„Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”. Jezus wysyła uczniów w świat z konkretnym zadaniem. Mają głosić bliskość królestwa, uzdrawiać i uwalniać ludzi od zła. Równocześnie stawia im twardy warunek. Zakazuje brania w drogę pieniędzy, zapasowych ubrań i zabezpieczeń na przyszłość. Misja nie jest sposobem na zarobek czy budowanie własnej pozycji. Boża łaska, pokój i słowo zostały im dane za darmo. Ewangelia traci na wiarygodności, gdy zaczynamy ją traktować jak towar.
Słowa Chrystusa weryfikują nasze codzienne relacje. Naturalnie wpadamy w pułapkę kalkulacji. Pomagamy innym z ukrytą nadzieją na wzajemność. Oczekujemy wdzięczności, awansu w pracy lub chociażby dobrego słowa w zamian za nasz poświęcony czas. Jezus narzuca inny porządek. Dobro czynione wobec drugiego człowieka ma wynikać z faktu, że sami zostaliśmy hojnie obdarowani przez Boga. Nasze zdrowie, zdobyte umiejętności i czas to nie są wyłącznie prywatne zdobycze. To dary zdeponowane w naszych rękach. Mamy się nimi dzielić bez wystawiania rachunku. Rezygnacja z ciągłego przeliczania zysków i strat rodzi prawdziwą wolność.
Ewangelia mówi też o przynoszeniu pokoju. Wchodząc do domu, uczniowie mają zwiastować pokój. W naszych domach i miejscach pracy często panuje niepotrzebne napięcie. Przynosimy ze sobą stres z zewnątrz, łatwo oceniamy innych, wdajemy się w konflikty. Uczeń Jezusa wchodzi w takie sytuacje z zamiarem uspokojenia burzy. Słowo wypowiadane do żony, męża czy współpracownika ma budować zamiast ranić. Jeśli ktoś nas odrzuci, pokój powróci do nas. Nie tracimy absolutnie niczego, gdy decydujemy się na łagodność i ustępliwość.
Przyjrzyjmy się dzisiaj naszym motywacjom. Z jakim nastawieniem podchodzimy do codziennych obowiązków i ludzi wokół nas? Czy potrafisz wyświadczyć komuś przysługę, mając pewność, że ta osoba nigdy ci się nie odwdzięczy? Zastanów się, w które konkretne miejsce swojego życia powinieneś zanieść dzisiaj Boży pokój.