Homilia XLIII: Mt 12, 38-45

Fragmenty książki "Homilie na ewangelię według św. Mateusza" (część druga: homilie 41-90); pod redakcją ks. Arkadiusza Barona

Homilia  XLIII: Mt 12, 38-45

Źródła Myśli Teologicznej
Seria pod redakcją: Adama Bandury, Arkadiusza Barona, Tytusa Górskiego, Henryka Pietrasa i Edwarda Stańka
Z języka greckiego przełożył
Ks. Arkadiusz Baron (homilie: 41-60)
Jan Krystyniacki (homilie: 1-40. 61-90)
Rewizja przekładu (homilie: 1-40. 61-90)
Ks. Arkadiusz Baron
Uwspółcześnienie tekstu
Ks. Arkadiusz Baron (homilie: 1-40. 61-90)
Elwira Buszewicz (homilie: 1-40. 75-87)
Opracowanie tekstu i przypisy (homilie: 1-90) Ks. Arkadiusz Baron
Wydawnictwo WAM - Księża Jezuici; Kraków 2001; Redakcja: Arkadiusz Baron;
ISBN 83-7097-929-7


HOMILIA XLIII: Mt 12, 38-45

(PG 57, 455-464)

(12, 38) Wówczas rzekli do Niego niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów: «Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie». (12, 39) Lecz On im odpowiedział: «Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, lecz żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza».

1. Cóż głupszego, a nie tylko bardziej bezbożnego niż to? Po tylu znakach, tak jakby nic się nie stało, mówią: Chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Dlaczego tak mówili? Aby Go przyłapać (por. Łk 20, 20). Gdy już wiele razy słowami związał im usta oraz ich bezwstydny język (por. Mt 12, 2. 10. 24), wówczas przechodzą do czynów. Ewangelista, dziwiąc się temu, powiedział: Wówczas rzekli do Niego niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów żądając znaku. Wówczas. Kiedy? Gdy należało ulec, podziwiać, zdumiewać się, ustąpić, wówczas oni nie porzucają swej złości.

Zauważ, jak ich słowa są pełne szyderstwa i pochlebstwa. Przypuszczali, że Go tym skuszą. Raz Go znieważają, to znowu Mu schlebiają. Raz Go nazywają opętanym przez diabła (por. Mt 9, 34; 11, 18; 12, 24), to znowu nauczycielem. Obie te wypowiedzi pochodzą ze złego serca (ľ), choć słowa są przeciwne. Dlatego surowo ich gromi. Gdy pytali Go szorstko i znieważali, wtedy przemawia do nich łagodnie, gdy Mu natomiast schlebiali - odpowiada surowo i z wielką gwałtownością, dowodząc, że jest wyższy nad obie te namiętności, i ani wtedy nie zapłonął gniewem, ani teraz nie daje się ująć pochlebstwem. Zwróć też uwagę na Jego zgromienie, które nie jest zwykłym zelżeniem, lecz zawiera dowód ich niegodziwości. Co mówi? Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku. To znaczy: «Cóż dziwnego, że czynicie to wobec Mnie, który dotąd nie jestem wam znany, jeśli czyniliście to samo nawet przeciwko Ojcu, którego tyle razy poznaliście; odwróciliście się od Niego, a biegliście do demonów, pociągając ku sobie złych kochanków». To samo ustawicznie wyrzucał im Ezechiel (por. Ez 16). [Jezus] zaś to powiedział, aby pokazać, że zgadza się z Ojcem i że oni nie czynią nic nowego, i aby ujawnić ich tajemne myśli oraz to, że prosili o znak obłudnie i jako nieprzyjaciele.

(Chrystus okazuje, że jest równy Ojcu)

Nazwał ich plemieniem przewrotnym dlatego, że zawsze byli niewdzięczni wobec swych dobroczyńców oraz dlatego, że wtedy, gdy otrzymują dobrodziejstwa, stają się gorsi. Nazwał ich też plemieniem wiarołomnym, {wskazując na ich wcześniejszą oraz obecną niewiarę, z czego wykazuje swoją równość z Ojcem(40), skoro nie dawanie wiary /Jezusowi/ czyni je wiarołomnym}.

Dalej, po ich zgromieniu, co mówi? Lecz znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Już naprzód zapowiada swoje zmartwychwstanie i określa je figurą (). Cóż więc? Czyż nie dano mu znaku? Na żądanie nie dano. Cuda bowiem czynił nie dlatego, aby ich przyciągnąć (gdyż znał ich zaślepienie), lecz aby poprawić innych. Można więc rozumieć to albo w ten sposób, albo że nie otrzymają takiego znaku, jak tamten. Jednakże znak otrzymali wówczas, gdy przez własną karę poznali Jego moc. Tu zatem grozi to samo dając do zrozumienia, jakby mówił: «Wyświadczałem wam tysięczne dobrodziejstwa, żadne z nich was nie przyciągnęło, nie chcieliście oddać czci Mojej mocy. Poznacie więc Moją moc w sposób przeciwny: gdy ujrzycie wasze miasto w gruzach, mury rozwalone, świątynię w ruinie (por. Mt 24, 1-2), gdy utracicie nawet dawną wolność i wasz byt państwowy, i znów rozproszycie się na wszystkie strony jako pozbawieni ojczyzny i tułacze». Wszystko to nastąpiło po ukrzyżowaniu(41). «To będą dla was wielkie znaki». Jest to bardzo wielkim znakiem, że ich nieszczęścia trwają niewzruszone, że mimo tylokrotnych usiłowań nikt nie potrafił zmienić raz wymierzonej im kary. Tego jednak nie mówi, lecz zostawia następnym czasom, aby stało się to dla nich oczywiste. Na razie rozwija swą mowę o zmartwychwstaniu, które mieli poznać na podstawie późniejszych przeżyć.

(12, 40) Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce we wnętrznościach ziemi. Nie powiedział wyraźnie, że zmartwychwstanie, gdyż by się wyśmiewali. Jednakże wskazał, ażeby mogli wierzyć, że to przewidywał. Wiedzieli o tym, skoro mówią do Piłata: „Ów oszust jeszcze za życia powiedział: «Po trzech dniach powstanę»" (Mt 27, 63). Chociaż uczniowie nie wiedzieli tego, jakoże przedtem mniej rozumieli niż /uczeni w Piśmie i faryzeusze/, którzy właśnie dlatego sami siebie osądzili.

(Chrystus rzeczywiście cierpiał, a nie pozornie, jak utrzymywał Marcjon)

2. Zauważ, jak dokładnie daje do zrozumienia, /że zmartwychwstanie/. Nie powiedział: «W ziemi», lecz: We wnętrznościach ziemi, aby wskazać na grób, i aby nikt nie podejrzewał, że idzie o złudzenie. Dlatego dozwolił to na trzy dni, aby uwierzono, że umarł. /Śmierć/ została potwierdzona nie tylko przez krzyż i naoczne świadectwo wszystkich, lecz także przez liczbę dni. O zmartwychwstaniu zaś miał świadczyć przez cały następny czas. Natomiast w krzyż by nie uwierzono, gdyby nie łączył się z wieloma znakami o nim świadczącymi. Gdyby zaś nie uwierzono w krzyż, nie uwierzono by także w zmartwychwstanie. Dlatego nazywa to znakiem. Gdyby nie został ukrzyżowany, znak nie byłby dany. Dlatego, by uwierzono w prawdę, przytacza również figurę (). Bo powiedz mi, czy Jonasz w brzuchu wieloryba był złudzeniem? Tego nie mógłbyś powiedzieć. Także Chrystus nie był /złudzeniem/ we wnętrznościach ziemi. Nie ma bowiem figury w prawdzie ani prawdy w złudzeniu. Dlatego wszędzie głosimy Jego śmierć: w czasie sprawowania tajemnic, przy chrzcie oraz przy wszystkich innych [okazjach]. Dlatego również Paweł woła donośnym głosem: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Ga 6, 14).

Z tego wynika, że synami czarta są ci, którzy popadli w chorobę Marcjona. Niweczą bowiem to, dla utrzymania czego Chrystus tyle uczynił, a dla zniweczenia czego diabeł używa niezliczonych sposobów; mam na myśli Jego krzyż i mękę. Dlatego też powiedział na innym miejscu: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo" (J 2, 19); oraz: „Przyjdą dni, kiedy zabiorą im pana młodego" (Mt 9, 15); tutaj zaś: Żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza, pokazując, że będzie za nich cierpiał, a oni nie odniosą stąd żadnej korzyści, co wykazał potem. A jednak, choć o tym wiedział, umarł; tak wielkie było Jego zatroskanie.

Abyś nie sądził, że dalsze wydarzenia {u Żydów} będą takie, jak u mieszkańców Niniwy, że się poprawią, i że się nawrócą po zmartwychwstaniu, tak jak /Niniwitom/ zachował zagrożone miasto i barbarzyńców nawrócił (por. Jon 3, 5-10), posłuchaj, jak /Żydom/ głosi wszystko przeciwne. W przykładzie o diable wskazał w dalszym ciągu (por. 12, 43-45), że nie odniosą stąd żadnej korzyści dla własnego dobra, lecz będą znosić straszne cierpienia.

Dotychczas tłumaczy ich przyszłe cierpienia wykazując, że będą cierpieć sprawiedliwie. Czekające ich nieszczęścia i opuszczenie przedstawia na przykładzie [ludzi z Niniwy] (por. 12, 41). Jednakże aż dotąd wykazuje, że wszystko to będą znosić sprawiedliwie; czynił tak przecież już w Starym Testamencie(42). Gdy miał zniszczyć Sodomę, najpierw tłumaczył się Abrahamowi, wskazując opuszczenie i niedostatek cnoty, skoro w tak wielu miastach nie znalazło się nawet dziesięciu mężów, którzy wiedliby życie w czystości ( ) (por. Rdz 18, 16-33). Także Lotowi podobnie wskazał ich wrogie usposobienie względem obcych oraz ich nienormalne żądze seksualne, a dopiero potem zsyła na nich ogień (por. Rdz 19, 1-28). To samo uczynił przy potopie, usprawiedliwszy się ze swych czynów Noemu (por. Rdz 6, 12 - 7, 24). Podobnie uczynił również Ezechielowi, gdy sprawił, iż żyjąc w Babilonie, ujrzał bezbożność, jaka miała miejsce w Jerozolimie (Ez 5). Z kolei, gdy rzekł do Jeremiasza: „Nie wstawiaj się [za tym narodem]" (Jr 7, 16), tłumaczy się, mówiąc: „Czy nie widzisz, co czynią?" (Jr 7, 17). I zawsze czyni tak samo, także tutaj.

Cóż mówi? (12, 41) Ludzie z Niniwy powstaną [na sądzie przeciw temu plemieniu] i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. «On był niewolnikiem, Ja jestem Panem; on wyszedł z wieloryba, Ja powstałem z martwych; on groził zgubą, Ja przyszedłem głosić radosną nowinę o królestwie. Niniwici uwierzyli bez znaku, a Ja uczyniłem wiele znaków; oni nie słyszeli nic więcej oprócz słów Jonasza, Ja natomiast użyłem wszelkich sposobów wzniosłego nauczania (). On przybył jako posłannik, Ja zaś przyszedłem jako władca i Pan wszystkiego, nie grożąc, nie żądając rachunku, lecz przynosząc przebaczenie. Niniwici byli barbarzyńcami, natomiast Żydzi stykali się z licznymi prorokami. O Jonaszu nikt nie przepowiadał, a o Mnie wszyscy, a wydarzenia zgadzały się z ich przepowiedniami. On uciekł, chcąc się oddalić, aby go nie wyśmiano (por. Jon 1, 1-3), Ja przyszedłem, mimo że wiedziałem, iż będę ukrzyżowany i że będą się ze Mnie naigrawać. On nie znosił nawet zelżywości za tych, którzy zostali ocaleni; Ja natomiast poniosłem śmierć, i to śmierć najbardziej haniebną, a potem posyłam znowu innych. On był jakimś cudzoziemcem, obcym i nieznanym; Ja zaś według ciała byłem ich współrodakiem i pochodziłem od tych samych przodków».

3. Jednakże [Chrystus] nie poprzestaje na tym, lecz przytacza jeszcze inny przykład, mówiąc: (12, 42) Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ten przykład jest ważniejszy niż poprzedni. Jonasz udał się do /Niniwitów/, natomiast królowa z Południa nie czekała, aż Salomon do niej przybędzie, lecz sama udała się do niego, nie z powodu zagrażającego niebezpieczeństwa, nie z obawy przed śmiercią, lecz jedynie z powodu umiłowania mądrości(43), chociaż była kobietą barbarzyńską, choć dzieliła ją od niego tak wielka przestrzeń. A oto tu jest coś więcej niż Salomon. «Tam przybyła kobieta; tutaj Ja przyszedłem. Ona wyruszyła z krańców ziemi; Ja obchodzę miasta i wioski. /Salomon/ mówił o drzewach i o drewnach, które to rzeczy nie mogły słuchaczce przynieść wielkiej korzyści; Ja natomiast o rzeczach zakrytych, o najstraszliwszych tajemnicach».

Gdy ich potępił - obszernie dowodząc, że ich grzechy są niewybaczalne, że ich nieposłuszeństwo pochodzi z ich własnej niewdzięczności, a nie z nieudolności Nauczyciela - i gdy dowiódł tego zarówno w oparciu o wiele innych rzeczy, jak i na podstawie mieszkańców Niniwy i królowej, dopiero wtedy mówi o karze, jaka miała ich spotkać. Chociaż czyni to niewyraźnie, to jednak mówi o tym, wplatając w swe opowiadanie wiele strasznych rzeczy.

(12, 43) Gdy duch nieczysty opuści człowieka, powiada, błąka się po miejscach bezwodnych szukając spoczynku, ale nie znajduje. (12, 44) [Wtedy] mówi: «Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem»; a przyszedłszy zastaje go niezajętym, wymiecionym i przyozdobionym. (12, 45) Wtedy idzie i bierze z sobą siedmiu innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni. Tak będzie i z tym [przewrotnym] plemieniem.

Na tej podstawie pokazuje, że będą ponosić wielkie cierpienia nie tylko w przyszłym świecie, ale również w obecnym. Skoro powiedział: (12, 41) Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie i potępią to pokolenie, aby nie lekceważyli tego czasu z powodu zwłoki i nie stali się opieszali, już tutaj stawia im przed oczyma grożące im rzeczy. Podobnie zagroził im również prorok Ozeasz, gdy mówił, że będą „jak prorok, który odszedł od zmysłów, jak człowiek miotany duchem" (Oz 9, 7), to znaczy, że będą jak szaleńcy w bakchicznym szale miotani przez złych duchów, jak fałszywi prorocy. Prorokiem, który odszedł od zmysłów nazywa tu [Ozeasz] fałszywego proroka, jakimi są wróżbiarze. Także Chrystus, zwracając na to uwagę, stwierdza, że poniosą największe ( ) cierpienia.

Czy widzisz, jak pobudza ich na wszelkie sposoby, by uważnie słuchali Jego słów: przez rzeczy teraźniejsze; przez przyszłe; przez tych, którzy wsławili się swymi czynami (mam na myśli mieszkańców Niniwy oraz królową); przez ludzi z Tyru (por. Mt 11, 21) i Sodomy (por. Rdz 19), którzy upadli? To samo czynili prorocy, wymieniając: synów Rahaba(44); oblubienicę, która nie zapomina o swych ozdobach i przepaskach (por. Jr 2, 32); wołu, który znał swego pana (por. Iz 1, 3A); osła, który poznał swój żłób (por. Iz 1, 3B). Tak samo tu, pokazawszy przez porównanie ich niewdzięczność, mówi potem o karze.

(Sytuacja Żydów po zabiciu Chrystusa.

Łączenie się Żydów z poganami za Juliana Apostaty)

Cóż więc znaczy to, co mówi (por. 12, 43-45)? «Jak opętani przez diabła, gdy zostaną uwolnieni od tej choroby, ściągają na siebie jeszcze cięższe przewinienie (), gdy staną się opieszali, tak samo dzieje się z wami. Wy również byliście opętani przez diabła, gdy kłanialiście się bożkom, własnych synów zabijaliście im na ofiarę, okazując wielkie szaleństwo. A jednak was nie opuściłem, lecz wypędzałem owego demona przez proroków i sam od siebie przyszedłem, chcąc bardziej was oczyścić. Skoro więc nie chcecie słuchać, a nawet popadliście w jeszcze większą złość (Jego ukrzyżowanie jest o wiele większą i cięższą zbrodnią niż zabicie proroków), to będziecie ponosić kary cięższe niż wasi przodkowie». Mówię o tych, którzy byli w Babilonie, w Egipcie i którzy żyli za Antiocha Pierwszego(45), gdyż to, co spotkało ich za Wespazjana i Tytusa(46) było o wiele straszniejsze. Dlatego też powiedział: „Będzie wówczas wielki ucisk, jakiego nigdy nie było... ani nie będzie" (Mt 24, 21). Przykład ten nie tylko na to zwraca uwagę, lecz podkreśla również, że będą zupełnie pozbawieni wszelkiej cnoty i bardziej podlegli wpływom demonów niż wówczas. Choć wówczas grzeszyli, byli jednak wśród nich tacy, którzy wiedli życie cnotliwe, była Boża Opatrzność i łaska Ducha, która się o nich troszczyła, poprawiała ich i wszystkiego ze swej strony dopełniała. Teraz zaś tej opieki zostaną zupełnie pozbawieni, powiada, tak że większy będzie brak cnoty, większe natężenie nieszczęść i bardziej tyrańska działalność demonów.

Zapewne wiecie, jak to również i za naszych czasów, kiedy to rozszalał się Julian przewyższający wszystkich swą bezbożnością(47), /Żydzi/ łączyli się z poganami i naśladowali ich obyczaje. Jeśli zatem teraz, jak się wydaje, nieco przycichli, to zachowują się spokojnie ze strachu przed cesarzami, tak że gdyby nie to, odważyliby się na rzeczy o wiele gorsze niż zdarzały się dawniej. Prześcigają swych przodków w innych niegodziwościach, którym nadmiernie się oddają, na przykład w zabobonach, w sztukach czarnoksięskich, w rozpuście. A często burzyli się również w innych sprawach, mimo że zostali okiełznani takim wędzidłem, powstawali przeciwko cesarzom, tak że popadali w najcięższe nieszczęścia(48).

4. Gdzież są teraz ci, którzy żądali znaków? (por. 12, 38) Niechaj wiedzą, że zawsze potrzeba prawego umysłu; gdzie go nie ma, tam znaki nie przydadzą się na nic. Zauważ, jak mieszkańcy Niniwy uwierzyli bez znaków, /Żydzi/ zaś po tylu cudach stali się gorsi, przygotowali w samych sobie mieszkanie dla niezliczonych demonów oraz ściągnęli na siebie tysiąckrotne nieszczęścia; i bardzo słusznie. Bo kiedy ktoś zostanie uwolniony od złego, a nie opamięta się, wówczas będzie znosić o wiele cięższe nieszczęścia, niż poprzednio. Dlatego powiedział, że (12, 43) nie znajduje spoczynku, aby pokazać, że kogoś takiego na pewno i z konieczności ujarzmi diabelska złość. Dwie rzeczy powinny go skłaniać do opamiętania: że dawniej cierpiał i że został uwolniony od cierpień, a raczej oprócz tego jest i trzecia rzecz: groźba jeszcze cięższych kar. A jednak żadna z tych rzeczy nie uczyniła ich lepszymi.

Słowa te mogłyby być zastosowane nie tylko do nich, lecz także i do nas, bo po naszym oświeceniu i po uwolnieniu od dawnych grzechów znów popadliśmy w tę samą nieprawość, gdyż kara za grzechy popełnione po takich rzeczach będzie cięższa. Dlatego Chrystus rzekł do paralityka: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, żeby ci się coś gorszego nie przydarzyło" (J 5, 14), a mówił to do człowieka, który przez trzydzieści osiem lat był chory (por. J 5, 5). «Cóż gorszego, ktoś zapyta, mogło go spotkać?» Coś o wiele gorszego i cięższego. Obyśmy nigdy nie doznawali tego, co jesteśmy zdolni cierpieć. Bóg nie cierpi na niedostatek kar. Jak wielkie jest Jego miłosierdzie, tak wielki jest też Jego gniew.

To samo wyrzuca też Jerozolimie przez Ezechiela: „Ujrzałem cię, jak szamotałaś się we krwi... Obmyłem cię i namaściłem olejkiem... Rozeszła się sława twojej piękności... Oddawałaś się nierządowi z tymi, którzy mieszkają blisko ciebie" (Ez 16, 6. 9. 14. 26). Dlatego cięższe zagrażają ci rzeczy, {gdy grzeszysz}.

Poznaj na tej podstawie nie tylko karę, lecz także niezmierzoną cierpliwość Boga. Ileż to razy dopuszczamy się tych samych grzechów, a On jest wciąż cierpliwy! Nie nabierajmy jednak z tego powodu nadziei, ale się lękajmy. Bo nawet faraon, gdyby opamiętał się po pierwszej pladze, nie doświadczyłby następnych i nie zostałby potem zatopiony wraz z wojskiem (por. Wj 7, 14n; 14, 26-30).

Mówię to, gdyż znam wielu, którzy nawet obecnie mówią jak faraon: „Nie znam Boga" (Wj 2, 5); którzy zmuszają swoich podwładnych do pracy przy glinie i cegle (por. Wj 1, 13-14)? Iluż to, gdy Bóg każe zaniechać grożenia, nie chce dać nawet ulgi w pracy? «Ale nie trzeba już - ktoś powie - przeprawiać się przez Morze Czerwone». Ale jest morze ogniste, nie takie i nie tak wielkie, ale o wiele większe i bardziej burzliwe, którego fale są z ognia, z jakiegoś nieznanego i strasznego ognia. Tam jest wielka otchłań, w której są najstraszliwsze płomienie. Tam można zobaczyć, jak ogień, podobny do jakiegoś dzikiego zwierza, ogarnia wszystko. Jeśli tutaj ogień dostępny zmysłom, pochodzący z materiałów palnych, wybuchnąwszy z pieca niby dziki zwierz, ogarnął stojących na zewnątrz (por. Dn 3, 22), to cóż tamten uczyni tym, którzy weń wpadną?

Posłuchaj, co mówią prorocy o tym dniu: „Dzień Pański nadchodzi okrutny, najwyższe wzburzenie i straszny gniew" (Iz 13, 9). Nie będzie nikogo, kto by [stamtąd] wyrwał; nie będzie nigdzie łagodnego i spokojnego oblicza Chrystusa. Podobnie, jak ludzie skazani do kopalń oddawani są pod rozkazy ludzi srogich i nie widzą żadnego ze swoich przyjaciół, a tylko swych dozorców, tak samo będzie wtedy, a raczej nie tak, ale o wiele gorzej. Tu można udać się do króla, prosić go i uwolnić skazanego, ale tam już nie można. Tam nie przebacza, ale pozostają w cierpieniach i takich mękach, których niepodobna wyrazić słowami. Jeśli żaden język nie zdoła opisać straszliwych mąk ludzi tutaj palonych [żywcem], to tym mniej potrafi wyrazić męki tych, którzy tam cierpią. Tutaj wszystko kończy się w krótkim czasie, natomiast ktoś tam płonący nie spala się nigdy.

(Czy pociechą może być to, że inni będą cierpieć razem z nami?)

Cóż będziemy tam robić? I ja stawiam sobie to pytanie. «A jeśli ty, ktoś powie, nasz nauczyciel, mówisz to o sobie, to już więcej się nie niepokoję. Cóż dziwnego, że i ja będę karany?» Proszę was, niech nikt nie szuka takiej pociechy; nie jest to żadną ochłodą. Powiedz mi, czyż diabeł nie był siłą bezcielesną? Czyż nie był lepszy od ludzi? A jednak upadł. Czy jest więc ktoś, kto miałby pociechę z tego, że będzie karany razem z nim? Nie ma żadnego. A ci wszyscy Egipcjanie, czyż nie wiedzieli, że karę ponoszą również ludzie posadzeni na urzędach, i że każdy dom pogrążony jest w żałobie? Czy zostali z tego powodu pocieszeni i odczuli ulgę? W żadnym przypadku. Widać to na podstawie tego, co uczynili potem, gdy przystąpili do króla jakby parzeni jakimś ogniem i zmusili go do wypędzenia ludu hebrajskiego (por. Wj 12, 29-33).

Zbyt wyrafinowane jest myślenie o pociesze płynącej z faktu ponoszenia kary razem z wszystkimi i wmawianie sobie: «Jak wszyscy, to i ja». Czyż trzeba mówić tu o piekle? Przypatrz się ludziom cierpiącym na podagrę, gdy łamie ich dokuczliwy ból! Choćbyś pokazał im tysiące ludzi znoszących jeszcze większe bóle, nawet nie zechcą tego słuchać. Gwałtowność bólu nie daje im nawet czasu, by myśleć o innych i stąd czerpać pociechę. Nie podtrzymujmy więc w sobie takiej błahej nadziei. Szukanie pociechy w nieszczęściach swego bliźniego okazuje się skuteczne jedynie w umiarkowanych dolegliwościach, lecz gdy męki są nadzwyczaj wielkie, gdy wszystko jest wzburzone, a dusza nie może już poznać siebie samej, gdzież wtedy znajdzie pociechę?

5. Dlatego wszystkie tego typu mowy wyrażają śmieszność i są bajkami nierozumnych dzieci. To, o czym mówisz, zdarza się w smutku i to wyłącznie w niewielkim smutku, gdy słyszymy, że ktoś cierpiał tak samo, [jak my]. Niekiedy nie wystarcza to nawet w smutku. Jeśli zaś w takim przypadku /tego typu pociecha/ nie ma żadnej mocy, tym bardziej w mękach i niewypowiedzianym bólu, o jakim świadczy zgrzytanie zębów(49).

Wiem, że jestem przykry, że zasmucam was tymi słowami, ale co mam robić? Chciałbym tego nie mówić, a widzieć cnotę zarówno we mnie, jak i u was wszystkich. Skoro jednak większa część z nas jest w grzechach, któż dozwoli mi, bym rzeczywiście zdołał was zasmucić i poruszyć serca słuchaczy? Wtedy bym przestał. Lecz teraz obawiam się, by niektórzy nie wzgardzili mymi słowami i aby z powodu opieszałości słuchaczy nie nastąpiła cięższa kara. Gdyby jakiś niewolnik nic sobie nie robił z groźby grożącego mu pana, to rozgniewany pan nie tylko nie puściłby mu tego bezkarnie, ale nawet zaczerpnąłby stąd pobudkę do bardziej surowego ukarania go. Dlatego wzywam was, wzbudźmy w sobie skruchę, gdy słuchamy mowy o piekle. Nie ma nic przyjemniejszego niż taka mowa, bo w rzeczywistości nie ma nic gorszego niż ono. «Jakżesz, ktoś powie, mowa o piekle może być miła dla ucha?» Bo dostać się do piekła jest rzeczą przykrą; ten właśnie wypadek odwraca od nas taka mowa, która wydaje się przykra, a na jego miejsce przygotowuje nam inną przyjemność. Nawraca ona naszą duszę, czyni nas bardziej pobożnymi, {podnosi na duchu}, uskrzydla myśl, uwalnia od natręctwa złych pożądań i staje się lekarstwem.

Dlatego pozwólcie mi, abym po karze omówił także hańbę. Gdyż jak wówczas mieszkańcy Niniwy potępią Żydów (por. 12, 41), tak samo wielu, którzy teraz, jak się wydaje, są niżsi, potępi nas.

Wyobraźmy sobie, jakie nas czeka pośmiewisko, jakie potępienie. Wyobraźmy sobie i od razu uczyńmy jakiś początek otwierając wrota nawróceniu. Mówię to do siebie samego, siebie upominam, niech nikt się nie gniewa, jakby był potępiony. Wejdźmy na wąską drogę (por. Mt 7, 14). Dokądże będzie panował zbytek, dokąd gnuśność? Czy nie dość żeśmy się już naśmiali, nazwlekali i napróżnowali? Czyż na zawsze zostaną takie same: stół, obżarstwo, zbytek, pieniądze, majątek, gmachy? A jaki jest tego koniec? Śmierć. Czyż końcem tego nie jest: popiół, proch, trumna i robactwo?

Prowadźmy zatem nowe życie; uczyńmy z ziemi niebo. Pokażmy poganom, jakich dóbr są pozbawieni. Gdy zobaczą, jak piękne prowadzimy życie, ujrzą sam obraz królestwa niebieskiego. Gdy będą widzieli, że jesteśmy uprzejmi, nie ulegamy gniewowi, złym skłonnościom, zazdrości, ani chciwości, że we wszystkim jesteśmy wypróbowani, wówczas powiedzą: «Jeśli chrześcijanie stają się już tu na ziemi aniołami, to czym będą, gdy ten świat opuszczą? Jeśli tutaj są przechodniami i tak jaśnieją, to jacy staną się, gdy odzyskają swą ojczyznę?» W ten sposób i oni będą lepsi, słowo bojaźni Bożej ( ) szybko będzie się rozchodzić, w nie mniejszym stopniu niż za czasów apostołów (por. Dz 6, 7; 12, 24; 19, 20). Jeśli oni nawrócili całe miasta i kraje, choć było ich tylko dwunastu, pomyśl, jak wysoko wzniesie się nasze dzieło, jeśli dzięki naszemu świątobliwemu życiu wszyscy staniemy się nauczycielami. Poganina przyciąga nie tyle wskrzeszenie umarłego, ile człowiek żyjący według chrześcijańskich zasad (). Tamto wprawi go w zdumienie, z tego zaś odniesie korzyść. Tamto stało się i przeminęło, to natomiast trwa i nieustannie przemienia jego duszę. Troszczmy się zatem o siebie samych, abyśmy również ich pozyskali.

(W każdym stanie życia można być cnotliwym) Nie mówię nic przykrego. Nie mówię: {Nie żeń się}. Nie mówię: Opuść miasto i odsuń się od spraw publicznych. [Wprost przeciwnie]: zajmując się nimi okazuj swą cnotę. Chcę, aby ludzie przebywający w miastach bardziej jaśnieli swą cnotą, niż ci, którzy wybrali sobie na mieszkanie góry. Dlaczego? Dlatego, że wynika stąd wielka korzyść. „Nie zapala się światła i nie stawia pod korcem" (Mt 5, 15). Dlatego chcę, by wszystkie świece były na świeczniku, by światłość była wielka.

Zapalmy Jego światło (por. Łk 12, 49) i sprawmy, by ci, którzy siedzą w ciemności (por. Mt 4, 16), przestali błądzić. Nie mów mi: «Mam żonę, mam dzieci, zarządzam domem, więc nie mogę tego wypełniać». Choćbyś nie miał nic takiego, a będziesz gnuśny, wszystko utracisz; tak samo, choćbyś to wszystko miał na swej głowie, jeśli będziesz gorliwy, będziesz jaśniał cnotą. Jest jedna rzecz, o którą się pytamy: troska o szlachetność intencji (ľ). Ani wiek, ani ubóstwo, ani bogactwo, ani natłok zajęć, ani żadna inna rzecz nie będzie mogła stać się przeszkodą. Przecież zarówno starcy, jak i młodzieńcy, ludzie, którzy mieli żony, wychowywali dzieci, trudnili się rzemiosłem, odbywali służbę wojskową - wypełniali wszystkie przykazania. Daniel był młody (por. Dn 1, 4. 6), Józef był niewolnikiem (por. Rdz 39, 1n), Akwila trudnił się rzemiosłem (por. Dz 18, 1-3), sprzedająca szkarłat [Lidia] zarządzała warsztatem (por. Dz 16, 14), inny był stróżem więziennym (por. Dz 16, 27-33), inny setnikiem jak Korneliusz (por. Dz 10, 1n), inny słaby na zdrowiu jak Tymoteusz (por. 1 Tm 5, 23), inny zbiegiem jak Onezymus (por. Flm 16), a żaden z nich nie znalazł przeszkody w swoim zawodzie, lecz wszyscy wsławili się swą cnotą: mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, niewolnicy i wolni, żołnierze i osoby prywatne.

Nie zasłaniajmy się więc niepotrzebnymi wymówkami, lecz okażmy silną wolę. Kimkolwiek jesteśmy, koniecznie trzymajmy się cnoty, a osiągniemy przyszłe dobra, z łaski i dobroci Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu wraz z Ojcem i Duchem Świętym chwała, moc i cześć, teraz, zawsze i na wieki wieków. Amen.

40.  Wypowiedź o wydźwięku antyariańskim.

41.  Aluzja do zburzenia Jerozolimy - zob. poniżej przypis 7.

42.  W ten sposób Jan Chryzostom uświadamia słuchaczom, że słowa Jezusa są objawieniem się Jedynego Boga, który działał zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie.

43.  Dosłownie: mądrych wypowiedzi.

44.  Por. Jr 42, 6. 14-19 w LXX; w BT występuje imię Kareach - por. Jr 40, 16; 42, 1n. Jan Chryzostom mógł tu mieć na myśli Rekaba z 2 Sm 4, 1-12 oraz Jr 35, 6-19, gdyż LXX wspomniane osoby określa jednym imieniem Rechab.

45.  Antioch I Soter król Syrii (280-261 p.n.e.). W latach 280-65 p.n.e. szereg królów syryjskich nosiło imię Antiocha. Por. także RzHom 19, 2, w: t. 1/2, 311 oraz RzHom 31, 4, w: t. 1/2, 458.

46.  Wespazjan przygotował żołnierzy do walki o Jerozolimę. Gdy jednak został cesarzem, wysłał tam swojego syna Tytusa. Jerozolima padła 8 września 70 r. po długim oblężeniu. Szczegółowo opisy zdarzenia z wojny żydowskiej (68-70) Józef Flawiusz, Wojna żydowska, tłum. J. Radożycki, Poznań 1980.

47.  Zob. powyżej MtHom 4, 1 (ostatni akapit) w: ŹMT 18, 50.

48.  Żydzi w Imperium Rzymskim od I do IV wieku - por. M. Simon, Verus Israel. Étude sur les relations entre chretiens et juifs dans l'empire romain (135-425), Paris 1948, rev. 19642.

49.  Aluzja do potępionych. Wyrażenie «zgrzytanie zębów» pojawia się w NT 7 razy, w tym u Mateusza aż sześć razy - por. Mt 8, 12; 13, 42. 50; 22, 13; 24, 51; 25, 30; Łk 13, 28.

opr. ab/ab



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama