Maków Podhalański - u Opiekunki Rodzin

O sanktuarium Matki Bożej Makowskiej Opiekunki Rodzin

Tylko raz w długiej historii makowskiego sanktuarium zdarzyło się, że królujący w ołtarzu wizerunek Pani Makowskiej powędrował daleko poza granice parafii, aż do Krakowa. Tam 10 czerwca 1979 roku, na Błoniach krakowskich, Ojciec Święty Jan Paweł II podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny nałożył na niego papieskie korony. Potem, przeniesiony w uroczystej procesji do Katedry Wawelskiej, jeszcze przez dwa miesiące nawiedzany był przez krakowian. Gdy 11 sierpnia powracał w triumfalnym pochodzie na intronizację do makowskiego kościoła, Matka Boża na całej trasie przejazdu witana była po królewsku. I pod takim tytułem - Królowej, Opiekunki Rodzin czczona jest w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Makowie Podhalańskim.

Położony u stóp Makowskiej Góry, z pięknymi rozciągającymi się wokół widokami górskich pasm, urzeka przybyszów, a swoich, którzy opuścili rodzinne strony, łączy niewidzialnymi więzami. I kiedy przychodzi na nich trudne doświadczenie, jakiś bolesny krzyż, wówczas piszą, prosząc o wstawiennictwo u Pani Makowskiej. Te listy, z dalekiego nieraz świata, jako niezwykłe ślady wiary i zawierzenia, przechowują w sanktuarium kolejni kustosze wraz ze świadectwami o otrzymanych łaskach. Do dawnych dołączają nowe, także z bliższych, sąsiadujących z Makowem miejscowości, bo u swoich - jak podkreśla dziekan i proboszcz makowski ks. Antoni Dużyk - Matka Boża cieszy się szczególnym kultem. Świadczy o tym między innymi wielość nabożeństw maryjnych: fatimskie w rocznicę objawień, a w listopadzie w intencji zmarłych; w środy - Nieustająca Nowenna do Matki Bożej Makowskiej Opiekunki Rodzin; nabożeństwa majowe, które gromadzą czcicieli Matki Bożej także poza kościołem, przy przydrożnych kapliczkach, a w październiku - nabożeństwa różańcowe. Trzeba też wspomnieć o Roratach i tradycji śpiewania Godzinek, szczególnie w miesiącach Maryjnych.

Słynący łaskami

W odległej historii makowskich kościołów wiadomość o obrazie Matki Bożej pojawia się dość wcześnie. Przy pierwszej wzmiance o parafii z 1358 roku wiadomo już, że istniał tu drewniany kościółek pw. św. Klemensa. Informacja o obrazie pochodzi z czasów drugiego, zbudowanego w 1590 roku. W nim ówczesny proboszcz ks. Wojciec Dąbski umieścił wizerunek Bogarodzicy. Zwięzły zapis historyczny uzupełnia obecny kustosz sanktuarium ks. Antoni Dużyk informacją, że stało się to na życzenie miejscowych wiernych, którzy pragnęli czcić w swoim kościele Matkę Bożą. Nieznany z nazwiska artysta, wiadomo tylko - jak podkreśla Ksiądz Dziekan - że z tzw. szkoły krakowskiej - namalował wizerunek na podobieństwo Matki Bożej Częstochowskiej. Odtąd Pani Makowska już na stałe weszła w dzieje tej ziemi, a później stała się znana nawet poza granicami kraju. Kilka lat po tym, jak znany pisarz i tłumacz jezuicki ks. Jakub Wujek w 1591 prosił Makowską Panią o ocalenie od szalejącej w tym czasie zarazy, biskup Maciejowski poświęcił obraz, a XVII-wieczne dokumenty nazywają go "słynącym łaskami". Powtórnie - przypomina Ksiądz Proboszcz - Matka Boża ratowała ludność Makowa i okolicznych miejscowości od zaraz w XIX wieku, gdy każdego dnia umierały setki osób. Żarliwe modlitwy przed obrazem oraz procesje eucharystyczne z kościoła do figury Matki Bożej w rynku sprawiły, że zaraza nagle się skończyła.

Gdy w 1700 roku w Makowie wzniesiono nowy, murowany kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, obraz pozostał w kościółku św. Klemensa, który przez 40 lat pełnił rolę sanktuarium Matki Bożej. Jednak ludność pragnęła mieć obraz w tym kościele, do którego stale uczęszczała na nabożeństwa. Po otrzymaniu zgody od krakowskiego ordynariusza przeniesienie do nowego kościoła obrazu jako łaskami słynącego odbyło się bardzo uroczyście. Nieużywany odtąd kościół św. Klemensa został zburzony. Nawet późniejsza, gruntowna przebudowa kościoła w latach 1826-1828 nie przeszkodziła obecności w nim obrazu. W późniejszych latach wewnątrz samej świątyni szukano dla niego miejsca w urządzonej w tym celu kaplicy, ale znów na prośbę wiernych wrócił do wielkiego ołtarza. Tu pozostaje, otoczony wotami, modlitwą parafian, okolicznej ludności i pielgrzymów.

"Do naszych rodzin Ciebie zapraszamy"

W pieśni do słów Marka Skwarnickiego Pani Makowska sławiona jest jako Opiekunka Rodzin: "Do naszych rodzin Święta Rodzicielko, Ciebie i Syna ze czcią zapraszamy./ Weź w opiekę, błogosław rodzinę,/ Wszystkie matki i ojców i dzieci,/ Wioski w górach, miasteczko w dolinie,/ Gdzie królujesz tu nam od stuleci". Ale makowianie - jak podkreśla ks. Antoni Dużyk, który już 12 lat jest tu proboszczem - choć bardzo kochają "swoją Matkę Bożą", czczą ją także jako Niepokalanie Poczętą, Nieustającej Pomocy, Różańcową, Fatimską oraz w innych wizerunkach. Pielgrzymują do niej z pobliskich miejscowości przy okazji różnych świąt i uroczystości. Największy napływ pielgrzymów sanktuarium przeżywało w Roku Jubileuszowym, gdy wierni z okolicznych miejscowości przybywali, by odbyć tu spowiedź i zyskać odpust jubileuszowy. Wcześniej wielkie ożywienie religijne spowodowała koronacja oraz uroczysta intronizacja obrazu w kościele 12 sierpnia 1979 roku, z licznym udziałem wiernych, duchowieństwa i biskupów.

Pielgrzymi z dalszych rejonów kraju przybywają tu autokarami, nawiedzając po drodze również inne sanktuaria, przeważnie w okresie letnim. Niektórzy spędzaju tu dzień, inni kilka godzin. Są także pielgrzymki zagraniczne, ponieważ obraz Matki Bożej Makowskiej znajduje się również we francuskim kościele sanktuaryjnym w Pont-Main, a figura Matki Bożej z tamtego kościoła w kaplicy w Makowie Podhalańskim; poza tym w kościele parafialnym w Greussenheim w Niemczech i w rezydencji Ojca Świętego na Watykanie.

Papieski dług

Ojciec Święty w czasie audiencji dla pielgrzymów z Makowa w lutym 1980 roku mówił o swojej więzi z Panią Makowską, której koronacji wizerunku zapragnął, kiedy jako ordynariusz krakowski wizytował ich parafię. "Matka Boża spełniła też prośbę, którą wtedy, kończąc wizytację w Makowie, Jej pokornie i serdecznie przedkładałem. Prosiłem Ją, aby procesja Bożego Ciała, która przez kilkadziesiąt lat nie mogła wyruszyć z obrębu Wawelu, mogła wreszcie znaleźć swoją drogę na ulice miasta Krakowa, a także na Rynek. Co też się stało. I dlatego ta koronacja była spełnieniem szczególnego długu mojego serca wobec Matki Bożej. Tej, którą wy czcicie w waszym makowskim obrazie".

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama