne wzbogacenie się i skorzystanie z wartości, które w nas tkwią.

Podejmowane w przeszłości wybory bezlitośnie doprowadzają nas do tego, co przeżywamy w czasie teraźniejszym.

Jeżeli chcemy zmienić warunki życia, które uważamy za trudne, powinniśmy dokonać życiowego bilansu (w najszerszym tego słowa znaczeniu), aby móc zwrócić się ku przyszłości bardziej odpowiadającej naszym aspiracjom.

Najintymniejszy stan istoty ludzkiej jest decydujący dla jej rozwoju w świecie na płaszczyźnie duchowej — świecie, do którego będzie zmuszona wejść po śmierci fizycznej. Dlatego też istota ludzka znajduje się w sytuacji pełnej sprzeczności: jako stworzenie Boskie podlega prawom naturalnym, ale jednocześnie posiada zdolność podejmowania osobistych decyzji i dokonywania wyboru kierunku swego rozwoju.

W istocie, człowiek może podejmować dowolne decyzje, lecz każda z nich wywołuje jakieś działanie praw naturalnych i automatycznie pociąga za sobą fakt, że autor decyzji musi wziąć za nią odpowiedzialność.

Im silniejsza wiara w racjonalną wolność człowieka, tym większa nadzieja, że kiedyś ludzkość pogodzi się sama ze sobą. Ludzie — zamiast się sobie przeciwstawiać i zazdrościć — zapragną szczęścia i harmonii. Gdy człowiek stanie się racjonalny,
zrealizuje wolę Boską.

Trzeba więc uwolnić się od psychiki rozdętej od emocji. Życie nie będzie miało normalnego przebiegu, dopóki będziemy przechowywać w sobie emocjonalne odpadki. Trzeba oczyścić się ze swej psychiki. Tę z kolei da się przezwyciężyć tylko w przypadku, gdy będzie ona przekonana o niemożności ucieczki od praw rządzących wszechświatem (praw niezbywalnych).

W rzeczywistości reagujemy odmową na wszelkie zmiany i wytwarzamy emocje. A przecież nasz chleb powszedni to nie tylko obracanie dobrami materialnymi, lecz także strumień wydarzeń, a przede wszystkim naszych własnych stanów ducha. Powiem (choć niesie to ze sobą ryzyko sporego zaskoczenia), że najbardziej bulwersująca sytuacja, poddając nas próbie, staje się dla nas najcenniejszą pomocą!

Przystąpienie do prawa przemiany oznacza: umiejętność obserwowania rzeczy, które uciekają, choć chcielibyśmy, aby trwały; refleksję nad powtarzającymi się doświadczeniami w celu znalezienia drogi przemiany koniecznej do wyjścia z danej sytuacji; stwierdzenie, że reagujemy odmową na każdą zmianę, która powoduje, że jeżymy się wewnętrznie, oraz dostrzeżenie złości i cierpienia, jakie ta odmowa niesie ze sobą.

Aby tego dokonać, należy przejść od „nie” do „tak”, co oznacza przejście od emocji do uczucia. W uczuciu bowiem mamy do czynienia z kwestią większej stabilności, oświeconego sumienia, trwałości.

Jeżeli prawdziwie przeżyjemy jakieś doświadczenie, z całą pewnością kiedyś dobiegnie ono do swego końca. W przeciwnym wypadku będzie ciągnąć się w nieskończoność.

Przyjmujmy więc wydarzenia, jakie niesie los! Zamiast oddawać się przemyśleniom, bądźmy obserwatorami. Konfrontujmy naszą psychikę z rzeczywistością, zamiast wyobrażać sobie, przypuszczać, interpretować i osądzać.

Aby wyzwolić się od emocji, trzeba w pierwszym rzędzie mieć świadomość, że całkowite oswobodzenie się polega na tym, by nie być zależnym od innych. Takie oswobodzenie jest trudne do uzyskania, ponieważ stanowi absolutne przeciwieństwo tego, czego pragniemy. Pragniemy bowiem uznania, docenienia, pochwał, podziwu innych.

Rzecz jasna chodzi o to, by odtruć się z pewnego rodzaju przedawkowania zależności, w miarę jak nasze zachowania stają się źródłem konfliktów i nieporozumień, motorem cierpienia i niezliczonych emocji. W tym celu należy zaakceptować swoją potrzebę uznania i pozwolić na wewnętrzny przepływ przesadnych, dziecinnych reakcji. Następnie należy skierować się w stronę niezależności, a przede wszystkim nie żywić oczekiwań wobec innych ludzi, ale próbować zobaczyć, jakie są ich oczekiwania wobec nas.

Aby otrzymywać, należy też dawać (i w dodatku nigdy nie ma się pewności, że coś się otrzyma w zamian). Trzeba umieć dawać, biorąc pod uwagę pragnienia obdarowanej osoby w chwili, w której je sobie uświadamia. Odczytywanie oczekiwań bliźniego wobec naszej osoby jest sztuką. Najważniejsze w obdarowywaniu jest to, by dar został naprawdę przyjęty. Dar nie może zaistnieć, jeżeli bliźni go nie przyjmuje.

Aby to się udało, koniecznie musimy znać oczekiwania danej osoby, rozumieć ją: co z kolei wymaga od nas wyjścia poza własną indywidualność.

opr. aw/aw

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama