Adrianna z Poznania w wieku 17 lat rozpoczęła przyjmowanie testosteronu, a następnie poddała się operacji usunięcia piersi. Dziś, po diagnozie autyzmu i rozpoczęciu terapii, uważa, że jej problemy miały inne podłoże. W rozmowie na kanale „Jaski” opowiada o nieodwracalnych skutkach swoich decyzji i apeluje o szukanie innych sposobów radzenia sobie z cierpieniem.
Na kanale „Jaski” w serwisie YouTube opublikowano kolejny odcinek cyklu podcastów „Notatki”, w którym poruszane są historie osób zmagających się z różnymi zaburzeniami psychicznymi. W rozmowie opublikowanej 8 października wystąpiła Adrianna, 23-letnia studentka z Poznania, która opowiedziała o swojej decyzji o tranzycji i powodach, dla których dziś jej żałuje.
Adrianna wspomina, że jako dziecko była szczęśliwą dziewczynką. Trudności pojawiły się w okresie dorastania, gdy zaczęła dostrzegać, że różni się od swoich rówieśników. Nie wiedziała wówczas, że odczuwane przez nią problemy mogą mieć związek z autyzmem. Próbowała więc znaleźć inne wyjaśnienie swojego samopoczucia i sposobu, w jaki postrzegała samą siebie.
Początkowo próbowała zmieniać swój wygląd poprzez odchudzanie. W wieku 15–16 lat zaczęła rozważać tranzycję. Mając 17 lat, rozpoczęła przyjmowanie testosteronu, a później poddała się obustronnej mastektomii, czyli operacyjnemu usunięciu piersi.
Z perspektywy czasu ocenia, że jako nastolatka przeżywająca trudności psychiczne nie była w stanie właściwie ocenić konsekwencji tak poważnych decyzji.
„Ja wtedy byłam straumatyzowaną nastolatką, która nie była w stanie podejmować racjonalnych decyzji, tym bardziej o czymś tak poważnym jak wprowadzanie sobie nieodwracalnych zmian w ciele. Ja wtedy nie mogłam nawet zrobić tatuażu, a mogłam podjąć decyzję o tym, że chcę przyjmować hormony, które wprowadzą w moim ciele zmiany, których nie będę mogła cofnąć” – wyznaje rozmówczyni podcastu.
Nieodwracalne skutki i problemy zdrowotne
W rozmowie Adrianna zwraca uwagę na sposób przedstawiania skutków terapii hormonalnej. Jej zdaniem często mówi się o zmianach w wyglądzie i funkcjonowaniu organizmu, takich jak obniżenie głosu, pojawienie się owłosienia czy zwiększenie masy mięśniowej, ale zbyt mało uwagi poświęca się możliwym powikłaniom zdrowotnym.
„O tych zmianach mówi się w taki bardzo neutralny sposób, że obniży się głos, pojawi się owłosienie ciała, że może się zwiększyć muskulatura przez to, że więcej energii idzie w budowanie mięśni w ciele, że może się pojawić łysienie. Natomiast nikt nie mówi o powikłaniach zdrowotnych, które wynikają z tych wszystkich rzeczy. Na przykład to, że obniżenie się głosu to jest zgrubienie strun głosowych w krtani, która nie jest przystosowana do zgrubiałych strun głosowych, bo jest po prostu węższa niż u mężczyzn, co przyczynia się do tego, że jak przestanie się brać testosteron na późniejszym etapie życia, to może się odczuwać ból przy mówieniu, który ja też odczuwam” – opowiada Adrianna.
Jak podkreśla, równie ważna jest świadomość tego, co może wydarzyć się po zmianie decyzji i rozpoczęciu detranzycji. Jej zdaniem nie jest to po prostu odwrócenie wcześniejszego procesu, ponieważ nie wszystkie zmiany można cofnąć, a odzyskiwanie wcześniejszego wyglądu i zdrowia może być trudne.
„O procesie detranzycji w środowisku trans mówi się w taki sposób, jakby to była po prostu odwrotna tranzycja, że po prostu przestajesz brać hormony i niektóre zmiany się cofają, a niektóre nie. Nikt nie mówi o tym, że to jest żmudna walka o przywrócenie swojego ciała do wyglądu wcześniejszego, do stanu, w którym ono było wcześniej również zdrowotnie. No i nie wszystkie zmiany da się cofnąć, nawet pomimo tej walki” – podkreśla 23-latka.
Diagnoza autyzmu zmieniła jej życie
Istotnym momentem w życiu Adrianny była diagnoza autyzmu, którą otrzymała na początku 2026 r. W tym samym okresie zakończył się jej związek, a ona sama zdecydowała się skorzystać z pomocy terapeutycznej. Wybrała specjalistkę mającą doświadczenie w pracy z osobami w spektrum autyzmu.
Podczas terapii zaczęła stopniowo inaczej rozumieć swoje wcześniejsze doświadczenia. Jak relacjonuje, dostrzegła związek między poczuciem niedopasowania a autyzmem. To pozwoliło jej spojrzeć na siebie z nowej perspektywy.
„W toku tej terapii zaczęłam po prostu zauważać, że te wszystkie rzeczy, które ja czułam, że są ze mną nie tak, że sprawiają, że ja nie pasuję, że to wszystko po prostu wynika z autyzmu, że zawsze było to jedno wyjaśnienie, że nie było niczego więcej tak naprawdę” – opowiada dziewczyna.
Dziś Adrianna żałuje zarówno przyjmowania testosteronu, jak i operacji usunięcia piersi. Ma świadomość, że nie może w pełni odwrócić skutków tych decyzji.
„Kilka miesięcy temu rozpłakałam się przez to, że nie mam piersi w wieku 23 lat” – wyznaje.
Wśród konsekwencji, z którymi mierzy się obecnie, wymienia ból odczuwany podczas mówienia, owłosienie na twarzy wymagające regularnego usuwania oraz dolegliwości związane z bliznami po operacji. Jednocześnie mówi o uldze, jaką przyniosło jej lepsze zrozumienie samej siebie.
„Poczułam głównie ulgę, że w końcu wróciłam do siebie, że nie mam już potrzeby noszenia na sobie tej skorupy, tej maski, która miała mnie chronić, miała być taką warstwą ochronną między mną – rzeczywistą mną – a światem” – mówi Adrianna.
Potrzebna jest pomoc, a nie pochopne decyzje
Z doświadczeń Adrianny wynika, że osoby przeżywające trudności z akceptacją własnego ciała potrzebują przede wszystkim pomocy, która pozwoli zrozumieć źródła ich cierpienia. Jej zdaniem zbyt szybko przedstawia się tranzycję jako rozwiązanie problemów, nie zawsze dostatecznie uwzględniając inne możliwe przyczyny trudności oraz dostępne formy wsparcia.
Wspominając własne doświadczenia, podkreśla, że potrzebowała wówczas osób, które potrafiłyby jednocześnie okazać jej empatię i pomóc krytycznie przyjrzeć się podejmowanym decyzjom.
„Bo krytyczne głosy, jakie słyszałam, one pomijały fakt, że ja byłam cierpiącą osobą, która wierzyła, że w końcu przestanie cierpieć po dokonaniu tej całej tranzycji. I gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że jest inny sposób na wyjście z tego, że mogę się poddać terapii, że mogę popracować w holistyczny sposób nad swoim poczuciem siebie; gdyby ktoś mi dał taką możliwość i powiedział mi, że tranzycja nie jest jedynym wyjściem z dysforii płciowej, to może skończyłoby się to inaczej” – podkreśla 23-latka.
Na koniec rozmowy Adrianna zwraca się do osób, które odczuwają niechęć do własnego ciała i zaczynają postrzegać radykalną zmianę jako jedyne rozwiązanie. Zachęca je, by nie rezygnowały z poszukiwania pomocy i nie zakładały, że muszą zmienić siebie, aby zasługiwać na akceptację.
„Nie ma sytuacji, z której jest tylko jedno wyjście i że radykalna zmiana wypływająca z nienawiści, czy niechęci do siebie, czy braku akceptacji rzadko kiedy będzie dobrą zmianą” – mówi.
Źródło: YouTube/Jaski, pch24.pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.