Bilans ofiar irańskiego ataku rakietowego na miasto Bet Szemesz w środkowym Izraelu wzrósł z sześciu do ośmiu osób zabitych, a 28 osób jest rannych – poinformowały izraelskie służby ratunkowe, cytowane przez agencję AFP. Bet Szemesz jest położone kilkanaście kilometrów od Jerozolimy. Amerykanie podają z kolei, że stracili w operacji trzech żołnierzy.
Jak przekazała AFP irańska rakieta uderzyła w Bet Szemesz bezpośrednio w budynek, a ten się zawalił. Dwie osoby ranne są w stanie ciężkim.
Wojsko podało, że wysłało na miejsce ataku służby ratunkowe, lekarzy i śmigłowiec, który ma pomóc ewakuować rannych.
Amerykanie też giną
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało z kolei, że podczas operacji „Epicka Furia” wymierzonej w irański reżim zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych. To stan na godz. 9:30 czasu wschodnioamerykańskiego (godz. 15:30 w Polsce).
Jak dodano, kilku żołnierzy odniosło lekkie obrażenia od odłamków oraz doznało wstrząsu mózgu. „Główne działania bojowe są kontynuowane, trwają działania ratownicze” – podkreśliło dowództwo.
„Sytuacja jest dynamiczna, dlatego z szacunku dla rodzin wstrzymamy się z publikacją dodatkowych informacji, w tym tożsamości poległych żołnierzy, do 24 godzin po powiadomieniu ich najbliższych”
– czytany w komunikacie.
Dzień wcześniej CENCTOM informował, że podczas operacji nie poległ żaden amerykański żołnierz.
W sobotę rano Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły uderzenie rakietowe na Iran. W nalocie zginął najwyższy polityczno-religijny przywódca Iranu, Ali Chamenei. W odwecie Irańczycy zaatakowali bazy amerykańskie w wielu krajach Bliskiego Wschodu, a także cele w Izraelu. Ucierpiał także port w Omanie i znajdujący się u wybrzeży tego kraju tankowiec.
W kilku państwach szyici gromadzą się, by uczcić pamięć Chameneia, a także atakują amerykańskie instytucje. Przeciągają się krwawe zajścia przed ambasadą USA w Karaczi w Pakistanie, gdzie w zamieszkach zginęło 9 osób. (PAP)
Źródło: 