Otworzyli swój dom dla kapłanów i osób oddalonych do Kościoła. Małżeństwo Amaro o swojej misji

„Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będziemy gościć kapłanów i spędzać z nimi czas przy wspólnym stole, uznałabym, że to nie w moim stylu” – mówi Agnieszka Amaro. Wraz z mężem Wojciechem otworzyła dom dla kapłanów i osób oddalonych od Kościoła. O tym, jak odkryli swoją misję, opowiedzieli podczas konferencji prasowej przed 100. Światowym Dniem Misyjnym.

W najbliższą niedzielę, 18 października, Kościół będzie obchodził 100. Światowy Dzień Misyjny pod hasłem „Jedno w Chrystusie, zjednoczeni w misji”.  Z tej okazji w siedzibie Sekretariatu KEP odbyła się konferencja pasowa, podczas której znany  znany szef kuchni i restaurator, Modest Amaro oraz jego żona, przedsiębiorczyni i menedżerka podzielili się swoim zaangażowaniem w misje.

W spotkaniu zorganizowanym przez Papieskie Dzieła Misyjne w Polsce i Biuro Prasowe KEP uczestniczyli także bp Szymon Stułkowski, biskup płocki i członek Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, ks. Przemysław Robaszkiewicz, sekretarz Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary, oraz dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 96 im. Świętej Rodziny w Otwocku-Świdrze.

Co możemy zrobić dla innych?

Wojciech Amaro podkreślił, że myślenie o misjach często ogranicza się do wyobrażenia o wyjeździe na odległe kontynenty i wspieraniu misjonarzy modlitwą lub finansowo. Tymczasem, jak zaznaczył, misyjność powinna zaczynać się od pytania, co sami możemy zrobić dla innych.

„Nasza misyjność i wiedza o misjach często ograniczają się do przekonania, że ktoś wędruje na drugi koniec świata. Możemy go wspierać modlitwą, finansowo, możemy próbować zaangażować się w inny sposób i pomóc, ale pozostaje to czymś odległym od nas” – mówił. „Jednak Pan Jezus nie wymyślił Kościoła tak, żebyśmy się od czegokolwiek dystansowali” – dodał.

Przypomniał w tym kontekście słowa Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza, w których Chrystus utożsamia się z najmniejszymi: wszystko, czego nie uczyniono jednemu z nich, nie zostało uczynione także Jemu.

Otworzyli swój dom 

Odpowiedzią na Boże natchnienie było otwarcie domu rodziny Amaro dla osób, które chciały przyjść na spotkanie.

„Od dziesięciu lat, w każdą środę, zapraszamy do naszego domu ludzi, którzy być może nigdy nie przekroczyliby progu kościoła. Mamy na to dowody i świadectwa. Niektórzy mają problem z samą instytucją Kościoła albo po prostu jej nie rozumieją” – opowiadał Wojciech Amaro.

Jak zaznaczył, Bóg potrafi posługiwać się prostymi środkami, by doprowadzić człowieka do wiary.

„Ktoś mógł przyjść do nas choćby dlatego, że chciał zobaczyć, jak mieszkają państwo Amaro. I został już w Kościele” – dodał.

Z czasem, jak podkreślił, w życiu małżonków szczególne miejsce zajęła troska o kapłanów. „Maryja włożyła w nasze serca szczególną miłość do kapłanów. Z czasem narodziła się także misja związana ze stanem kapłańskim” – mówił.

Spotkania z kapłanami 

Agnieszka Amaro zwróciła uwagę, że odkrycie własnego powołania pomaga człowiekowi odnaleźć sens życia. Jej zdaniem brak poczucia, że ma się swoje miejsce i zadanie, może być jednym ze źródeł kryzysów, z którymi mierzą się dziś młodzi ludzie.

„Myślę, że wiele kryzysów, których doświadczają dzisiaj młodzi ludzie, wynika właśnie z tego, że nie mogą znaleźć swojego miejsca na ziemi, które przeznaczył dla nich Bóg” – mówiła podczas konferencji.

Przyznała, że podobnie było w przypadku jej i męża. Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczała, że spotkania z kapłanami staną się tak ważną częścią ich życia.

„Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będziemy raz w miesiącu gościć kapłanów, siedzieć z nimi przy wspólnym stole i poświęcać im wiele godzin, odpowiedziałabym, że to raczej nie w moim stylu” – wspominała.

Dziś, jak zaznaczyła, z niecierpliwością czeka na te spotkania. „Pan Bóg zawsze tak układa nasze spotkania, że coś dajemy od siebie, ale bardzo dużo również otrzymujemy” – podkreśliła.

Spotkania z kapłanami w domu małżonków odbywają się od czterech lat. Agnieszka Amaro przyznała, że niektórzy księża dawali świadectwo, iż dzięki tym spotkaniom udało im się ocalić swoje kapłaństwo. 

„Myślę, że wszyscy nawzajem bardzo się potrzebujemy” – podsumowała.

Puste konto i szczęście 

Agnieszka Amaro przywołała również historię kapłana, który podczas przygotowań do urlopu na lotnisku dowiedział się, że nie ma wymaganej wizy. Wydawało się, że jego plany właśnie legły w gruzach. Wtedy otrzymał telefon z drugiego końca świata: siostry zakonne nie miały kapłana, a dzieci – jedzenia.

Ksiądz zdecydował się zmienić plany. Wypłacił wszystkie pieniądze, które miał na koncie, wymienił je na dolary, zmienił rezerwację i poleciał tam, gdzie był potrzebny.

„Powiedział mi: jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nie wiem, co będzie, jak wrócę za dziesięć dni. Mam puste konto, ale jestem po prostu najszczęśliwszym człowiekiem na świecie” – opowiadała.

Jak podsumowała, ta historia pokazuje, że Boże powołanie może prowadzić człowieka w nieoczekiwanym kierunku, a odpowiedź na nie przynosi radość, której nie da się przeliczyć na pieniądze. 

„Myślę, że właśnie tak działa Pan Bóg. Nie rozumiemy, nie wiemy jak, ale powołanie, które daje nam w sercu, jest po prostu bezcenne” – podkreśliła.

 

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »