Robotnicy winnicy Pana

Ta przypowieść w Ewangelii, mówiąc naszym językiem, opowiada o szefie firmy, który jest dobry, bo dowartościowuje każdego pracownika. Docenia obecność każdego, bo w jego przekonaniu każdy jest ważny, potrzebny. Wydaje się więc, że przesłanie przypowieści brzmi: nie tyle jest ważne to jaki wkład ilościowy w wykonanie pracy wniósł dany pracownik, ale przede wszystkim ważne jest to, że stał się częścią zespołu. 

Mowa w przypowieści o tych, którzy pracowali 12 godzin a także o takich co pracowali jedynie godzinę... Odnosząc to do życia duchowego, można by powiedzieć, że są tacy, którzy na wczesnym etapie swojego życia spotkali Boga i od wielu lat przeżywają trud oraz radość budowania życia w wierności Bogu, a są i tacy, którzy w ostatniej godzinie swojego życia spotkali Boga (np. Dobry Łotr). 

Miejsce „w winnicy” jest dla takich co, za przykładem św. Ignacego Loyoli, przeżywają z uważnością, w czujności prawie każde poruszenie swojego serca i dla tych, którzy, jak zwracała uwagę św. Teresa od Dzieciątka Jezus, jedyne co mogą zrobić to ufnie zdać się na łaskę Boga, bo nic więcej im już nie pozostało. Każdy z nas ma inną porę nawrócenia, czyli odkrycia tego, że jest robotnikiem w winnicy Pana. Nie ma lepszej, gorszej godziny. Każda jest odpowiednia, ale istotne, żeby ją rozpoznać.

W obronie tych, którzy byli robotnikami ostatniej godziny, warto podkreślić, że ich „bezczynność” wynikała stąd, że nikt ich nie najął. To naprawdę boli, gdy doświadczamy niekiedy w życiu tego, że „nikt nas nie potrzebuje”. Nie chodzi o to, że nasza wartość zależy jedynie od tego co i dla kogo możemy zrobić. Mamy w sobie godność osoby, Bożego dziecka, niezależną od jakiegokolwiek działania – mniej lub bardziej udanego – które podejmiemy. Jednak życie w którym nikomu nie byłbym potrzebny, rysuje się w czarnych barwach – osamotnienia, pustki...

Przypowieść ta nie odnosi się zbytnio do grzeszników, do owych „niezatrudnionych” ani nie ma też na celu oceny postępowania Boga – „Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę?”. Bóg jest wolny w swoim działaniu i Jego myśli, działania często nie pokrywają się z naszymi. Są wręcz dla nas „skandaliczne”. Przypowieść ta jest skierowana do tych, którzy mają kryzys wiary z powodu tego, że Bóg nie przyłącza się do ich planów, definicji, konkluzji...

 

 

« 1 »