Kobieta sercem Kościoła

Wątek roli i miejsca kobiety w Kościele stał się w ostatnich latach modny i ważny. Powstaje na ten temat coraz więcej książek i publikacji. Organizowane się sesje i sympozja. Same kobiety-katoliczki spotykają się na seminariach i różnego rodzaju konwentyk

Wątek roli i miejsca kobiety w Kościele stał się w ostatnich latach modny i ważny. Powstaje na ten temat coraz więcej książek i publikacji. Organizowane się sesje i sympozja. Same kobiety-katoliczki spotykają się na seminariach i różnego rodzaju konwentyklach poświęconych problemowi kobiet w Kościele. Czy wydarzyło się coś istotnego w ostatnich latach we wspólnocie Kościoła, co każe na poważnie i głębiej niż do tej pory zająć się tą problematyką?

Cieszę się, że temat roli i miejsca kobiety w Kościele katolickim od kilku dziesięcioleci należy do ważnych i aktualnych zagadnień. Wynika to głównie z odczytywania przez Kościół znaków czasu. A stanowi je odkrycie, że kobiety mogą mieć nie tylko wyjątkowy i niezastąpiony wkład w troskę o dobro małżeństwa i rodziny, lecz także o dobro parafii, społeczeństwa, całego Kościoła. Drugim znakiem czasu jest kryzys wielu kobiet, zwłaszcza związanych z ateistyczną lewicą i skrajnym feminizmem. W czasach, w których kobiety publicznie „chwalą się” tym, że zabijają własne dzieci, czy też, że równouprawnienie polega według nich na tym, iż kobieta staje się kopią mężczyzny, warto na nowo przemyśleć wyjątkowość kobiety oraz jej rolę we współczesnym Kościele i społeczeństwie.

W nauczaniu Kościoła wątek kobiet i ich znaczenia raczej nie ma zbyt długiej tradycji. Pierwszym papieżem, który go podjął, jest Jan Paweł II w liście apostolskim o godności kobiety „Mulieris dignitatem” z 1988 r.

To prawda, Ojciec Święty Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który poświęcił tematyce kobiet oddzielny dokument. Nie znaczy to jednak, że w nauczaniu Kościoła wątek ten nie był podejmowany. Przeciwnie, Kościół od początku swej historii ukazywał ważną i niezastąpioną rolę kobiet w historii zbawienia - w Starym i Nowym Testamencie. Nieprzerwanie wskazywał też na fakt, że najbardziej niezwykłym człowiekiem w historii zbawienia nie jest mężczyzna, lecz kobieta - Maryja. To Ona jest kimś na tej ziemi najbardziej podobnym do Boga. Pierwszym i największym promotorem kobiet i ich roli w Kościele jest Jezus Chrystus. On stanowczo bronił ich przed tymi mężczyznami, którzy ich nie potrafili kochać i szanować. Przypominał, że z miłości do kobiety opuszczą własnych rodziców i będą wierni żonie aż do śmierci. To właśnie ta jednoznacznie prokobieca postawa Zbawiciela sprawiła, że panie mają w chrześcijaństwie zdecydowanie wyższą pozycję niż np. w islamie, gdzie mężczyzna może mieć kilka żon, czy w judaizmie, który nie pozwala kobiecie nawet na wejście do świątyni razem z mężczyzną.

Coraz częściej słyszy się dzisiaj opinię, że przez wieki swego istnienia Kościół za mało doceniał kobiety. Czy Ksiądz podziela ten pogląd?

To prawda, że w minionych stuleciach kobiety nie były tak doceniane, jak na to zasługują. Czasem były wręcz lekceważone przez mężczyzn, w tym również przez niektórych duchownych. W wymiarze formalnym ich pozycja w Kościele była niska. Mimo to w każdej epoce historii Kościoła spotykamy niezwykłe postaci kobiet, które wyrastały na wielkie święte i które wywierały znaczący wpływ na papieży, a także na nauczanie i odnowę Kościoła. Papież Franciszek przypomniał niedawno, że miarą pozycji kobiety w Kościele nie jest to, że otrzymuje formalne tytuły czy funkcje, np. tytuł kardynalski. Największy wkład w rozwój Kościoła i w budowanie Królestwa Bożego mają ci, którzy najbardziej kochają, a nie ci, którzy przyjmują święcenia kapłańskie i najwyższe stanowiska.

W swoim nauczaniu Jan Paweł II wielokrotnie wracał do tego tematu, analizując geniusz kobiecy. Na czym on polega?

Najbardziej wyróżniającą cechą kobiety jest to, że może być matką. Tylko ona może dzielić się ze swoim dzieckiem częścią własnego ciała i własnej krwi. Bycie matką czyni kobietę podobną do Chrystusa, który na krzyżu ofiarował za nas całe swoje ciało i przelał wszystką krew. Macierzyństwo jest najpełniejszą realizacją kobiecości. Nie chodzi tu tylko o macierzyństwo fizyczne. Nie mniej ważne jest macierzyństwo duchowe, które oznacza podtrzymywanie życia w innych ludziach poprzez karmienie ich kobiecą obecnością, miłością, troską. Nieprzypadkowo najbardziej w naszych czasach znaną kobietą, którą nazywamy matką, jest siostra zakonna - Matka Teresa z Kalkuty. W obliczu biblijnych prawd o płci pięknej i o jej powołaniu możemy stwierdzić, że główna różnica między kobietą a mężczyzną polega na tym, że panie z natury są bardziej predysponowane do funkcjonowania w świecie osób, panom natomiast łatwiej jest funkcjonować w świecie przedmiotów. Dojrzałe kobiety to specjalistki od miłości, wychowania, tworzenia więzi z Bogiem i ludźmi. Są z reguły bardziej otwarte i wrażliwe na sferę religijną. Łatwiej niż mężczyźni się modlą, częściej uczestniczą w Eucharystii i życiu sakramentalnym, bardziej troszczą się o wychowanie dzieci. Są prawdziwymi kapłankami kościoła domowego, od których w znacznym stopniu zależy życie religijne całej rodziny.

Papież Polak mówił też o niezastępowalnej roli, jaką ma do odegrania kobieta w Kościele. Co kobiety mogą dać Kościołowi? Jakie jest ich miejsce?

Na pytanie o rolę kobiety w Kościele odpowiada Jan Paweł II, który stwierdza: „historyczne koleje wspólnoty chrześcijańskiej dowodzą, że kobiety zawsze odgrywały znaczącą rolę w dawaniu świadectwa Ewangelii. Trzeba przypomnieć, jak wiele uczyniły one - często w milczeniu i w ukryciu - przyjmując i przekazując dar Boży, zarówno poprzez fizyczne, jak i duchowe macierzyństwo, dzieło wychowania, katechezę, rozwijanie wielkich dzieł miłosierdzia, przez życie modlitwy i kontemplacji, doświadczenia mistyczne oraz pisma bogate w ewangeliczną mądrość” (Ecclesia in Europa, nr 42). Promowanie kobiety i jej kobiecego geniuszu, a także wychowanie mężczyzn, którzy odnoszą się do kobiet na podobieństwo Jezusa, powinny stanowić podstawowy element nowej ewangelizacji. Im więcej będzie w Kościele kobiet podobnych do Maryi oraz im bardziej mężczyźni - świeccy i duchowni - będą uczyli się od dojrzałych kobiet miłości wiernej, czułej i ofiarnej, tym więcej będzie ludzi, którzy wybierają drogę błogosławieństwa i życia, i tym szybciej przejdzie do historii każda forma feminizmu, która zakłada, że kobiety i mężczyźni nie mogą być szczęśliwi razem.

Papieskie nauczanie na temat kobiety zostało określone jako fundament „nowego feminizmu” i z wielkim zainteresowaniem, a nawet entuzjazmem przyjęte i podjęte na całym świecie przez teologów i filozofów chrześcijańskich. Czy jednak ów „nowy feminizm” nie bywa czasem dzisiaj mylnie interpretowany?

W dominujących obecnie skrajnych formach feminizmu nie jest promowana kobieta, lecz rewolucja seksualna, antykoncepcja i aborcja, walka z małżeństwem i rodziną, a „ideałem” staje się naśladowanie zachowań i ról podejmowanych przez mężczyzn. W konsekwencji feminizm nie prowadzi do ochrony kobiety i kobiecości, lecz do upodobnienia płci pięknej do mężczyzn. Zdecydowana większość ruchów feministycznych nie szuka prawdy o naturze kobiety i jej roli w społeczeństwie, lecz głosi poglądy, które wynikają z przyjętej ideologii lub odpowiadają interesom ich politycznych sponsorów. Feminizm oficjalnie jest prokobiecy, jednak faktycznie uznaje, że w pełni ludźmi są tylko mężczyźni, zachęcając kobiety do ich naśladowania , a przez to do rezygnacji z kobiecości. Ponadto feministki wspierają tylko te panie i organizacje kobiece, które walczą z małżeństwem i rodziną. Zwalczają natomiast te kobiety, które mają odwagę mówić, że są szczęśliwe jako żony i matki. Kościół kieruje się realizmem i dlatego przypomina, że równouprawnienia płci i szacunku dla kobiet nie zapewnią żadne ustawy sejmowe ani deklaracje międzynarodowe, lecz same panie, o ile w sposób rozważny i odpowiedzialny wychowują swoich mężów i synów, ucząc ich szacunku i wdzięczności wobec kobiety i kobiecości. Rzeczywista promocja kobiety i geniuszu kobiecego powinna stanowić istotny element nowej ewangelizacji. Przyszłość ludzkości zależy bowiem od tego, czy większość kobiet będzie drugą Ewą, która karmi siebie i innych trującym pokarmem iluzji i grzechu, czy też drugą Maryją, która karmi siebie i innych Bożą miłością i prawdą.

Dziękuję za rozmowę.

Ks. Marek Dziewiecki, kapłan diecezji radomskiej, doktor psychologii, wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, krajowy duszpasterz powołań i wicedyrektor Europejskiego Centrum Powołań, dyrektor telefonu zaufania „Linia Braterskich Serc”, rekolekcjonista, odznaczony medalem Komisji Edukacji Narodowej, autor ponad 50 książek z zakresu wychowania, komunikacji międzyludzkiej, przygotowania do małżeństwa i rodziny oraz profilaktyki i terapii uzależnień. Jego publikacja „Jak wygrać kobiecość?” ukazuje piękno, geniusz, psychikę kobiety, jej relacje ze światem ludzi i z Bogiem.

Echo Katolickie 10/2014

opr. ab/ab

Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama