Papież zaproponował drogę „weryfikacji duszpasterskiej", aby kapłani rozeznawali, które ich działania przyniosły owoce i dlaczego. „Sztuka weryfikacji duszpasterskiej nie wymaga od was robienia więcej: przeciwnie, daje wam pozwolenie, by robić mniej i lepiej" – powiedział Leon XIV na Lateranie podczas spotkania z diecezją rzymską na inaugurację nowego roku duszpasterskiego.
Punktem wyjścia papieskiej refleksji stały się słowa Jezusa skierowane do Marii Magdaleny przy pustym grobie: „Dlaczego płaczesz? Kogo szukasz?". Leon XIV wskazał, że pytania te mogą dziś zostać skierowane do Kościoła i całego Rzymu. Zauważył bogactwo parafii, wspólnot, ruchów i grup zaangażowanych w ewangelizację, dzieła miłosierdzia i modlitwę, ale także doświadczenie zagubienia. Nie „co" robić, ale raczej „kogo" i „jak" spotkać.
„Niekiedy mnożą się propozycje, działania, spotkania i gubi się centrum, ewangeliczny sens tego, co robimy" – zauważył.
Ojciec Święty dodał również, że „w Ewangelii tylko jedno słowo sprawia, że Magdalena się odwraca: jej imię «Mario!» (J 20, 16). Właśnie tak spotyka się Jezusa Chrystusa: czując, że On woła nas po imieniu, na wiele sposobów, na jakie może się to dokonać. Od tego powinno rozpoczynać się każde działanie duszpasterskie: nie tyle od pytania «co» robić, ile raczej «kogo» i «jak» spotkać".
Leon XIV podkreślił, że „w naszych wspólnotach można pozostać anonimowym, niewidzialnym i niezrozumianym albo być dostrzeżonym, poznanym i nazwanym po imieniu. A ten, kto naprawdę spotyka Chrystusa, jak Maria Magdalena, czuje, że jego serce zostaje napełnione i dlatego nie może pozostać w miejscu: biegnie i idzie głosić".
Weryfikacja zamiast nowego programu
Leon XIV podkreślił, że nie przekazuje diecezji nowego programu duszpasterskiego. „Nie zaczynamy od zera i nic z tego, czego doświadczyliśmy, nie powinno zostać odłożone do archiwum" – powiedział. Zamiast tego zaproponował rozwinięcie „trzeciego wymiaru": weryfikacji duszpasterskiej.
„Weryfikować, w świetle Ducha Świętego, oznacza zatrzymać się, na nowo odczytać to, co się wydarzyło, rozpoznać to, co przyniosło owoc, zrozumieć to, co nie zadziałało i wspólnie poszukać jego przyczyn. Oznacza to, jednym słowem, stanąć w prawdzie" – wyjaśnił.
Papież wskazał cztery kwestie, które mają tworzyć jeden dynamizm, zachęcając, aby angażował on całą wspólnotę i, na ile to możliwe, zakładał również słuchanie osób, które nie uczestniczą w jej życiu i patrzą na sprawy niejako „z zewnątrz". Pierwsza kwestia: „spotkać Chrystusa i sprawić, by inni Go spotkali". Jak zaznaczył, Kościół „nie istnieje dla siebie samego, lecz po to, aby prowadzić każdą osobę do spotkania z Panem". Dlatego nie wystarczy pytać, czy działanie jest dobrze zorganizowane, czy cieszy się udziałem wiernych, czy trwa od wielu lat. Trzeba pytać, „czy rzeczywiście prowadzi do Chrystusa, czy pozwala spotkać Ewangelię z konkretnym życiem ludzi".
Druga: „tworzyć wspólnotę". „Miejmy odwagę zatroszczyć się o to, co istotne, aby zrobić miejsce dla prawdziwych relacji, w których ludzie czują się częścią ludu: przyjęci, otoczeni opieką, docenieni, współodpowiedzialni" – powiedział Leon XIV. Szczególną uwagę zwrócił na młodych, którym należy ofiarować czas i słuchanie.
Trzecia: „być obecnym w mieście i służyć mu". Papież przypomniał, że Rzym „nie jest obojętnym tłem dla naszych wspólnot: jest miejscem naszej misji". Wspólnota zrodzona ze Zmartwychwstałego „nie może pozostawać zamknięta w sobie", ale powinna dzielić „oczekiwania, kruchość i pytania ludzi" oraz rozpoznawać w życiu miasta pytania, na które Ewangelia może odpowiedzieć.
Czwarta: „formacja Ludu Bożego". „Czy nasze działania pomagają wzrastać w wierze? Czy kształtują uczniów-misjonarzy? Czy pomagają dojrzewać do odpowiedzialności w Kościele? Czy rodzą dojrzałą wiarę, zdolną przekładać się na konkretne wybory życiowe i służbę?" – pytał Leon XIV. „Dlaczego to robimy? „Sercem tej drogi jest jedno pytanie: „dlaczego?".
Papież zachęcił, aby przy każdej podejmowanej inicjatywie pytać: „Dlaczego to robimy? Jaka ewangeliczna intencja nami kieruje, na jaką rzeczywistą potrzebę chcemy odpowiedzieć, w jaki sposób ten wybór odpowiada misji Kościoła?" Trzeba również pytać, „dlaczego osiągamy takie rezultaty, a nie inne", dlaczego jedne inicjatywy prowadzą do dalszej drogi, a inne pozostają odosobnione, oraz dlaczego jedni uczestniczą, podczas gdy inni pozostają na marginesie. Papież podkreślił przy tym: „Sama metoda nigdy nikogo nie nawróciła". Dlatego zaproponowana droga nie może stać się kolejnym obowiązkiem.
„Sztuka weryfikacji duszpasterskiej nie wymaga od was robienia więcej: przeciwnie, daje wam pozwolenie, by robić mniej i lepiej" – powiedział.
Kapłan, który słucha
Ważną część przemówienia Leon XIV poświęcił kapłanom. „Kapłan powinien być człowiekiem, który słucha, zanim odpowie, który rozeznaje, zanim podejmie decyzję" – podkreślił. Powinien także pozostawać przed Panem, „ponieważ nie może prowadzić innych do spotkania, którego sam nie przeżywa". Papież zachęcił kapłanów do osobistego pytania: „Dlaczego jestem kapłanem? Czy mój dzień nadal odpowiada temu, z powodu czego Pan wezwał mnie po imieniu?"
Zwrócił uwagę, że kapłan nie powinien skupiać w sobie każdej odpowiedzialności. „Rozpoznaje charyzmaty, formuje sumienia, umożliwia współodpowiedzialność świeckich: nie z braku sił, ale z wierności naturze Kościoła". Jak dodał: „Przewodniczyć nie oznacza robić wszystkiego. Oznacza rodzić komunię, doceniać energie innych, łączyć osoby i rzeczywistości, strzec jedności".
„Pozwólcie kształtować się przez twarze"
Do seminarzystów Leon XIV zwrócił się z zachętą, aby już podczas formacji uczestniczyli w tej drodze rozeznawania. „Pozwólcie kształtować się zarówno przez książki, które są konieczne, aby spotykać dobrych nauczycieli, jak i przez twarze: ubogich, chorych, ludzi z naszych parafii" – powiedział. Dodał, że „młodzi nie powierzają się roli, lecz podążają za mężczyznami i kobietami, którzy wydają się szczęśliwi z tego, kim są".
Na zakończenie Papież zachęcił Kościół w Rzymie, by nie bał się ponownie usłyszeć swojego imienia. „Pan żyjący pozwala się spotkać tym, którzy, jak Maria o świcie Wielkanocy, wciąż mają odwagę Go szukać, także we łzach, także w ciemności – powiedział. – Nie lękajcie się pozwolić, by Pan ponownie wezwał was po imieniu!".
Źródło: KAI
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.