Kościół pomaga poszkodowanym po ataku w Nigerii

„Podczas ataku pozostałem w zakrystii. Byłem otoczony przez dzieci, niektórzy dorośli trzymali się mnie kurczowo. Osłaniałem ich tak, jak kura osłania swoje pisklęta” – powiedział w rozmowie z papieskim stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. Andrew Adeniyi Abayomi, wikariusz kościoła św. Franciszka Ksawerego w Owo w Nigerii, zaatakowanego na początku czerwca.

Parafię napadli terroryści podczas Mszy w Zesłanie Ducha Świętego. W wyniku masakry zginęło co najmniej 41 wiernych, a dziesiątki zostało poważnie rannych. Po traumatycznym przeżyciu lokalny Kościół przystąpił do pomocy rannym i opłakującym zmarłych.

Ks. Abayomi usłyszał hałas gdy był w zakrystii i przygotowywał się do wyjścia procesji na zewnątrz kościoła. „Potem zobaczyłem parafian biegających po kościele. Stałem w szoku, zastanawiając się, co się dzieje, gdy ktoś podbiegł do mnie, krzycząc: Ojcze, nieznani napastnicy z bronią! Nie bałem się o swoje życie, myślałem raczej o tym, jak uratować moich parafian. Pozostałem w zakrystii. Byłem otoczony przez dzieci, niektórzy dorośli trzymali się mnie kurczowo. Osłaniałem ich tak, jak kura osłania swoje pisklęta” – opisał duszpasterz.

Atak trwał około 25 minut. Napastnicy odpalili ładunki wybuchowe. Gdy zamachowcy odeszli, ukrywający się w zakrystii ujrzeli w kościele niewyobrażalną pożogę. „Błagałem ludzi, aby zawieźli rannych do szpitala. Martwe ciała zostawialiśmy w kościele, próbując ratować rannych” – opowiedział ks. Abayomi.

Tożsamości napastników jak dotąd nie udało się ustalić. „Nie wiemy do jakiego plemienia, rasy czy grupy należą. W czasie ataku niektórzy ich widzieli, ale nie mogli zidentyfikować po języku, ponieważ nie odzywali się. Niektórzy podczas Mszy udawali parafian. Byli z nami aż do rozpoczęcia ataku”. Odpowiadając na pytanie o przyczyny nagłego wybuchu przemocy w spokojnym jak dotąd stanie Ondo, wikary kościoła św. Franciszka Ksawerego zaznaczył, że może być ona efektem mobilizacji bojowników w tej części kraju do intensywniejszej walki z armią. Ponieważ służby państwowe i policja zawiodły, konieczne jest obecnie zainwestowanie w prywatny aparat bezpieczeństwa.

Poszkodowanym i ich rodzinom Kościół wyszedł naprzeciw z opieką duszpasterską. Pomoc jest kierowana także z sąsiednich parafii, organizacji chrześcijańskich oraz publicznych i pozarządowych. Pomagają także muzułmanie. „Chcemy postawić parafian na nogi, umocnić w wierze i pocieszyć, zbliżając się do każdego z nich, nie tylko do tych, którzy bezpośrednio ucierpieli. Nawiązujemy z nimi osobisty kontakt, umacniamy ich i przypominamy im, że kiedy wyznajemy wiarę w Boga, oznacza to, że oddaliśmy całe nasze życie. To życie jest tylko przejściem do wieczności, ona powinna być naszym głównym celem” – zaznaczył ks. Abayomi.

Prześladowania chrześcijan w Nigerii nie ustają. W ostatnią niedzielę porwany został proboszcz parafii św. Antoniego w archidiecezji Jos, ks. James Kantoma. Porywacze zażądali okupu. „Jedyną siłą, która jest w stanie wprowadzić pozytywne zmiany w Nigerii i uratować ten zachodnioafrykański kraj przed zagładą, jest okazywanie przez chrześcijan prawdziwej miłości” – powiedział w homilii wygłoszonej w Niedzielę Trójcy Świętej w katedrze św. Teresy w diecezji Nsukka, bp Godfrey Igwebuike Onah.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama