Wadowice, Kościelna 7

O rodzinnym mieście i domu Karola Wojtyły w 80 rocznicę urodzin Papieża


Ks. Artur Stopka

WADOWICE, KOŚCIELNA 7

Wychodząc z wadowickiej bazyliki, trzeba skręcić w lewo, w uliczkę biegnącą wzdłuż świątyni. Ścianę narożnego budynku po prawej stronie zdobi tablica z napisem: „W tym domu urodził się 18 V 1920 r. i mieszkał Karol Józef Wojtyła, Papież Jan Paweł II”.

Wejście do budynku jest za zakrętem. W jeden z pierwszych tegorocznych majowych poranków już od rana na niewielkim dziedzińcu panuje ruch. Po krętych metalowych schodach wspinają się na pierwsze piętro wciąż nowi goście. Słychać różne języki: polski słowacki, niemiecki, angielski.

Karol Wojtyła mieszkał w Wadowicach w dwóch pokojach z kuchnią. Nie było przedpokoju. Właśnie przez kuchnię wchodziło się kiedyś do jego domu rodzinnego. Zaraz przy drzwiach, po lewej stronie, znajdował się piec. Stoi tam nadal. Z kuchni wchodziło się do mniejszego pokoju, a z niego do większego.

Dziś odwiedzający wchodzą przez drzwi prowadzące do większego z pokojów. Na buty trzeba nałożyć filcowe pantofle, takie jak w muzeum. Przy niewielkim biureczku siostra Daniela, nazaretanka, prowadzi statystykę. Z jej zapisków wynika, że w dzień wolny od pracy wadowicki dom Karola Wojtyły zwiedza ponad tysiąc osób. Oczywiście w sezonie. Zimą odwiedzających jest znacznie mniej.

Pielgrzymi oglądają stałą wystawę, zaprojektowaną przed laty przez Marka Rostworowskiego. Na ogromnych planszach zdjęcia, dokumenty, opisy, pozwalające prześledzić nie tylko lata spędzone przez Jana Pawła II w Wadowicach. To wystawa, która pokazuje całą dotychczasową drogę życiową Karola Wojtyły. Ekspozycja zajmuje więcej pomieszczeń, niż obejmowało mieszkanie przyszłego papieża. Niedawno udostępnione zostały dwie nowe sale, wypełnione wizualną dokumentacją pontyfikatu.

Niewiele tu oryginalnych sprzętów z czasów, gdy mieszkanie zajmowali państwo Wojtyłowie. Kosz, półka, kilka naczyń w kuchni. Siostra Magdalena, nazaretanka od kilku lat opiekująca się domem rodzinnym Papieża, wyjaśnia, że stworzenie ekspozycji odtwarzającej wygląd pomieszczeń sprzed kilkudziesięciu lat jest właściwie niemożliwe, ponieważ większość mebli zaginęła. Zdaniem siostry Magdaleny, odtwarzanie ich nie byłoby uczciwe wobec zwiedzających. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak było umeblowane mieszkanie młodego Karola Wojtyły, może uważnie przestudiować wiszący na ścianie w dużym pokoju plan. Dowie się z niego, gdzie stało biurko, a gdzie łóżko przyszłego biskupa Rzymu. Wystarczy trochę wyobraźni.

Chociaż do wadowickiego mieszkania Karola Wojtyły prowadzą wąskie, kręte schody, odwiedzają je nawet ludzie niepełnosprawni na wózkach. Siostra Magdalena otwiera dla nich dodatkowe wejście, umożliwiające ominięcie wąskiej galeryjki, prowadzącej do dużego pokoju.

Zwiedzanie domu rodzinnego Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach jest bezpłatne. Nie ma biletów, można złożyć dobrowolną ofiarę. Z okazji 80. urodzin Papieża nie trzeba było przygotowywać żadnej specjalnej ekspozycji. To, co jest, przemawia wystarczająco mocno. Odwiedzający dom przy Kościelnej 7 mówią, że przyjechali nie tylko, aby zobaczyć, lecz po to, aby być w miejscu, w którym przyszedł na świat i spędził pierwsze lata życia pierwszy Następca świętego Piotra pochodzący z Polski.

Po ostatniej wizycie Jana Pawła II pielgrzymi — gdy już nawiedzą bazylikę, pomodlą się w miejscu, w którym Karol Wojtyła został ochrzczony i w wielkim skupieniu zwiedzą jego dom rodzinny — pytają o kremówki. Kremówki są. Ale cukierni po drugiej stronie rynku, do której chodził maturzysta Karol Wojtyła, już od pół wieku nie ma. Dziś w tym budynku mieszczą się bar i sklep odzieżowy.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama