Na oddziale ginekologiczno-położniczym w Nowym Targu doszło do tragedii. Kilka miesięcy później lekarze składają wypowiedzenia po decyzji dyrektora o ograniczeniu pracy w prywatnych gabinetach.
O buncie wśród lekarzy szpitala w Nowym Targu informuje Radio ZET. Dziennikarze ustalili, ze masowo składane wypowiedzenia mają związek ze zmianami wprowadzonymi przez dyrekcję szpitala po tragedii, która wydarzyła się tam w maju br.
Do szpitala na oddział ginekologiczno-położniczy 21 maja trafiła 33-letnia pacjentka w 5 miesiącu ciąży. Kobiecie odeszły wody płodowe. Pacjentka zmarła. Doszło do zakażenia sepsą, a płód obumarł. Dlaczego nie udało się jej uratować?
Z dokumentacji medycznej wynika, że lekarze zwlekali z podjęciem działań ratujących życie.
Sprawę badał Rzecznik Praw Pacjenta, który ustalił, że naruszono prawo pacjentki do leczenia zgodnie z wiedzą medyczną i prawo do rzetelnej informacji o stanie zdrowia.
Dyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu przeprosił rodzinę, i powołał pełnomocnika s. restrukturyzacji oddziału ginekologiczno-położniczego. Ten zalecił ograniczenie pracy lekarzy ginekologów w prywatnych gabinetach na rzecz przyjmowania pacjentek w szpitalnej poradni, w której w tej chwili przyjmują jedynie rezydenci.
Decyzja dyrektora wywołała oburzenie wśród lekarzy. Z pracy zrezygnował w pierwszej kolejności ordynator, a z a nim decyzję o złożeniu wypowiedzenia podjęło 10 lekarzy.
Dyrekcja ma jeszcze nadzieję, że lekarze cofną wypowiedzenia, a jeśli nie, szpital będzie musiał szukać nowych medyków. W tej chwili sytuacja oddziału jest bardzo trudna.
Źródło: Radio ZET