Niemcy gorsze niż Iran: miasto ukarało grzywną taksówkarza za religijne hasło na jego pojeździe

Miasto Essen ukarało grzywną niemieckiego taksówkarza Jalila Mashali z powodu tekstu biblijnego umieszczonego na jego pojeździe. Jalil jest imigrantem z Iranu, muzułmaninem nawróconym na chrześcijaństwo.

Tekst, który Mashali umieścił na swojej taksówce, nie mógł przez kogokolwiek zostać odebrany jako obraźliwy. Dlaczego miałyby kogoś obrażać słowa „Jezus: jestem drogą, prawdą i życiem”? Przeszkadzały jednak władzom miejskim, które szukały powodu, aby ukarać taksówkarza. Ostatecznie uznano, że jest to niedozwolona „reklama religijna”.

Wysokość grzywny nie jest wielka – wymierzona została kara 88,50 euro, choć początkowo taksówkarzowi groziło aż 1000 euro. Nie chodzi jednak o ciężar kary, ale o sam fakt odbierania obywatelom prawa do wyrażania w sferze publicznej swoich przekonań religijnych. Mashali otrzymał pismo od miasta Essen w październiku 2023 r., w którym grożono mu karą finansową, jeśli nie usunie naklejki z ze swojej taksówki.

W przekonaniu Jalila, a także organizacji ADF International zakaz narusza podstawowe prawa człowieka, takie jak wolność słowa i wolność wyznania, w tym prawo do dzielenia się z innymi głęboko zakorzenionymi przekonaniami.

Historia życia

Mający obecnie 51 lat Jalil Mashali przyjechał z Iranu do Niemiec na operację w 2001 roku. Tam dokonało się jego nawrócenie. Oto historia jego życia:

Essen. Pasażerowie spieszą się do swoich pociągów; taksówki jeżdżą tam i z powrotem. Ciemne chmury wiszą nad dworcem kolejowym Essen West. W każdej chwili może spaść deszcz.

O wpół do dziewiątej na postój taksówek wjeżdża kremowo-żółty Volkswagen Caddy. Na wewnętrznym lusterku wisi krzyż, a w tle rozbrzmiewa chrześcijańskie radio ERF Plus. Mashali siada z przodu i zaczyna opowieść.

„Urodziłem się w 1972 roku w irańskiej metropolii Ahvaz i dorastałem w dziesięcioosobowej rodzinie. Mój ojciec zmarł w 1980 roku podczas wojny iracko-irańskiej. Miałem wtedy osiem lat. Ponieważ nasza rodzina straciła żywiciela rodziny, musiałem zacząć sprzedawać papierosy, wodę i falafel na ulicach” – opowiada Jalil.

W wieku 13 lat zostaje potrącony przez autobus i musi przejść 17 operacji nogi. W kolejnych latach udaje mu się jednak pozbierać. Żeni się, ma dwóch synów i zarabia na życie jako urzędnik w urzędzie miasta Ahvaz.

Islam wiele znaczy dla Mashaliego w tym okresie. „Byłem najbardziej religijny z całej mojej rodziny i dużo się modliłem. Nienawidziłem Żydów i chrześcijan i pragnąłem ich zabijać. Myślałem, że w ten sposób dostanę się do raju”.

W 2001 roku Mashali jedzie do Essen na leczenie. „Miałem wiele problemów z chodzeniem i odczuwałem silny ból. Za radą kuzyna pojechałem do Niemiec. Sądziłem, że tam mi pomogą”.

W szpitalu taksówkarz przeżywa ciężkie chwile. „Po operacji ból był tak silny, że morfina prawie nie pomagała. Chciałem wjechać wózkiem inwalidzkim na czwarte piętro szpitala i skoczyć w dół”.

W tym czasie odwiedza go przyjaciółka jego byłej żony.

„Została chrześcijanką i zapytała, czy mogłaby się ze mną pomodlić. Nie chciałem, ponieważ byłem wiernym muzułmaninem. Mimo to zgodziłem się. Prosiła, aby Bóg zabrał moje cierpienie i nazwał mnie swoim dzieckiem. Nic z tego nie rozumiałem. W islamie ludzie są tylko sługami Allaha”.

Stał się cud. „Mój ból zniknął i, ku mojemu zaskoczeniu, nie powrócił. Powiedziała, że Jezus to zrobił i dała mi Biblię w języku perskim, którego nauczyłem się w Iranie”.

Dla taksówkarza rozpoczął się długi okres wewnętrznej walki. „Często czytałem Biblię, ale także wielokrotnie sięgałem po Koran. W końcu doszedłem do wniosku, jak bardzo Mahomet różnił się od Jezusa. Bóg przemówił do mojego serca”.

Decyzja o zostaniu chrześcijaninem diametralnie zmieniła jego życie. „Nie muszę już starać się jak najlepiej, aby znaleźć przychylność Allaha. Po operacji nadal mieszkam w Niemczech. Chcę wykorzystać moje życie tutaj, aby pokazać innym drogę do Jezusa”. Z tęsknym spojrzeniem były muzułmanin wygląda na zewnątrz. „Jest tak wielu ludzi, którzy jeszcze Go nie znają”.

Chociaż w Niemczech jest mu znacznie lepiej niż w Iranie, sprawy nie układają się dobrze także dla Mashaliego. Taksówkarz pokazuje swoją nogę, tak że widać protezę. „To nie zawsze ułatwia mi pracę, a wchodzenie po schodach jest również trudne” - mówi. Aby związać koniec z końcem, Mashali musi pracować od 10 do 12 godzin dziennie.

„Jest ciężko, ale Bóg zapewnia mi chleb każdego dnia. Nie zasługuję na to. W moich modlitwach nie zawsze jestem wierny. Jednak On daje mi to, czego potrzebuję. To jest łaska”.

Stara się rozmawiać o wierze chrześcijańskiej z każdym, kto wsiada do jego taksówki. „W przypadku muzułmanów jestem czujny. Niektórzy z nich reagują agresywnie. Dlatego czasami lepiej jest trzymać gębę na kłódkę. Jak napisał Zachariasz: „Nie mocą ani siłą, lecz mocą Ducha Świętego”.

„To, że ryzykuję tak wysoką grzywnę w Niemczech z powodu tekstu biblijnego, jest dla mnie niezrozumiałe” – mówi Mashali. „To, że przydarzyłoby mi się to w Iranie, nie jest zaskakujące. Ale w Niemczech, kraju, w którym wolność jest najważniejsza? Dla mnie werset biblijny jest sposobem dawania świadectwa”.

Zeświecczałe społeczeństwo

Według władz miasta Essen, powodem oskarżenia Mashali jest ustawa z 1998 roku. W tamtym czasie Sąd Federalny orzekł, że taksówki pełnią ważną funkcję publiczną. Dlatego teksty religijne są uważane za nieodpowiednie.

Według Mashali, problem leży głębiej. „Niemcy straciły swoje chrześcijańskie korzenie. Widzisz tamten kościół?” Mashali wskazuje na budynek pomalowany graffiti. „Kiedyś odbywały się tam nabożeństwa, ale teraz jest pusty. To dlatego, że ludzie nie potrzebują już Boga”.

W postępowaniu odwoławczym przed sądem Mashali jest wspierany przez prawnika z Austrii. Ten ostatni podjął się sprawy bezpłatnie. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zostanie wydany ostateczny wyrok. Co, jeśli będzie to wyrok skazujący? „Wtedy usunę tekst. Bóg nakazuje nam również posłuszeństwo wobec rządu. Na razie mam jednak nadzieję, że wszystko skończy się pomyślnie”.

 

Opr. na podst. RD, CNE

« 1 »

reklama

reklama

reklama