Łukasz Warzecha przez trzy lata nie przekroczy ukraińskiej granicy „ze względów bezpieczeństwa”. Publicysta miał wziąć udział w wyjeździe studyjnym organizowanym przez Centrum Mieroszewskiego z polski oraz Instytut Ukraiński.
Wizyta grupy dziennikarzy rozpoczyna się we wtorek, a Warzecha próbował wjechać na Ukrainę dzień wcześniej. Był zaproszony przez polskiego i ukraińskiego organizatora. Jednak ukraińska straż graniczna zatrzymała jego paszport. Po kilku godzinach oczekiwania, Warzecha otrzymał informację o wydanym wobec niego zakazie wjazdu na Ukrainę. Decyzję w tej sprawie podjęła SBU. Zakaz ma obowiązywać 3 lata i motywowany jest „względami bezpieczeństwa”, których nie sprecyzowano.
Warzecha krytycznie pisał o ukraińskich władzach i o polskiej pomocy Ukrainie.
Proszę państwa, oto miś. Miś jest bardzo grzeczny dziś. pic.twitter.com/aVEUnkGhM7
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) 3 listopada 2026
Podwójne standardy
„Odmowa wpuszczenia na Ukrainę dziennikarza, nawet najbardziej nieżyczliwego, który jedzie na umówione i zgłoszone wcześniej rozmowy z ukraińskimi ministrami wygląda słabo. Nie ma znaczenia, czy się z poglądami Łukasza Warzechy zgadzam, czy też nie” – stwierdził w serwisie X Adam Eberhardt, były dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
„Można zgadzać się z red. Warzechą albo nie, ale taka decyzja wymaga wyjaśnień i stanowczej reakcji polskich władz. Podejmę w tej sprawie interwencję poselską. Nie sądzę, żeby pan redaktor szczególnie cierpiał z powodu tego zakazu. Ale tu nawet nie chodzi o to, problem leży zupełnie gdzie indziej. Ta sprawa dobitnie pokazuje podwójne standardy w relacjach polsko-ukraińskich i to, jak wiele, za wiele pozwalają sobie władze w Kijowie wobec Polski i Polaków” – napisał z kolei poseł PiS Andrzej Śliwka.
Kilku innych polityków zaapelowało o interwencję resortu spraw wewnętrznych. Polski MSZ jak dotąd nie zabrał głosu.
Źródła: x.com, dorzeczy.pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.