Jeden tylko jest dobry

Czy możliwe jest postępowanie poprawne moralnie bez uwzględnienia obiektywnego Dobra?

Dobro jest rzeczywistością, wokół której od wieków krąży myśl ludzka, próbując je zrozumieć i wyrazić na różne sposoby zarówno w dziełach sztuki, jak i w uczonych traktatach. Uznanie dzieła stworzenia i istnienia świata za dobro i nieustanny podziw wobec tego faktu jest jednym z duchowych fundamentów kultury europejskiej. Równolegle do tego szły też różne próby określenia postępowania człowieka zmierzające do ukierunkowania jego działania na osiągnięcie prawdziwego dobra w życiu.

Dobro należy do jednej z niepojętych tajemnic świata. To właśnie dobro jest tajemnicą, a nie zło, które jest bardziej widoczne w świecie. Dobro jest tajemnicą, gdyż pochodzi niejako spoza świata. Nie można wywieść go ani z praw natury, ani z postępowania człowieka, bo czasami wręcz przeczą one istnieniu dobra. Wystarczy przypomnieć sobie dramatyczne pytanie o dobro i Boga po Oświęcimiu. Dobro przychodzi więc z zewnątrz do świata i człowieka.

Każdy też człowiek w głębi swego serca pyta: Co mam czynić? Jak mam postępować? Różne religie i filozofie od zarania dziejów starają się odpowiedzieć na te pytania. Współcześnie zaś panuje prawdziwy zamęt moralny, w którym w imię jednostronnie rozumianej wolności człowieka pozostawia się normy postępowania jedynie w gestii jego arbitralnej decyzji.

Jest to sytuacja niepokojąca, zrywa bowiem w danej kulturze więź z tradycją, a przez to i głębszą więź między ludźmi. Jeżeli spojrzymy na systemy etyczne wielkich cywilizacji, na zasady wielkich religii czy naukę wielkich moralistów w rodzaju Konfucjusza czy Sokratesa, dostrzeżemy, z jak wielką dbałością i powagą traktowane są w nich zawsze sprawy dotyczące dobrego postępowania człowieka - jednakże wszystkie te systemy głoszą, iż zasad dobrego postępowania nie można w żaden sposób uzależniać od wolnej woli jednostki. Możemy i powinniśmy wiele nauczyć się od innych kultur i tradycji, gdyż wszystko, co w nich dobre i prawdziwe, jako pochodzące od Ducha Świętego, zakorzenione jest w Chrystusie. Jan Paweł II napisał jasno: „Gdy Duch Święty działa w sercach ludzi i w dziejach narodów, w kulturach i w religiach, podejmuje On zadanie przygotowania do Ewangelii i nie może nie mieć odniesienia do Chrystusa, Słowa, które stało się ciałem za sprawą Ducha, aby On, »Człowiek doskonały, zbawił wszystkich i wszystko w sobie złączył«” (Deklaracja „Dominus Iesus”, nr 12).

Bóg i dobro

W tradycji chrześcijańskiej zachodzi tożsamość między Dobrem i Bogiem. Bóg jest Dobrem, to pewne. Wielu też ludzi dobrej woli, zdaniem francuskiej myślicielki religijnej Simone Weil, nie uznających istnienia Boga zgodziłoby się ze stwierdzeniem, że choćby Bóg był złudzeniem, jeśli chodzi o istnienie, pozostaje On jedyną rzeczywistością, jeśli chodzi o Dobro. Kryje się za tym platońska myśl, iż wszelkie dobro ziemskie, wszelkie piękno, wszelka prawda to różne i częściowe aspekty jedynego Dobra. Dobro to jest jedyną prawdziwą rzeczywistością. Istotą zaś jego jest bycie Dobrem, nie posiada Ono innej tożsamości, o której można by orzec cechę dobra.

Z tak pojmowanej istoty dobra płynie duży radykalizm w odniesieniu do postępowania człowieka. Dobro jest wymagające i pochłaniające, nie może tolerować obok siebie niczego innego. Weil pisze: „A skoro już raz moje pragnienie zostało bez reszty skierowane ku dobru, jakiego innego dobra mam jeszcze oczekiwać? Posiadam wtedy wszelkie dobro. To właśnie znaczy: posiadać wszelkie dobro. Jakimż absurdem jest wyobrażanie sobie jakiejś innej szczęśliwości?”. Dobro ściśle łączy się ze świętością. Przeczytajmy słowa błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty: „Świętość bardzo szybko wzrasta tam, gdzie istnieje dobro. Nigdy nie słyszałam o dobrych ludziach, którzy by szli na manowce”.

Kontynuując poprzednie myśli, należy dodać, iż z chwilą zwrócenia się ku dobru następuje wewnętrzny wzrost człowieka i jego stopniowe zbliżanie się do dobra. Źródło platońskie ma niewątpliwie słuszne twierdzenie, iż każda myśl, którą pragnie człowiek dobra, zbliża go do dobra i mnoży dobro w człowieku. Człowiek, który zbliża się do dobra, ma obowiązek pielęgnować w sobie każdą dobrą myśl. Można nawet powiedzieć, iż jego główne zadanie ma polegać na udzieleniu dobru miejsca do działania (inaczej mówiąc, niestawianiu oporu dobru).

Co czynić?

Przejdźmy teraz już na grunt ściśle chrześcijański i postarajmy się pokrótce przedstawić, jak wygląda główny sens postępowania moralnego człowieka według nauki Chrystusa. Zagadnieniu temu poświęca wiele miejsca Jan Paweł II w swej Encyklice „Veritatis splendor”, gdy rozważa rozmowę Jezusa z bogatym młodzieńcem (Mt 19, 16-26). Prześledźmy pokrótce argumentację Papieża.

Jego zdaniem, pod postacią młodzieńca pytającego: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” (Mt 19, 16), kryje się każdy z nas pytający Chrystusa o osiągnięcie pełnego sensu życia. Pytanie młodzieńca odwołuje się ostatecznie do Dobra Absolutnego, które pociąga i wzywa każdego człowieka. Zdaniem Papieża, Chrystus w odpowiedzi: „Dlaczego mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry” (Mt 19, 17) wskazuje człowiekowi, że tylko Bóg może odpowiedzieć na pytanie o dobro, gdyż tylko On sam jest Dobrem.

W dalszej części analizowanej rozmowy z młodzieńcem Chrystus stwierdza: „A jeśli chcesz osiągnąć życie wieczne, zachowuj przykazania” (Mt 19, 17). Zdaniem Jana Pawła II, przykazania zawarte w Dekalogu wzywają nas do uznania Boga jako jedynego Pana i oddania Mu czci ze względu na Jego nieskończoną świętość. Dobro jest więc przynależnością do Boga, posłuszeństwem wobec Niego. Jeżeli jednak tylko Bóg jest Dobrem, to człowiek sam nigdy nie zdoła „wypełnić” Prawa, czyli uznać Boga i oddać mu cześć.

Przykazania zawarte w Dekalogu, zauważa dalej Papież, opierają się na przykazaniu miłości bliźniego, a ich celem jest ochrona dobra osoby. W Kazaniu na Górze Jezus nadaje przykazaniom sens bardziej wewnętrzny i radykalny - przykazanie „nie zabijaj” staje się wezwaniem do czynnej miłości bliźniego.

I wreszcie moment najważniejszy w rozważaniach papieskich: sam Jezus jest „wypełnieniem” Prawa, gdyż swym życiem urzeczywistnia jego autentyczny sens. Słowa zaś Chrystusa: „Przyjdź i chodź za Mną” (Mt 19, 21) wskazują, iż drogą i treścią doskonałości jest naśladowanie Go: „naśladowanie Chrystusa jest pierwotnym i najgłębszym fundamentem chrześcijańskiej moralności” („Veritatis splendor”, nr 19). Naśladowanie to nie tylko słuchanie nauki i przyjmowanie przykazań, ale „przylgnięcie do osoby samego Jezusa, uczestnictwo w Jego życiu i przeznaczeniu, udział w Jego dobrowolnym i pełnym miłości posłuszeństwie woli Ojca” (tamże, nr 19). O własnych siłach człowiek nie może naśladować Chrystusa, ale zdolny jest do tego mocą daru Chrystusa, którym jest Duch. Ostatecznie więc Duch Święty to „źródło i moc życia moralnego” (nr 28).

Herezja działania

Przejdźmy teraz do problemu praktycznego przełożenia prawdy na życie człowieka, iż tylko Bóg jest Dobrem. W kwestii możliwości osiągania przez człowieka Dobra możliwe są dwa skrajne poglądy: jeden głosi, iż człowiek swoim działaniem może osiągnąć wszelkie niezbędne dla siebie dobro, drugi głosi całkowitą słabość i bezradność człowieka w kwestii osiągnięcia dobra własnym wysiłkiem. Drugi pogląd praktycznie nie ma swoich zwolenników. Pierwszy zaś w naszych czasach dominuje i czasem przeradza się w skrajność. Pius XII zauważył: „Nie możemy powstrzymać się od wyrażenia naszej troski i niepokoju o tych, którzy, z racji wyjątkowych okoliczności danej chwili, zostali tak wciągnięci w wir działalności zewnętrznej, że zaniedbali to, co najważniejsze - własne uświęcenie. Stwierdziliśmy już publicznie na piśmie, że ci, którzy sądzą, iż świat można zbawić przez (słusznie tak nazwaną) «herezję działania», muszą dokonać rewizji swojej postawy” („Menti nostrae”, 23 września 1950 roku).

Kwestia zwrócenia się do Boga, trwania w dążeniu do Niego i przełożenie tego na życie, przejawia się w chrześcijaństwie przede wszystkim w formie życia aktywnego i kontemplacyjnego. Obu tych dróg nie należy sobie przeciwstawiać. W jednym modelu wiara zmienia się w czyn poprzez służbę, w drugim poprzez modlitwę. Jednakże to właśnie życie kontemplacyjne jest źródłem i jedyną siłą życia aktywnego. Matka Teresa z Kalkuty, której nie można zarzucić braku konkretnej troski o drugiego człowieka, zauważyła, że od czasu, kiedy jej siostry zaczęły poświęcać dwa razy więcej czasu na adorację Najświętszego Sakramentu, zyskały również więcej siły i zdolności do posługi ubogim. Zatem czas, wydawałoby się, „stracony”, w którym można było pomóc tylu ludziom, stał się jedynym prawdziwym czasem, w którym obcowanie z Dobrem dało siły do jego pełnienia. Warunkiem udzielania dobra innym ludziom jest posiadanie Dobra, a jedyną formą Jego posiadania jest nieustanne pragnienie obcowania z Nim. Tak oto kontemplacja staje się źródłem niesienia pomocy innym ludziom.


opr. mg/mg



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama