Dziewczyna z Nazaretu

O filmie "Narodzenie", reż. Catherine Hardwicke 2006

W rekordowym tempie powstał piękny film opowiadający o narodzeniu Jezusa. W Watykanie, w Auli Pawła VI, 26 listopada odbędzie się jego włoska premiera, ale ci, którym udało już się go obejrzeć, wypowiadają się o tym obrazie z wielkim uznaniem.

Hollywoodzkie studio filmowe New Line Cinema wyczuło prawdopodobnie koniunkturę na filmy opowiadające biblijne historie i chciałoby powtórzyć niezwykły sukces „Pasji" Mela Gibsona. Biznesmeni pewnie już zacierają ręce i obliczają zyski, licząc na rzesze widzów, jak świat długi i szeroki. Od niemal pół wieku Hollywood nie wyprodukował żadnego biblijnego obrazu, ale teraz najwidoczniej to się zmieni, i bardzo dobrze. Okazuje się, że widzowie stęsknieni są filmów głębokich i duchowych i nudzi ich już nadmiar płytkiej rozrywki. Twórcy „Narodzenia" obiecują opowieść uniwersalną, która każdego człowieka zmusi do refleksji, bo opowiada historię prawdziwą, żywych ludzi, którzy zgodzili się na Bożą interwencję. Ta historia zmieniła cały świat.

Cuda

„Czytałam tę historię w Biblii wiele razy, ale postaci biorące w niej udział traktowałam niczym ikony, pomniki. Scenarzysta, Mike Rich, pokazał ich wnętrze. Zapytał: jakby to było być jednym z tych ludzi?" - wspomina początki swej pracy reżyserka Catherine Hardwicke.

Mike Rich spędził jedenaście miesięcy nad badaniem historii narodzenia Jezusa Chrystusa, rozmawiał z biblistami, czytał książki, ale przede wszystkim studiował Biblię. Od początku duchowo wspierał go modlitwą jego pastor razem z wiernymi. Usiadł do pisania scenariusza 1 grudnia 2005 roku, a praca zajęła mu... tylko miesiąc. Scenariusz czytali historycy, judaiści, specjaliści od religii katolickiej i od ekumenizmu, a dzięki ich uwagom film mógł stać się jeszcze bardziej autentyczny. „Bardzo chciałem zmierzyć się z tym tematem - była to moja potrzeba duchowa i emocjonalna - mówi Mike Rich. - Praca nad «Narodzeniem» była jak pielgrzymka, która ugruntowała moją wiarę".

Był więc scenariusz, znaleźli się też producenci - protestant i katolik, którym udało się przekonać studio New Line Cinema, że warto nakręcić taki obraz. Była też pułapka: film miał być gotowy na Boże Narodzenie 2006. Wszyscy są zgodni co do tego, że znalezienie reżysera, który podjąłby się takiego zadania, graniczy z cudem. A jednak dwa tygodnie później film miał już reżysera: Catherine Hardwicke, dotychczas scenografka i reżyserka dwóch produkcji („Lords Of Dogtown", „Trzynastka") natychmiast kupiła bilet lotniczy do Izraela i wynajęła przewodnika, który oprowadził ją po ważnych dla tej historii miejscach.

Nastolatka matką świata

Dzisiejszy Nazaret i Betlejem nie przypominają miejsc sprzed dwóch tysięcy lat. Ekipa filmowa zdecydowała się kręcić te sceny we włoskim miasteczku Madera, godzinę jazdy samochodem z Bari. Madera, założona przez Rzymian w III wieku przed Chrystusem, bardzo przypomina starożytną Palestynę i Izrael. Zauważył to już Pasolini, kręcąc w 1964 roku „Ewangelię według św. Mateusza" i - oczywiście - Mel Gibson. Sceny, które dzieją się w zamku Heroda i w świątyni w Jerozolimie, kręcono w Ouarzazate w Maroku.

Catherine Hardwicke kończyła architekturę, pracowała przy wielu filmach jako scenografka, była więc od początku uczulona na autentyczność. Wszyscy aktorzy uczyli się tego, jak mieszkańcy Nazaretu żyli dwa tysiące lat temu: począwszy od budowy domów, pieczenia chleba czy wyrobu sera.

Główną rolę zagrała młodziutka, bo zaledwie szesnastoletnia aktorka Keisha Castle-Hughes. Jest nastolatką, tak jak Maryja. „Dla mnie najistotniejsze było to, że nigdy nie myśli się o Maryi, że miała 14 lat i już opiekowała się dzieckiem! Ona była tylko dziewczynką, a już wkrótce miała zostać kobietą i mężatką. A zaraz potem stała się jakby matką całego świata!" - dzieli się z czytelnikami magazynu „Christianity Today" swoją refleksją Keisha.

Ważne pytania

Film opowiada dwa lata z życia Maryi i Józefa (gra go Oscar Isaac), a kulminacyjnym momentem jest ich wędrówka do Betlejem i narodziny Jezusa. Spotykamy Maryję, gdy jej ojciec oświadcza, że zostanie żoną Józefa. Obserwujemy odwiedziny Gabriela, sen Józefa, poznajemy Elżbietę i Zachariasza, wędrujemy razem z Mędrcami, spotykamy pasterzy i poznajemy próżny i okrutny charakter Heroda. Twórcy chcieli podkreślić, że jest to historia młodego małżeństwa, którego niezwykłość polega na sile ich wiary. Nie rezygnują jednak z pokazania, że Maryja i Józef byli ludźmi, którym nieobce są uczucia i emocje.

Producent Wyck Godfrey mówi: „Mam nadzieję, że film sprawi, iż ludzie zastanowią się nad swoim życiem. Być może zadadzą sobie pytanie: Jeśli Bóg przyszedłby do mnie i poprosił, abym zrobił coś trudnego, to czy miałbym taką wiarę, aby się zgodzić? Nie jestem pewien, czy wielu z nas odpowiedziałoby: tak".

Myślę jednak, że sam fakt zadania sobie takiego pytania jest ważny.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama