27 maja 2026 r. w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Ministerstwo Zdrowia chce, by lek substytucyjny – buprenorfina – mógł być wypisywany na receptę i odbierany w każdej aptece, a nie wyłącznie wydawany w wyznaczonych ośrodkach.
Z dotychczasowego programu leczenia substytucyjnego prowadzonego w 32 placówkach korzysta dziś 4378 osób, podczas gdy liczbę problemowych użytkowników opioidów w Polsce szacuje się na 11 do ponad 17 tysięcy – wynika z danych przedstawionych w Sejmie przez wiceministrę zdrowia Katarzynę Kęcką. Sprawę szczegółowo opisał portal Rynek Zdrowia.
Projekt zakłada, że recepty na leki zawierające buprenorfinę będą mogli wystawiać lekarze podmiotów leczniczych, z którymi Narodowy Fundusz Zdrowia ma zawartą umowę o udzielanie świadczeń w rodzaju opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień, oraz lekarze placówek dla osób pozbawionych wolności. Wiceministra Kęcka zapewniła, że konkretną receptę wypisze ostatecznie psychiatra. „Leki na dłuższy czas, czyli do 30 dni, będą wydawane wyłącznie po szczegółowej kontroli lekarza" – powiedziała w Sejmie.
Z perspektywy resortu rzecz jest prosta: dotychczasowe rozwiązania w praktyce zamykają dostęp do terapii. „W obecnym stanie prawnym leczenie substytucyjne uzależnienia od opioidów może odbywać się tylko w ramach programu leczenia substytucyjnego. Aktualnie problem ograniczonego dostępu związany jest z istniejącymi ramami prawnymi. W ostatnich latach obserwuje się pewne zwiększenie dostępności programów leczenia, jednak rozwój tej formy leczenia pozostaje ograniczony i nie w pełni odpowiada potrzebom osób uzależnionych od opioidów. W związku z powyższym zasadne jest rozszerzenie dotychczasowego modelu organizacji leczenia" – tłumaczyła w Sejmie Katarzyna Kęcka.
Po stronie poparcia stanęły kluby Koalicji Obywatelskiej, PSL i Lewicy. Posłanka Lewicy Joanna Wicha podała w trakcie debaty obraz uzależnionego, który dziś walczy nie tylko z chorobą, ale i z geografią. „Wyobraźmy sobie człowieka, który codziennie rano jedzie kilkadziesiąt kilometrów autobusem tylko po to, żeby dostać lek pozwalający mu normalnie funkcjonować i pozwoli nie wrócić do heroiny czy fentanylu. Państwo musi budować system, który pomaga ludziom wracać do zdrowia, zamiast stawiać zbędne bariery" – mówiła. Poseł KO Grzegorz Napieralski przypomniał z kolei o drugiej stronie zjawiska. „Ustawa, którą dzisiaj procedujemy, jest ważna, bo pomaga osobom z uzależnieniem, ale też musimy wspomnieć o tej drugiej stronie, czyli o nielegalnym handlu narkotykami. W walce z «pączkującymi» «fabrykami» substancji psychoaktywnych musimy być równie skuteczni, co z leczeniem" – stwierdził.
Poważne zastrzeżenia zgłosili posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Grzegorz Lorek zwracał uwagę, że projekt wpisuje się w szerszy nurt tzw. miękkiej redukcji szkód i może oswajać Polaków z narkomanią zamiast jej przeciwdziałać. „Proponowana terapia nie rozwiązuje problemu uzależnienia, a jedynie zmienia jeden narkotyk na inny, tylko legalny i finansowany przez państwo" – mówił. Posłanka Józefa Szczurek-Żelazko ostrzegała przed niepożądanymi skutkami szerszego obrotu lekiem. „Obawiamy się, że po wprowadzeniu nowych przepisów utracimy kontrolę nad obrotem środkami substytucyjnymi. Projekt przewiduje między innymi przepisywanie pacjentom środków substytucyjnych na okres 14 dni, a nawet w przypadku wyjazdu za granicę na okres 30 dni. To jest realne ryzyko utracenia kontroli nad obrotem środkami opioidowymi i tego, że trafią do osób niepożądanych" – mówiła. W podobnym tonie wypowiedział się poseł i farmaceuta Paweł Rychlik. „W moim przekonaniu procedowany projekt ustawy doprowadzi po prostu do rozszczelnienia obrotu opioidami i to jest ogromne zagrożenie" – stwierdził. Wątpliwości co do finansowania całego przedsięwzięcia oraz wsparcia rodzin osób uzależnionych zgłaszał też poseł Marcin Józefaciuk.
Liczby, które padły w Sejmie, są w tej rozmowie kluczowe. Jeśli z leczenia substytucyjnego korzysta dziś niespełna jeden na trzech uzależnionych od opioidów, to większość chorych pozostaje poza zasięgiem polskiego systemu zdrowia. Każdy dzień zwłoki przekłada się na kolejne życiowe dramaty – w rodzinach, w więzieniach, w domach dziecka. Z punktu widzenia katolickiej etyki życia trudno temu nie wyjść naprzeciw. Jednocześnie obecność lekarza psychiatry przy każdej recepcie, kontrola obrotu i realne finansowanie terapii oraz wsparcia rodzin pozostają warunkiem, bez którego cała reforma będzie tylko ulgą doraźną. Projekt został skierowany do sejmowej Komisji Zdrowia. Tam okaże się, czy ustawa zostanie ułożona tak, by w nowym modelu leczenia mieściło się również to, co Kościół nazywa po prostu troską o człowieka.
Źródło: Rynek Zdrowia, Polityka Zdrowotna, KPRM