Wzrost, proces, przemiana

Konferencja do jezuickich nowicjuszy

Wzrost, proces, przemiana

Duchowość1 ignacjańska odsyła zasadniczo do trzech kluczowych słów. Pierwsze z nich to wzrost, który wiąże się z magis („więcej”). Istnieje magiswłaściwe i magis rozumiane błędnie. To wypaczone można utożsamiać z hasłami typu: więcej mnie, więcej studiów, więcej tytułów, prestiżu i siły, więcej współzawodnictwa i zazdrości. Magis prawdziwe natomiast to: więcej Chrystusa, a mniej tego, co tylko moje. Paradoksalnie więc magis to umniejszanie się, które prowadzi do większej pokory i do większej służby na wzór Chrystusa i dla Chrystusa. Takie nastawienie prowadzi do wzrostu.

Trzeba jednak w tym wzroście przygotować się na długotrwały proces. Proces to kolejne słowo odnoszące się do duchowości ignacjańskiej, o którym chcę tu powiedzieć. Całe życie jest procesem, podczas którego uczymy się wzrastać. Jest on długi i wymaga osoby towarzyszącej. Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, nie da się osiągnąć wszystkiego na początku drogi, w nowicjacie. To tylko wstęp, który kształtuje właściwe podejście i wprowadza w proces uczenia się. Wzrastamy natomiast przez całe życie.

W nowicjacie, na początku drogi, winniśmy przede wszystkim uczyć się przejrzystości. Jeśli nowicjusz zamyka się na prowadzenie osoby towarzyszącej, szybko przestaje się rozwijać. Kiedy idziemy do lekarza, musimy mu powiedzieć, co nas boli, ponieważ tylko dzięki temu możliwa stanie się pomoc specjalisty. Kiedy jesteśmy szczerzy i przejrzyści, wzrastamy. Gdy zatrzymujemy wstydliwe rzeczy dla siebie, osoby towarzyszące nie mogą nam pomóc.

Trzecim słowem kluczowym w kontekście duchowości ignacjańskiej jest przemiana — transformacja. Można powiedzieć, że cała jezuicka duchowość dotyczy przemiany, jest jak Eucharystia. Jesteśmy jak kawałek chleba albo kielich wina, które zostają przemienione w Ciało i Krew. Również my zostajemy przemienieni w Chrystusa. On staje się zasadą naszego życia i ostatecznym jego celem. To wielka tajemnica: Jezus stał się człowiekiem, by być blisko nas. Tylko patrząc na Chrystusa, wiemy, kim jesteśmy i co oznacza magis. A to z kolei daje nam szersze spojrzenie na inne kwestie. Chodzi więc o proces przemiany. Podobnie jest w pracy duszpasterskiej: pomagamy ludziom w ich wzroście i przemianie. W tym właśnie wyraża się jezuicki sposób postępowania, jezuickie podejście do życia i służby.

Czas próby

Św. Ignacy nie używał słowa „formacja”, mówił natomiast o „probacji”, czyli czasie próby. W tym kontekście jezuickie przygotowanie staje się bardziej wypróbowywaniem i zaprawianiem do służby niż formowaniem. W czasie długiego procesu probacji jesteśmy wypróbowywani przez Ewangelię. Oczywiście takie próbowanie jest częścią życia każdego chrześcijanina, ale jezuity w szczególności.

Już samo życie, otaczająca nas rzeczywistość jest testem. Kto przygotował — uformował naszych rodziców, dobrych chrześcijan i ludzi? Przygotowało ich życie, rzeczywistość dnia codziennego: bycie razem, wychowywanie dzieci, rezygnacja z siebie, by mogły dojrzewać ich pociechy. Być może czasem woleliby robić coś innego, ale musieli zostać w domu ze względu na chore dziecko.

Rzeczywistość — życie jest wielkim testem także dla jezuitów. Być może niektórzy chcieliby robić wiele różnych rzeczy, tymczasem przełożony mówi, że będą robić nie to, czego chcą, a coś, co w danej chwili jest bardziej potrzebne. I trzeba to przyjąć. To bardzo dobry test. Czasami jezuici mają trudności w byciu posłusznymi na przykład świeckim dyrektorom szkoły. Nie rozumieją, na czym polega test rzeczywistości. Przecież miliony ludzi na świecie są posłuszne swoim dyrektorom. Dlaczego my nie akceptujemy takiej rzeczywistości? Podobnie jak jesteśmy posłuszni zaleceniom lekarza, tak powinniśmy przestrzegać zaleceń profesjonalisty, z którym pracujemy.

Jako jezuici nie powinniśmy tworzyć własnej rzeczywistości poza światem zwykłych ludzi. Żyjemy pośród nich, a otaczające nas środowisko jest ważnym czynnikiem wzrostu i formacji. Codzienność niesie ze sobą trudności, które sprawiają, że nasza służba staje się prawdziwsza. Częścią tego testu bywają także nie najlepsi przełożeni. Są oni wyzwaniem dającym okazję do wzrostu w dojrzałości i cierpliwości. To część testu na człowieczeństwo, zdrowy rozsądek, zdolność do ulepszania świata. Nie w każdej firmie ludzie mają dobrych szefów. Czasem mają bardzo złych przełożonych, ale żyją z tym, bo muszą utrzymać swoją rodzinę.

Rzeczywistość może być doskonałym sprawdzianem świętości, a rodzina to najlepsza jej szkoła. Jestem przekonany, że od wielu świętych, dobrych rodziców, którzy całkowicie poświęcają się swoim dzieciom, by je wychować, moglibyśmy się wiele nauczyć. To prawdziwa szkoła świętości.

Każdego dnia budować wspólnotę

Pragnę podkreślić jeszcze rolę wspólnoty w duchowości ignacjańskiej i jezuickiej. Wspólnota to wielki wróg ewangelizowania zmierzającego w kierunku indywidualizmu. Na przykład niezwykle wspólnotowa jest tradycja i duchowość wschodnia, azjatycka. Składają się na nią między innymi: porozumienie, dialog, harmonia, tolerancja, otwartość na innych. Spędziłem w Azji prawie czterdzieści osiem lat, ale muszę przyznać, że nawet tam w Towarzystwie Jezusowym mamy do czynienia z indywidualizmem. To duża pokusa.

Jezuici są wielkimi indywidualistami. Może dzieje się tak ze względu na chęć współzawodnictwa. Tyle że w takiej sytuacji mamy do czynienia z fałszywie rozumianym magis. Najważniejsze jest królestwo Boże. To, co dla niego robimy, nie jest drugorzędne, ale jeśli ktoś robi podobną rzecz, trzeba się z tego cieszyć, a nie konkurować z nim. Przybliżanie się królestwa Bożego nie jest moją osobistą zasługą. Dlatego uważam, że współzawodnictwo jest dużym zagrożeniem. Kiedy studiujemy, może pojawić się pokusa, by więcej czasu poświęcać nauce, zamiast modlitwie. To prowadzi do rozproszenia. Bóg nie chce, byśmy byli najlepsi, ale pragnie naszej służby. Róbmy więc wszystko, co pomaga nam służyć. Królestwo Boże wzrasta przez wspólną pracę wielu ludzi. Dlatego wspólnota jest tak ważna.

Jezuici od czasów św. Ignacego uważają siebie przede wszystkim za przyjaciół w Panu. Jesteśmy grupą przyjaciół. Nie musisz lubić wszystkich braci, ważne, byś ich szanował, podziwiał i widział, że dobrze czynią. To wystarczy, by każdego dnia budować wspólnotę. Nierzadko prowadzi to właśnie do przyjaźni. Jednak nawet jeśli za kimś nie przepadamy, nie jest to powód, by przestać się angażować we wspólne dzieło. To raczej okazja do spojrzenia na tego człowieka w innym świetle, na nowo. On także został wybrany przez Boga jako Jego przyjaciel, a nasz współbrat czy współpracownik.

Na początku drogi ku przemianie ważne jest poznanie siebie. Nowicjat to czas próby. Zawsze będziemy próbowani przez rzeczywistość, to jednak pomoże nam w poznaniu samych siebie. Znając siebie i pozwalając innym, by nas poznali, możemy służyć ludziom. Mamy być tymi, którzy chcą pomagać, a nie poświęcają się dla kariery czy lepszego wynagrodzenia. Mamy być tymi, którzy pragną królestwa Bożego na ziemi. Powinniśmy dążyć do tego, by ludzie wzrastali w wierze i przez to byli bliżej Boga. Jak mówił św. Ignacy, winniśmy być ludźmi wielkich pragnień. Jednak mając je, nie możemy się wywyższać. Krótko mówiąc, winniśmy być skromnymi ludźmi z wielkimi pragnieniami.

Adolfo Nicolás SJ (ur. 1936), przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego (od roku 2008), profesor teologii systematycznej w tokijskim jezuickim Sophia University (1971-2001), dyrektor East Asian Pastoral Institute przy Uniwersytecie Ateneo de Manila w Quezon City (1978-1984), prowincjał Japonii (1993-1999) oraz duszpasterz wśród ubogich emigrantów w Tokio.

1 Konferencja wygłoszona w Gdyni 24 września 2012 roku.

opr. ab/ab



Copyright © by Życie Duchowe

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama