Kobieta poczęta wskutek dawstwa materiału genetycznego: cały ten biznes jest obrzydliwy

Przemysł płodności stara się wykorzystać pragnienie rodzicielstwa, oferując rozmaite procedury niezgodne z naturą i etyką. Jedną z nich jest dawstwo materiału genetycznego. Ofiary tego procederu mówią dziś głośno o tym, że czują się jak przedmiot handlu, a problemy etyczne, społeczne i biologiczne będą je prześladować do końca życia.

Jedną z nich jest Kathryn Francisco, która poczęła się w wyniku dawstwa nasienia. Opowiada ona Dr. Jennifer Roback Morse o tym, jak dowiedziała się o tym i jaki wpływ miało to na jej poczucie tożsamości. Zapewnienia o miłości rodzicielskiej brzmiały dla niej jak pustosłowie, czuła się jak przedmiot, „jak śmieć”.

Dziecko nigdy się nie dowie? Cóż za naiwność!

Dr Jennifer Roback Morse z The Ruth Institute niedawno przeprowadziła wywiad z Kathryn Francisco, która w wieku 22 lat dowiedziała się, że została poczęta przy użyciu nasienia dawcy.

Mężczyzna, który ją wychowywał, a którego uważała za swego tatę, wyznał jej, że nie jest jej biologicznym ojcem. Wszystko zaczęło się od pytania, które zadał rodzicom jej brat, Matt, który podejrzewał, że coś jest nie tak w ich wzajemnych relacjach. Rodzice wyznali mu, że został poczęty w wyniku procedury dawstwa nasienia, podobnie jak jego siostra. Matt stwierdził, że nie wolno im ukrywać tej wiedzy przed Kathryn i albo powiedzą jej uczciwie o wszystkim w ciągu ośmiu miesięcy, albo on sam jej to powie.

Rodzice zdecydowali się wyznać Kathryn prawdę. Ukrywanie jej nie miało sensu nie tylko ze względu na nacisk ze strony Matta, ale przede wszystkim dlatego, że dziecko prędzej czy później dowie się o niej. Znacznie lepiej, jeśli usłyszy ją od rodziców, niż gdyby miało usłyszeć ją od osób obcych, przy okazji badań medycznych, testów genetycznych, albo co gorsza – gdyby okazało się, że planuje zawrzeć związek małżeński z osobą, która jest jej biologicznym rodzeństwem.

Informacja spadła na Kathryn jak grom z jasnego nieba. Wybuchnęła płaczem, zadzwoniła do brata, a potem poszła do domu przyjaciółki i opowiedziała jej oraz jej rodzinie, co się stało. Nie pomogły zapewnienia, że przecież tak czy inaczej rodzice ją kochają. Kobieta tak wspomina ten moment:

„Mama mojego przyjaciela powiedziała: «Jesteś przecież kochana.» Ja nie czułam się kochana. Czułam się fatalnie. Moje uczucia i moja reakcja były zupełnie inne niż to, co mówiła mi ta kobieta. A potem na studiach moi znajomi mówili: «Ja w tym nie widzę wielkiego problemu». Nikt mnie nie rozumiał”.

Dziecko wie więcej...

Sęk w tym, że dziecko wyczuwa znacznie więcej, niż wydaje się dorosłym. Kathryn podświadomie przeczuwała, że w jej relacji z rodzicami coś „nie pasuje”. W jej wyglądzie, w jej charakterze były cechy, które nie znajdowały odzwierciedlenia u rodziców.

Dziś mówi, że jej rodzice nie zastanowili się wystarczająco dobrze, jak poczęcie z obcego materiału genetycznego może wpłynąć na dziecko.

„Kiedy znasz oboje swoich rodziców i pochodzisz od nich, jest jakaś wspólna wibracja w tym, jak postrzegasz świat, jakie masz do niego podejście. To nie tylko kwestia wartości i tego, jak zostałeś wychowany. To zależy też od tego, kim jesteś i od genetyki. Nigdy nie poradziłabym nikomu wykorzystania cudzego materiału genetycznego. To moralnie złe na kilku poziomach. To poniżające dla dziecka, dla małżonka, to jest poniżające dla dawcy. To prowadzi do rozbicia rodzin.

Adopcja to wyraz miłości. Dawstwo to uprzedmiotowienie

Argument podnoszony przez niektórych, jakoby dawstwo materiału genetycznego było pod względem etycznym, społecznym, biologicznym i etycznym tym samym, co adopcja, jest kompletnie chybiony.

Dziecko, w którego życiu zdarzyło się nieszczęście – strata rodziców czy też utracenie przez nich możliwości wychowania potomstwa (na przykład w wyniku poważnej choroby) – jest w stanie zrozumieć na swój sposób tę sytuację, przepracować ją psychicznie, a adopcję będzie odbierać jako ratunek, jako wyciągnięcie do niego pomocnej dłoni, jako gest miłości.

Dziecko, które zostało poczęte „na zamówienie”, z obcego materiału genetycznego, przed którym przez całe lata ukrywano ten fakt, z pewnością nie zinterpretuje tego jako przejawu miłości. Jego zaufanie do rodziców zostanie podważone u samych podstaw, a jego poczucie własnej tożsamości i bezpieczeństwa zostanie rozchwiane. Skoro już u samego początku zostałem potraktowany jak przedmiot handlu, skoro okłamywano mnie przez wiele lat, jakże mam uwierzyć w rodzicielską miłość? Kim jestem, skoro jestem tak niepodobny do osoby, którą uważałem za własną matkę/ojca?

Kathryn Francisco nie jest jedyna

Historia Kathryn Francisco nie jest czymś wyjątkowym. Wiele osób poczętych przez dawcę wypowiada się w podobny sposób. Moment, w którym dowiedziały się o tym, był często „przełącznikiem”, który uruchamiał czający się już wcześniej poważny kryzys tożsamości. Opowiadają, że czują się jakby byli „produkowani masowo” i trudno im przejść do porządku dziennego nad faktem, że mają setki rodzeństwa.

Mężczyzna poczęty dzięki dawstwu komórek jajowych wyjawia:

„Jestem poczęty przez dawstwo komórek jajowych. Dowiedziałem się o tym, gdy miałem 16 lat... Teraz mam dwadzieścia kilka lat. Cały czas się zastanawiam i rozważam: kim jest moja PRAWDZIWA Matka... Gdzie ona jest? Czy ona w ogóle żyje? Czy zaakceptuje mnie takim, jakim jestem? Moja obecna matka... no cóż, nigdy mnie nie akceptowała, gdy dorastałem, nie zależało jej na budowaniu więzi ze mną. Faworyzowała moje trzy siostry; jestem jednym z czworaczków. Moja relacja z ojcem zawsze była lepsza.”

W historii tego mężczyzny pojawiają się poważne problemy psychiczne – epizody lęku i depresji. Do dzisiaj stara się przepracować doświadczenie bycia „produktem” przemysłu płodności.

To, że coś jest możliwe dzięki postępom medycyny, nie oznacza bynajmniej, że jest to właściwe i że należy to robić. Problemy etyczne i społeczne związane z in vitro (tworzenie dodatkowych zarodków, mrożenie ich, oddzielanie płodności od aktu małżeńskiego) stają się jeszcze głębsze, gdy w grę wchodzi zapłodnienie obcym materiałem genetycznym – niezależnie, w jakiej formie odbywa się ta procedura. Nie wolno zignorować głosów dorosłych osób, poczętych w ten sposób, a niemoralnemu przemysłowi płodności trzeba powiedzieć: „stop”!

Źródło: Live Action

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »