Pamiętać o dziedzictwie

Co Papież naprawdę mówi i myśli o rozszerzeniu Unii Europejskiej?

Rozszerzenie Unii Europejskiej dla Jana Pawła II jest priorytetem, do którego należy dążyć śmiało i niezwłocznie. Taką opinię Papież wyraził w przesłaniu skierowanym do uczestników spotkania nt. Nowej Konstytucji Europejskiej, które odbywało się w Rzymie od 20 do 23 czerwca 2002.

Stolica Apostolska docenia możliwość stworzenia takiego systemu wzajemnych zależności i powiązań, że będzie on służył sprawiedliwemu rozwojowi narodów. „Wymaga to przemyślenia na nowo instytucji Unii Europejskiej - powiedział Papież - dostosowania ich do nowych potrzeb i jednocześnie pobudzenia do ustalenia nowego porządku, w którym znalazłyby wyraz cele budowy Europy”.

Troska Kościoła o kształt prawa zjednoczonej Europy jest nie tylko zrozumiała, ale wręcz uzasadniona. Jeśli bowiem ludzkość nosi na sobie doświadczenie dramatycznej historii, to słuszny jest niepokój o koncepcję ludzkiej osoby. Odpowiednie jej rozumienie i prawne określenie dają szansę uniknięcia albo zmniejszenia niebezpieczeństw.

Papież mówi o obliczu osoby, społeczeństwa i dobra wspólnego, które kształtowane jest na podstawie wartości. Wkład Kościoła w ten proces wypływa z powołania pasterzy do głoszenia treści objawionych. Można zignorować głos Kościoła, ale nie można mieć do niego pretensji, że pełni swoje posłannictwo.

„Na tej świadomości - mówi Papież - opiera się konkretne prawo i obowiązek Kościoła do zabrania głosu i zaproponowania własnego wkładu odnoszącego się do wizji osoby ludzkiej ze wszystkimi tego skutkami, zawartymi w katolickiej nauce społecznej”.

Stolica Apostolska pozytywnie ocenia ideę poszukiwania i wypracowania nowego ładu. Według Papieża jest to krok we właściwym kierunku. Ocena ta wiąże się z nadzieją na rozwój pokoju, sprawiedliwości i solidarności na całym kontynencie.

Doświadczenie totalitaryzmu obnaża niebezpieczeństwo tworzenia praw bez Boga. Wiele zależy od tego, co się rozumie przez pojęcie „człowiek”. Ta sama osoba raz będzie podmiotem, a innym razem przedmiotem. Dla niektórych może być nawet narzędziem czy towarem, w zależności od tego, co wygodniejsze. Trudno się dziwić trosce Kościoła o kształt nowego ładu w Europie, skoro świat pamięta jeszcze podział na ludzi i „podludzi”, a wiele współczesnych ruchów powołuje się na treści nacjonalistyczne. Jeśli ktoś sądzi, że nigdy nie wróci dramat ostatniej wojny, to niech się wnikliwie wsłucha w opinie europejskich populistów na temat imigrantów w niektórych krajach Unii Europejskiej. Dlatego Papież tak dobitnie przypomina prawdę o godności człowieka. Chrześcijańskie uzasadnienie tej godności jest korzystne dla wszystkich stron.

Z jednej strony Kościół domaga się wolności religijnej dla siebie, z drugiej - podkreślając tę samą godność człowieka - broni mniejszości religijnych i wymaga szacunku dla niewierzących.

Postulat oparcia prawa na chrześcijańskich wartościach czy pojęciach wypracowanych w judeochrześcijańskiej tradycji nie może być traktowany w kategoriach „zwycięstwa i przegranej”. Nie ma mowy o wojnie światopoglądów, gdzie „kapłani” świeckiego humanizmu stają naprzeciwko wierzących. Określanie koncepcji osoby przymiotnikiem „chrześcijańska” jest sygnałem, że nikomu nie wolno deptać godności, jaka się z nią wiąże. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z człowiekiem wierzącym czy niewierzącym. Szacunek należy się każdemu, bez względu na światopogląd. Kościół mówi wyraźnie, że godność człowieka nie ma swego źródła ani w zamożności, ani w kolorze skóry czy poglądach.

Pytaniom o miejsce chrześcijańskich wartości w Europie towarzyszą szczególne okoliczności. Papież w swoim wystąpieniu wspomina o kulturowym pluralizmie, jaki cechuje społeczeństwa Starego Kontynentu. „Rozliczne są korzenie duchowe, które przyczyniły się do utrwalenia... wartości: od ducha Grecji po ducha Rzymu, od wkładu ludów łacińskich, celtyckich, germańskich, słowiańskich i ugrofińskich, po wkład kultury judaistycznej i świat islamu. Te różnorodne czynniki znalazły w tradycji judeochrześcijańskiej siłę zdolną do ich zharmonizowania, umocnienia i krzewienia”.

Te słowa przypominają, że kultura nigdy nie była wrogiem Kościoła, ale jego sprzymierzeńcem. Tak było w Cesarstwie Rzymskim, gdzie pogańskie święta i obyczaje stawały się nośnikami ewangelizacji. Tak było w większości krajów misyjnych, gdzie upowszechniano inkulturację: misjonarze „chrzcili” obcą kulturę, wzbogacali ją nowymi znaczeniami. Być może dlatego Papież nie apeluje, by chrześcijaństwo w Europie było uprzywilejowane, bo nie boi się innych kultur. W tekście papieskiego wystąpienia nie znajdziemy żadnej zachęty do szczególnego traktowania chrześcijaństwa. Papież prosi tylko, by je przynajmniej zauważyć i docenić. „W obecnym procesie narodzin nowego ładu instytucjonalnego Europa nie może ignorować swego dziedzictwa chrześcijańskiego, albowiem większa część tego, co stworzyła na polu prawa, sztuki, literatury i filozofii powstała pod wpływem orędzia ewangelicznego”.

Niestety, uwagi Papieża o chrześcijańskiej tożsamości przyjmowane są przez świat z nieufnością. Po niechlubnym nawracaniu za pomocą „ognia i miecza” w przeszłości, świat traktuje słowa o duchowych korzeniach Europy jako przejaw albo groźbę nietolerancji. Jan Paweł II odpiera te argumenty, doceniając wkład innych religii w tworzenie Europy. „Należy też uznać i chronić specyficzną tożsamość i społeczną rolę Kościołów i wyznań religijnych. Odgrywały one zawsze, i nadal odgrywają, rolę pod wieloma względami decydującą w wychowywaniu do wartości zasadniczych dla współżycia, w krzewieniu kultury i tożsamości narodów, w przynoszeniu Europie tego, co przyczynia się do stworzenia jej pożądanych i niezbędnych podstaw duchowych”.

Nikt dziś nie kwestionuje prawdy o duchowym pluralizmie na naszym kontynencie. Ze słów Papieża daje się wyczytać apel, by nie kwestionować innej prawdy: że jednym z zasadniczych elementów tego pluralizmu jest chrześcijaństwo, albo przynajmniej religia. Nie chodzi bynajmniej o jej przecenianie, ale o docenienie. Papież wydaje się podpowiadać, że - czy się to podoba, czy nie - Europa jest chrześcijańska. Dopomina się tylko, żeby to zauważyć i wyciągnąć wnioski.

opr. mg/mg



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama