Wielki wybuch. Czy w Hiszpanii zobaczymy przebudzenie, jak we Francji?

Katolicyzm deklaruje dziś niewiele więcej niż połowa Hiszpanów. Ateiści to na pewno 15 proc., a być może nawet 40 proc. Jednak Hiszpania nie tylko nie odrzuciła Leona XIV, ale wręcz eksplodowała radością na jego widok. I nie są to tylko zwykłe emocje imprezy masowej, bo przesłanie tej pielgrzymki to nie są ogólne hasła, którym można poklaskać, a potem iść do domu.

Stadion Santiago Bernabéu rozemocjonowany jak w czasie finału Ligi Mistrzów, dobrze ponad milion ludzi na pierwszej Mszy św. w Madrycie, tłumy na spotkaniach w Barcelonie. A do tego – to chyba było najmocniejsze – niemal dziesięciominutowa owacja na stojąco w parlamencie, w którym przewagę ma przecież skrajna lewica. Obrazy z podróży Leona XIV do Hiszpanii robią ogromne wrażenie. Kręci się w oku objaw sentymentu, jeśli ktoś pamięta madryckie Światowe Dni Młodzieży z 2011 r., albo podróże Jana Pawła II. Niby wiadomo, że w papieskiej pielgrzymce nie chodzi o widowiskowe nagrania, ale czasem i one są potrzebne, bo dają nadzieję.

Kraj ateistów

Być może trzydzieści czy czterdzieści lat temu entuzjastyczne przyjęcie Jana Pawła II przez Hiszpanów nikogo nie dziwiło. Jednak od jego czasów Hiszpania zmieniła się nie do poznania. Kulturowa lewica osiągnęła w zasadzie wszystko, co się dało, a to, że u władzy wciąż są socjaliści pokazuje, że rządy Joségo Zapatero, od których rozpoczęła się pełnoskalowa rewolucja nie były jedynie epizodem, po którym szybko posprzątałaby zdrowa większość społeczeństwa. Nie, lewica ciągle ma pakiet kontrolny, a od Kościoła oczekuje się przeprosin za inkwizycję, odkrycie Ameryki i wojnę domową, w której katolików mordowano setkami. I duża część społeczeństwa uważa, że tak być powinno. Zresztą katolicyzm deklaruje dziś niewiele więcej niż połowa społeczeństwa. Ateiści to na pewno 15 proc., a być może nawet 40 proc. Hiszpanów.

Konkret

Jednak Hiszpania nie tylko nie odrzuciła Leona XIV, ale wręcz eksplodowała radością na jego widok. Co ważne, nie jest to tylko sentyment i zwykłe emocje imprezy masowej, bo przesłanie tej pielgrzymki to nie są ogólne hasła, którym można poklaskać, a potem iść do domu. W madryckim parlamencie papież Prevost przemawiał twardo o obronie życia. „Czy można nazwać w pełni sprawiedliwą wspólnotę, która pozostawia w cieniu dziecko jeszcze nienarodzone, osobę starszą, chorego, cierpiącego w milczeniu lub człowieka całkowicie zależnego od opieki innych?” – pytał deputowanych kilka miesięcy po tym, jak eutanazji poddano 25-letnią Noelię Castillo. Później na Stadionie Olimpijskim w Barcelonie Leon mówił o przebaczeniu, odpowiadając na świadectwo dziewczyny cierpiącej z powodu rozwodu rodziców. Artystom przypominał, choć w eleganckim stylu, że powinni uważać na to, co tworzą. Nie są to wszystko słowa, które nic by nie znaczyły.

Dalej niż grób

W Hiszpanii wydarzyło się coś ważnego, czego skutki będziemy widzieć jeszcze przez długi czas. Może nie będzie to tak widowiskowe jak sama pielgrzymka. Może zobaczymy przebudzenie podobne do francuskiego, gdzie chrzest przyjmują co roku tysiące dorosłych. Może będzie to coś zupełnie innego. Niewątpliwie jednak papieska podróż pokazała, że jeszcze katolicka Hiszpania nie zginęła. A może umarła i właśnie zmartwychwstaje?

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »