Zrezygnował ze wspomaganego samobójstwa, bo znalazł lekarza z powołania

Pacjent cierpiący na nieznośny ból podarł bilet do Szwajcarii, gdzie zamierzał dokonać wspomaganego samobójstwa po tym, jak jeden z lekarzy podjął się zastosowania eksperymentalnej terapii. Terapia zadziałała, a całe zdarzenie pokazuje, jak ważna jest postawa lekarza, który zgodnie ze swoim powołaniem leczy, a nie zabija.

Profesor Yuval Tal, ordynator oddziału immunologii i alergologii w centrum medycznym Hadassah w Ein Kerem  przedstawił swoim kolegom przypadek jednego z pacjentów, którym udało się przywrócić nadzieję na normalne życie, choć wydawało się, że na ból towarzyszący ich chorobie jest już tylko jedno rozwiązanie: wspomagane samobójstwo.

Bilet w jedną stronę podarty przez pacjenta

W przedstawionej przez niego za pośrednictwem Ynetu prezentacji ukazany został przypadek mężczyzny zmagającego się z nieznośnym pieczeniem skóry, będącym efektem ubocznym zastosowanej wcześniej terapii antynowotworowej. Choć udało się doprowadzić do remisji nowotworu, pieczenie skóry było niezwykle dotkliwe, a stan ten trwał już kilka lat.

„Choroba zdominowała jego życie: prawie nie spał, miał trudności z funkcjonowaniem i cierpiał bez przerwy. Leki przeciwhistaminowe, sterydy i inne standardowe metody leczenia nie przyniosły ulgi” – relacjonuje prof. Tal. „W końcu, przytłoczony bólem, kupił bilet do Szwajcarii, by szukać tam wspomaganej śmierci – nie z powodu raka, lecz z powodu pieczenia.”

Lekarze jednak nie poddali się, nie zaakceptowali planów pacjenta, by odebrać sobie życie; zamiast tego starali się rozwiązać problem, poszukując nowych, niestosowanych wcześniej metod.

„Lekarze rozważyli rolę cytokin powiązaną z zapaleniem typu 2. Te białka pozwalają komórkom odpornościowym komunikować się i wywoływać reakcje zapalne. Ten sam szlak odgrywa kluczową rolę w schorzeniach takich jak astma i atopowe zapalenie skóry. Na podstawie tej wiedzy lekarze spróbowali terapii biologicznej skierowanej na ten sam szlak odpornościowy, mimo że nie została ona opracowana do dolegliwości skórnych związanych z rakiem.”

Leczenie biologiczne to uznana forma terapii, stosowana obecnie w wielu chorobach autoimmunologicznych. Jest to terapia celowana, a podawany lek dostosowany jest do konkretnego schorzenia. Decyzja lekarzy była więc odważna – podjęli ryzyko zastosowania leku w innej chorobie, mając nadzieję, że w tym przypadku mechanizm zapalny jest podobny.

„Po zaledwie trzech zastrzykach stan pacjenta znacznie się poprawił. Nieustanne pieczenie , które dręczyło go przez całą dobę, zniknęło.”

Ostatecznie pacjent odwołał podróż do Szwajcarii i zrezygnował z planu wspomaganego samobójstwa. Sukces terapii zainspirował także lekarzy do zainicjowania formalnego projektu badawczego, aby pomóc innym cierpiącym w podobnych sytuacjach.

Zabijanie nie jest powołaniem lekarza

W krajach takich jak Belgia, Holandia czy Kanada, gdzie wspomagane samobójstwo i eutanazja są legalne, staje się już normą, że osoby cierpiące na nieuleczalne choroby stawiane są przez służbę zdrowia pod presją. Zamiast ukazywać alternatywne sposoby leczenia lub przynajmniej uśmierzania bólu, pacjenci słyszą, że mogą skrócić swe cierpienie przez zgodę na „wspomagane samobójstwo”.

Tak było w przypadku kobiety kryjącej się pod pseudonimem Gwen, która żyła w ciągłym bólu. Gwen urodziła się z syndromem hipermobilnego Ehlersa-Danlosa, zaburzeniem dotykającym tkankę łączną z powodu wad w produkcji kolagenu. Gwen cierpiała ponadto na autyzm i ADHD, nadwrażliwość na substancje chemiczne. Doświadczyła wypadku samochodowego, który spowodował przewlekły, silny ból. Powinna poruszać się na wózku inwalidzkim, ale od ponad dwóch lat jest na „liście oczekujących”, a w międzyczasie używa chodzika.

Kanadyjski system opieki zdrowotnej odmówił leczenia zalecanego przez lekarzy, a ona nie mogła sobie pozwolić na jego opłacenie z własnej kieszeni. To sprawiło, że Gwen poczuła, iż jej jedyną opcją jest wspomagane samobójstwo.

„Nie chcę umierać, ale gdy tak bardzo cierpisz, pojawiają się natrętne myśli” – wyznała. „Cierpienie jest silniejsze, niż można to sobie wyobrazić.”

Podejście kanadyjskiej służby zdrowia Gwen określa mianem ukrytej eugeniki. Zamiast udzielić realnego wsparcia w cierpieniu, lekarze nakłaniają ją do skorzystania z MAiD – procedury wspomaganego samobjóstwa.

Jej przypadek jest jednym z wielu. Jedna z pacjentek ubiegała się o MAiD z powodu trudności finansowych po komplikacjach związanych z COVID-19. 20-letni mężczyzna uzyskał MAiD z powodu wieloletnich błędów medycznych. Jeszcze inna kobieta ubiegała się o MAiD z powodu nadwrażliwości chemicznej – jej historia zakończyła się szczęśliwie, ponieważ znalazła lekarza, który zaoferował jej właściwą terapię. Tego typu przypadki systematycznie odnotowuje Live Action, wskazując na to, jak nieludzka jest procedura MAiD i jak sprzeczna z podstawowym powołaniem lekarza – aby leczyć, a nie zabijać.

Samobójstwo nie jest wyborem pacjenta, ale aktem desperacji w obliczu biernej postawy lekarzy, którzy zamiast szukać właściwych, być może także nowatorskich terapii, idą drogą na skróty, oferując „pomoc w zabijaniu”. Postawa profesora Yuval Tal i jego zespołu medycznego jest godna pochwały i pokazuje, że są jeszcze lekarze, którzy właściwie rozumieją swoje powołanie.

Źródło: Live Action

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »