Adopcja dzieci przez pary jednopłciowe. Jest decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego

NSA zostawił bez rozpoznania sprawę dwóch kobiet, które mają hiszpański dokument świadczący o tym, że obie są matkami dziewczynki. Aktywistki chcą transkrypcji tego dokumentu w Polsce. Sprawa ma wpływ na to, czy w Polsce będą możliwe adopcje dzieci dokonywane przez pary jednopłciowe.

Sędzia Arkadiusz Despot-Mładanowicz w uzasadnieniu wyjaśnił, że skierowane do NSA pytanie sądu pierwszej instancji zostało sformułowane w niewłaściwy sposób, co uniemożliwiło odniesienie się do niego. Decyzja NSA oznacza, że sprawą zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, który już ją rozpatrywał. Prawna batalia nie jest zatem zakończona. Wiążąca pozostaje jednak uchwała z 2 grudnia 2019 r., zgodnie z którą taka transkrypcja jest sprzeczna z polskim prawem. NSA wskazał także, że prawo UE nie wymaga transkrypcji, by zapewnić dziecku swobodę przemieszczania się. 

Matki na papierze

Dziewczynka – media podają, że ma na imię Sofia – urodziła się w 2018 r. w Hiszpanii. Zgodnie z aktem urodzenia z tego kraju, dziecko ma dwie matki: Polkę i Irlandkę. Nie podano publicznie, czy któraś z kobiet jest biologiczną matką Sofii, ani czy ta sama osoba ją urodziła, czy też skorzystano z usług surogatki. Nie jest też jasne, kim jest biologiczny ojciec dziewczynki i czy Polka i Irlandka go znały, czy skorzystały z nasienia dawcy.

Sofia ma hiszpański akt urodzenia i paszport tymczasowy tego kraju. Może więc swobodnie podróżować po całej strefie Schengen, a poza nią będzie traktowana jak obywatelka kraju Unii Europejskiej.

Swoboda przemieszczania

Dwie lesbijki (nie podano publicznie ich imion) od 2019 r. walczą w sądach o wydanie Sofii polskiego aktu urodzenia i wpisanie jej do polskiego rejestru. Wzory dokumentów Rzeczpospolitej Polskiej nie przewidują jednak sytuacji, w której dwie kobiety twierdzą jednocześnie, że są matkami dziecka. W związku z tym dokumentów nie wydano. Nie zgodził się na to sąd administracyjny w Krakowie. Urzędnicy odmówili wpisu także w Irlandii.

Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE nie ma kompetencji dotyczących prawa rodzinnego, ale wielokrotnie starał się wpływać na nie w praktyce, wydając wyroki odnoszące się do swobody przepływu osób w UE, niedyskryminacji czy zabezpieczenia społecznego. W przypadku polsko-irlandzkiej pary TSUE odwołał się do wolności przemieszczania się. Uznał, że brak możliwości uzyskania dokumentu tożsamości bez polskiego aktu urodzenia łamie prawa UE w tym zakresie. Tymczasem Sofia może podróżować na podstawie hiszpańskich dokumentów.

Poważne konsekwencje

TSUE ocenił, że Polska nie musi dokonywać transkrypcji aktu urodzenia, ale ma obowiązek wydać dokumenty tożsamości, a w nich musi być napisane, jaka więź łączy dziecko z każdą z kobiet. W teorii chodzi o to, żeby nie było wątpliwości w sytuacji, w której tylko jedna z lesbijek podróżuje z dzieckiem po Europie.

Proces będzie miał duży wpływ na to, czy Polska będzie oficjalnie uznawać adopcje dokonywane przez pary jednopłciowe. Jeśli powódki wspierane przez organizacje LGBT wygrają, w polskich dokumentach zapewne pojawi się możliwość wpisania w dokumentach dwóch kobiet jako matek dziecka.

Źródła: PAP, tvn24.pl

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »