Dziewczynki trafiają do szpitala po napaściach seksualnych, inne nie złożyły jeszcze doniesienia, jak dotąd nikogo nie aresztowano. O dramatycznej sytuacji bardzo młodych imigrantek donoszą lekarze z Ceuty. W mieście ma przebywać 500 nieletnich cudzoziemek. 200 z nich nocuje na ulicach.
Co najmniej cztery migrantki mające mniej niż 14 lat zostały poddane leczeniu w Szpitalu Uniwersyteckim w Ceucie po napaściach seksualnych, do jakich doszło podczas trwającego tam kryzysu. Wszystkie dziewczynki przybyły do hiszpańskiego miasta wśród ponad 70 tys. osób, które przekroczyły nielegalnie granicę w ostatnich dniach lipca.
Napaść podczas podróży
Źródła medyczne mówią o 5 dziewczętach, w przypadku których podejrzewa się gwałt. Wśród ofiar ma być też jeden chłopiec. W ostatnim czasie leczono ponad tuzin poszkodowanych. Rzeczywista liczba jest niemal na pewno wyższa, ponieważ niektóre osoby nie złożyły jeszcze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Miejscowy wymiar sprawiedliwości potwierdza też, że odnotowano też próby gwałtów, które nie udały się dzięki interwencji mieszkańców.
Podobne historie przytacza Abdellah Mustafa ze stowarzyszenia mieszkańców osiedla Sidi Embarek. W tamtejszym prowizorycznym obozie stłoczono ok. 300 osób. Z relacji Mustafy wynika, że nniektóre dziewczęta przybywają tam w stanie szoku po tym, jak zostały napadnięte seksualnie podczas drogi przez góry.
W Ceucie zarejestrowano ponad 1,3 tys. nieletnich przybyszów. Władze w Madrycie chcą przewieźć ich w głąb Hiszpanii. Młodych cudzoziemskich dziewcząt ma być w Ceucie 500, przy czym miejsce w ośrodkach znalazło się dla 300 z nich. Pozostałe najprawdopodobniej nocują na ulicach.
Nie ma dla nich miejsca
Susana Ascaso, lekarka oddziału ratunkowego w Szpitalu Uniwersyteckim w Ceucie, potwierdziła w wywiadzie, że jej oddział zajmuje się przypadkami gwałtu na bardzo młodych imigrantkach. Według jej relacji, są to dziewczęta poniżej 14. roku życia, które żyją na ulicy, ponieważ nie ma miejsc w ośrodkach recepcyjnych dla nieletnich.
„Nie chodzi o to, że nie chcą ich przyjąć, po prostu nie ma dla nich miejsca” – wyjaśniła lekarka. Jej zdaniem w Ceucie ma miejsce „katastrofa zdrowotna”.
Jej oddział leczy obecnie średnio od 300 do 400 migrantów dziennie, przy tym samym personelu i zasobach, jakimi dysponował przed masowym napływem pod koniec lipca.
Powrót kontroli
Kryzys w Ceucie, hiszpańskiej eksklawie w Afryce Północnej wybuchł, kiedy 30 i 31 lipca granicę nielegalnie przekroczyło ponad 70 tys. osób z Maroka – Marokańczyków, Algierczyków oraz obywateli krajów Afryki Subsaharyjskiej.
W związku z kryzysem Włochy ogłosiły zawieszenie zasad z Schengen w odniesieniu do przybyszów z Hiszpanii.
Jak dotąd wiadomo o 15 cudzoziemcach spoza Unii Europejskiej, których Włosi nie wpuścili na swoje terytorium. To obywatele Maroka, ale też Kolumbii, Chin i Gruzji.
Zatrzymano ich na lotniskach w Mediolanie, Turynie, Bolonii i Bergamo. Nie jest jasne, czy wjechali do Hiszpanii podczas obecnego kryzysu.
Włochy chcą całkowitego usunięcia Hiszpanii ze strefy Schengen. Ich wniosek poparła Finlandia.
Źródła: iltempo.it, euronews.com, lasexta.com
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.