„Czuję, jakbym poiła moich studentów trucizną” – wyznała Abigail Favale, profesor teorii feministycznej i gender studies, która po latach nauczania zaczęła kwestionować idee, które sama wcześniej przekazywała studentom. Polska premiera jej książki „Zderzenie. Gender kontra chrześcijańskie spojrzenie na płeć” stała się okazją do dyskusji o źródłach i zagrożeniach współczesnego feminizmu.
„Zderzenie” nie jest książką napisaną przez zewnętrznego obserwatora. Abigail Favale przez lata sama zajmowała się teorią feministyczną i gender studies. Wykładała gender jako feministka i postmodernistka, a jej praca naukowa dotycząca francuskiej filozofki Luce Irigaray została wyróżniona przez środowisko feministyczne.
Punktem zwrotnym była jej droga do chrześcijaństwa. Podczas Wigilii Paschalnej w 2014 roku została przyjęta do Kościoła katolickiego. Z czasem zaczęła ponownie przyglądać się teoriom, które wcześniej wykładała.
W dziewięciu rozdziałach Favale prowadzi czytelnika od Księgi Rodzaju przez kolejne fale feminizmu aż do współczesnego paradygmatu gender. Szczególną uwagę poświęca Simone de Beauvoir i rozdzieleniu płci biologicznej od kulturowej.
Pokazuje również, w jaki sposób idee powstające w środowisku akademickim przenikają do codziennego życia – szkół, miejsc pracy, medycyny czy instytucji publicznych.
Jednym z ważniejszych tematów książki jest także związek między rewolucją obyczajową a rozwojem technologii. Favale analizuje m.in. stosowanie hormonów, antykoncepcję oraz współczesne procedury związane z tranzycją płciową.
Nie proponuje jednak powrotu do stereotypowego postrzegania kobiecości i męskości. Alternatywy szuka w chrześcijańskiej wizji osoby, m.in. w myśli Edyty Stein i teologii ciała Jana Pawła II.
Jej zasadnicza teza jest prosta: ciało nie jest przeszkodą, którą człowiek musi pokonać, lecz darem, który ma znaczenie dla jego tożsamości.
„Wyzwolenie z kobiecości”
Wokół tych kwestii koncentrowała się również warszawska debata, która miała miejsce 15 września w Klubie Stańczyka z udziałem Aleksandry Gajek, Agnieszki Marianowicz-Szczygieł, Grzegorza Górnego i Pawła Chmielewskiego. Spotkanie prowadził mec. Rafał Dorosiński, redaktor polskiego wydania książki, wydanej przez Instytut Ordo Iuris.
Aleksandra Gajek, analityk Centrum Życia i Rodziny, zwróciła uwagę na paradoks części nurtów feministycznych.
„Ona uważała kobiety za mniej realizujące swoje człowieczeństwo, gdy żyją w zgodzie ze swoją biologią. Postulowała dosłownie wyzwolenie kobiet z kobiecości. Kobieta nie realizuje w pełni swojego człowieczeństwa, dopóki nie stanie się podobna do mężczyzny” – mówiła, odnosząc się do Simone de Beauvoir.
Jej zdaniem konsekwencją takiego sposobu myślenia jest traktowanie macierzyństwa jako ograniczenia kobiecej wolności.
„Kobieta, według aborcjonistek, uwięziona jest przez swoją biologię. Tym bardziej staje się wolna i może na równi uczestniczyć w społeczeństwie, im bardziej staje się podobna do mężczyzny” – wskazywała.
Od rewolucji kosmologicznej do transhumanizmu
Grzegorz Górny umieścił współczesny spór o płeć w szerszym kontekście przemian kulturowych – od rewolucji kosmologicznej, przez humanizm, aż po transhumanizm. Jego zdaniem kolejne etapy tych przemian wiążą się z dążeniem człowieka do uwolnienia się od kolejnych ograniczeń, także biologicznych.
W jego ocenie konsekwencją przyjęcia genderowego sposobu myślenia jest odrzucenie Boga jako Stwórcy i człowieka jako stworzenia oraz przekonanie, że człowiek może sam siebie „autokreować”.
„Tam, gdzie przyjmuje się światopogląd budowany na genderyzmie i feminizmie tam następuje nawet nie sekularyzacja, ale dechrystianizacja, bo nie da się pogodzić ideologii z prawdą, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę” – mówił. „Nie do końca uświadamiamy sobie destrukcyjne konsekwencje tych ideologii” – dodał.
„Diaboliczny” wymiar rozdzielenia
Górny zwrócił także uwagę na znaczenie samego pojęcia „gender” i rozdzielenia tożsamości od ciała.
„Abigail Favale słusznie zauważa, że paradygmat gender jest diaboliczny w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu – od greckiego diaballein, czyli „rozdzielać”. Ideologia ta konfrontuje ze sobą ciało i tożsamość, odrywa człowieka od jego stworzonej natury – mówił.
Podkreślił również, że idee te nie pozostają wyłącznie w środowisku akademickim, ale poprzez media, instytucje i kulturę wpływają na codzienne życie.
Złudna wolność feminizmu
Podczas debaty podkreślono, że „zdobycie feminizmu” takie jak masowe rozwody, singielstwo, rozwiązłość seksualna, mają wpływ na całe społeczeństwo – w tym na mężczyzn, którzy wycofują się z życia rodzinnego, uciekając w przestrzenie nałogowe.
Paweł Chmielewski zwrócił uwagę, że perspektywa „ograniczania wolności” przez na przykład brak możliwości rozwodów, jest również niemiła współczesnemu mężczyźnie, który chce żyć wygodnie: bez ponoszenia odpowiedzialności za kobietę i rodzinę. „Jaki mężczyzna chce być dozgonnie z jakąś kobietą i ponosić kary nakładane przez państwo za to, że ją porzuci. Wygodnie jest dla niego, jeśli ta kobieta ma dostęp do rozwodu, bo może się jej pozbyć. Feminizm, jak każda ideologia rewolucyjna maksymalizuje codzienną wolność każdego, dlatego feminizm jest także wygodny dla mężczyzn, którzy też chcą być wolni i decyzyjni” – podkreślił redaktor portalu PCH24.pl.
Dodał, że przezwyciężenie ideologii feministycznej wymaga od społeczeństwa poświęcenia ze strony kobiet i mężczyzn. „Zadania sobie społecznego bólu. Porządek naturalny bywa trudnym porządkiem” – mówił Chmielewski, dodając, że feminizm rozwiązuje pewne trudności, ale daje fałszywe obietnice i ostatecznie staje się toksyczny dla całego społeczeństwa. „Musimy jako społeczeństwo zadawać sobie ból i rezygnować z tej złudnej przestrzeni wolności” – dodał.
Antidotum: zobaczyć piękno Bożego planu
Agnieszka Marianowicz-Szczygieł zwróciła uwagę, że książka Favale jest cenna nie tylko ze względu na krytykę teorii gender, ale także dlatego, że proponuje pozytywną odpowiedź.
„Potrzebujemy dziś pięknego wytłumaczenia współczesnemu pokoleniu, dlaczego Boży plan na płeć i ciało jest po prostu lepszy i pociągający” – mówiła.
Jak podkreśliła, chrześcijańska wizja płci nie sprowadza się do różnicy czy hierarchii, ale do wzajemnego daru.
„Bóg stworzył płeć, podzielił ją po to, żebyśmy mogli się połączyć. To jest dokończony plan Boży” – zaznaczyła.
Zmiana zaczyna się nawrócenia
W debacie pojawiło się także pytanie o to, jak odpowiadać na przemiany kulturowe.
Mec. Jerzy Kwaśniewski zwrócił uwagę na dysproporcję finansową między środowiskami liberalnymi i konserwatywnymi, ale podkreślił, że trwała zmiana nie dokona się wyłącznie poprzez politykę.
„Nasze doświadczenie chrześcijańskie, katolickie i historyczne pokazuje, że zmiana zasad gry przychodzi z powszechnego nawrócenia. Najpierw następuje nawrócenie, a następnie zaczyna zmieniać się kultura” – mówił.
Jego zdaniem potrzebna jest przede wszystkim konsekwentna praca u podstaw, budowanie instytucji i tworzenie przestrzeni, w których można przedstawiać chrześcijańską wizję człowieka.
Podobną perspektywę przedstawiła Monika Leszczyńska, wiceprezes Ordo Iuris, wskazując na potrzebę odbudowania społecznego szacunku dla macierzyństwa.
„Przywrócenie szacunku dla macierzyństwa to najskuteczniejsze antidotum. Wokół tej wartości możemy zjednoczyć zarówno kobiety, jak i mężczyzn” – podkreśliła.
„Ciało jest darem”
Historia Abigail Favale sprawia, że jej książka jest czymś więcej niż kolejną polemiką dotyczącą gender. Autorka zna ten świat od środka. Przez lata była jego częścią, wykładała jego teorie i sama w nie wierzyła.
Dziś proponuje czytelnikowi ponowne spojrzenie na najbardziej podstawowe pytania: kim jest człowiek? Czy ciało jest częścią naszej tożsamości? Czym jest kobiecość i męskość? Czy wolność oznacza możliwość oderwania się od własnej natury?
Odpowiedź Favale można streścić w jednym zdaniu: „Ciało jest darem”.
I właśnie wokół tego zdania koncentruje się „Zderzenie” – książka, która zaprasza nie tylko do sporu o gender, ale przede wszystkim do ponownego odkrycia chrześcijańskiej odpowiedzi na pytanie, kim jesteśmy.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.