Fulton Sheen. Ewangelizator Ameryki, który uczył, jak prowadzić ludzi do Boga

Przez kilkadziesiąt lat codziennie trwał na Godzinie Świętej, a jednocześnie potrafił docierać z Ewangelią do milionów ludzi przez radio i telewizję. Abp Fulton J. Sheen łączył głęboką duchowość eucharystyczną z niezwykłym talentem ewangelizacyjnym. O jego świętości, sposobach głoszenia wiary i znaczeniu jego nauczania dla współczesnych katolików mówi ks. dr Marek Piedziewicz, propagator jego dziedzictwa w Polsce.

Echo Katolickie: Księże Doktorze, czym charakteryzuje się duchowość abp. F.J. Sheena?

Ks. dr. Marek Piedziewicz: Na pierwszym planie szczególnie widoczna jest jego głęboka duchowość eucharystyczna. Fulton Sheen był człowiekiem Eucharystii. Jego wielkie uwielbienie względem Pana Jezusa przejawiało się w codziennym nabożeństwie Godziny Świętej, którą praktykował przez ok. 60 lat swojego życia. On każdego dnia uwielbiał Boga i ofiarowywał Mu swój czas. Z tego uwielbienia czerpał inspiracje i duchowe siły oraz kreatywność w posłudze, którą pełnił. Jest przykładem na to, że dając coś z siebie Bogu, jeszcze więcej od Niego otrzymujemy.

Drugim rysem duchowości F. Sheena była zdrowa i dojrzała pobożność maryjna, która przejawiała się w jego szczególnej czci dla Matki Pana Jezusa. Jego ulubionym sanktuarium było Lourdes. Maryi dedykował też większość swoich książek.

A co wyróżniało jego ewangelizację medialną? Jakie zagadnienia w niej poruszał?

Ta ewangelizacja była bardzo różnorodna, co wynikało z jego świadomości różniących się audytoriów, do których przemawiał. Swoją medialną karierę F. Sheen zaczął od radia, gdzie przez ok. 20 lat prowadził program „The Catholic Hour”. Był on skierowany do ludzi będących w Kościele, choć, jak wiadomo, katolicy w Stanach są mniejszością. Abp Fulton próbował wyjaśniać nauczanie Kościoła. Prowadził na antenie zwyczajną katechezę, jaką znamy ze szkół czy salek parafialnych, a dziś obecną także na innych płaszczyznach.

Trafiając do telewizji, liczył się z tym, że zyskuje zupełnie inne audytorium. Wiedział, że będzie ona kanałem dotarcia nie tylko do katolików, ale też protestantów, wyznawców judaizmu czy ludzi niewierzących. Starał się zrozumieć specyfikę tej szerokiej grupy odbiorców i do niej dostosować swój przekaz. Wybrał ciekawą metodę, gdyż swój wywód zaczynał od czegoś znanego, by dojść do nieznanego. Szukał tematów, które okazałyby się interesujące dla ludzi o różnych profilach duchowych. Wśród poruszanych przez niego zagadnień były m.in.: kwestia szczęścia, lotnictwo, poczucie humoru albo problem energii atomowej, a więc tematy, które na pierwszy rzut oka nie miały nic wspólnego z ewangelizacją.

Dla F. Sheena stawały się jednak kanwą, by dojść do tego, co jest związane z Panem Bogiem. Wiele inspiracji znajdował także w Ewangelii. 

W tej medialnej ewangelizacji arcybiskupa widoczna była jego inteligencja, ale też głębokie zakorzenienie w Bogu. F. Sheen często powtarzał, że taką właśnie metodą posługiwał się Chrystus. Przypomnijmy sobie chociażby Jego rozmowę z Samarytanką przy studni Jakuba, która doprowadziła do jej nawrócenia. Jezus nie rozpoczął jej od pytań religijnych, ale od kwestii zamiłowania do świeżej, chłodnej wody. Dopiero potem przeszedł do zagadnień moralnych i duchowych.

Dlaczego beatyfikacja F. Sheena jest taka ważna zarówno dla Kościoła powszechnego, jak i Kościoła w Stanach?

Jego misją było prowadzenie ludzi do Boga, czyli także do osobistej świętości. Dziś Kościół potwierdza świętość Fultona, pokazując, że nie był on tylko kimś, kto mówił, jak przeżyć życie, ale który sam przeżył je tak, że doszedł do świętości. Jest ona potwierdzona znakami, które łamią porządek natury świata. Cud, który wydarzył się za jego przyczyną i przyczynił się do beatyfikacji, dotyczy wskrzeszenia niemowlęcia.

F. Sheen był zainteresowany nie tylko swoją ojczyzną, ale także całym światem, jako że przez kilkanaście lat pełnił rolę dyrektora Krajowego Towarzystwa Rozkrzewiania Wiary. Czynił to bardzo sprawnie, zdobywając niewyobrażalne środki na rzecz misji, które pomagały zarówno w prowadzeniu ewangelizacji, jak też edukacji, pomocy medycznej i humanitarnej oraz wsparciu dla ubogich ludzi. Dzięki działalności F. Sheena dwie trzecie centralnego budżetu tej kościelnej organizacji pochodziły ze środków płynących ze Stanów. To były naprawdę ogromne kwoty, które wspomagały misje na całym świecie. Będąc już człowiekiem po 70 roku życia, stwierdził, że ze swoją pomocą dotarł do ok. 800 diecezji.

Dziś świat zyskuje kolejnego orędownika, błogosławionego arcybiskupa, którego posługa docierała także poza granice państwa, w którym żył.

Jak bardzo abp Fulton Sheen jest popularny w Polsce?

W kontekście Polski trudno jeszcze mówić o kulcie, ale o popularności, jak najbardziej. U nas jest ona związana z jego książkami. Na język polski przetłumaczono ponad 50 publikacji autorstwa abp. Fultona. Niektóre stały się bestsellerami sprzedawanymi w wielu tysiącach egzemplarzy. Myśl F. Sheena dociera do grona ludzi, którzy trwają w Kościele i potrzebują umocnienia.

Śmiało można powiedzieć, że był on katechetą i nauczycielem wiary. Dla wielu ludzi już zakorzenionych w Kościele spotkanie z jego dziełami jest inspirujące, pożyteczne, budujące i umacniające. Niejedna świecka osoba, która przeczytała chociażby jego opus magnum, czyli „Życie Jezusa Chrystusa”, znalazła w tej książce mocną inspirację dla swojego życia duchowego. W książce „Godzina Święta” F. Sheen pomaga nam jako nauczyciel modlitwy i życia duchowego. Otrzymujemy w niej nie tylko pochwałę modlitwy i ukazanie, że warto ją praktykować, ale też konkretne wskazówki, jak to robić, by ta modlitwa była dobra.

W Stanach Zjednoczonych nie występuje coś takiego jak znana u nas turystyka religijna. Jeśli ktoś wyjeżdża tam ze względów religijnych, będzie uchodził za dziwaka. Mimo to ruch pielgrzymkowy w jakiś sposób istnieje. Sam zorganizowałem dwie pielgrzymki śladami abp. F. Sheena po Stanach łączące wymiar rekreacyjny i turystyczny z duchowym. Liczę, że po beatyfikacji będą organizowane także kolejne pielgrzymki z Polski do Ameryki.

Źródło: Echo Katolickie 38/2026

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »