Historia Maltańczyka Matthew Grecha pokazuje, że dożyliśmy czasów nowej, świeckiej inkwizycji. A najsurowiej tępioną herezją jest obecnie zanegowanie dogmatu o różnorodności seksualnej. Nie udało się skazać Grecha? Trudno. Można być niemal pewnym, że lobby LGBT znajdzie sobie kolejnego kozła ofiarnego, aby uczynić z niego pokazowy przypadek.
Maltański piosenkarz, Matthew Grech opisując historię swojego życia nie zdawał sobie sprawy, na jakie ryzyko się wystawia. Jego wypowiedź, która pojawiła się w PMnews Malta stała się podstawą skierowania sprawy do sądu i ciągnącego się przez wiele lat procesu. Malta jest pierwszym z krajów europejskich, które zgodnie z unijnymi dyrektywami zakazały tzw. terapii konwersyjnej, a sama próba wspomnienia o niej w przestrzeni publicznej oznacza narażenie się na poważne konsekwencje prawne. Formalny zakaz wprowadzono tam już w 2016 r.
Temat tabu
Nie zdając sobie sprawy, że naraża się na gniew współczesnej świeckiej „inkwizycji” Matthew Grech uznał, że pragnie podzielić się swoim świadectwem, opisując, jak uwolnił się od gejowskiego stylu życia, nawracając się i zostając chrześcijaninem. Wypowiedź zwróciła uwagę komisarza UE ds. równości, Silvana Agiusa, oraz dwóch innych aktywistów działających na rzecz lobby LGBT. W ich przekonaniu samo wspomnienie faktu, że ktoś mógłby porzucić gejowski styl życia stanowi już naruszenie surowych przepisów, będąc formą „reklamy terapii konwersyjnej”. Sprawa Grecha została zgłoszona na policję. Został formalnie oskarżony o naruszenie maltańskiej ustawy o potwierdzeniu orientacji seksualnej, płci i ekspresji płciowej.
Wystąpienie w PMNews nie było pierwszą okazją, przy której Grech dzielił się historią swego życia. Wcześniej opowiedział ją jako uczestnik programu X Factor na Malcie. Już wtedy Silvan Agius zwrócił na niego uwagę, uznając jego wypowiedź za „problematyczną”, trudno jednak było postawić mu formalne zarzuty. Grech bronił się wówczas, że jego wypowiedź była jedynie dzieleniem się własną drogą wiary, a nie „oferowaniem czy promowaniem terapii". Już wtedy maltańskie władze, posłuszne wskazaniom unijnego komisarza, groziły pozwem. Jako możliwe przestępstwo wskazywały także przynależność Grega do Międzynarodowej Fundacji Wyboru Terapeutycznego i Poradnictwa (IFTCC). Ostatecznie w tamtym momencie władze wycofały zarzuty, nie odpuściły jednak i czekały na stosowny moment, aby je ponowić. Tym momentem była publikacja jego wypowiedzi w PMNews.
Dajcie mi człowieka, znajdę na niego paragraf
Podkreślić trzeba, że w żadnym momencie programu Matthew nie zapraszał słuchaczy na terapię ani nie zachęcał nikogo do szukania pomocy w walce z seksualną skłonnością do osób tej samej płci. Mimo to został oskarżony o „praktyki reklamowania terapii konwersyjnej”. 9 czerwca 2023 r. Grech stanął przed sądem wraz z prezenterami lokalnego medium o wolności słowa, PMnews Malta. Jego proces ciągnął się przez trzy lata i zakończył się uniewinnieniem. Aktywiści gejowscy i unijny komisarz ostatecznie ponieśli więc porażkę, ale bynajmniej nie zamyka to kwestii. Chodzi bowiem o to, że do systemów prawnych kolejnych europejskich krajów pod naciskiem lobby LGBT wprowadza się niezwykle surowe, a jednocześnie kontrowersyjne zapisy mające zamknąć usta wszystkim, którzy nie akceptują nowoczesnych „dogmatów” wyznawanych przez to lobby. Należą do nich niezmienność orientacji seksualnej, traktowanie skłonności seksualnej jako elementu tożsamości danego człowieka, oddzielenie płci biologicznej (sex) od społecznej (gender). Dlatego też każdy, kto odważyłby się wskazać, że skłonność seksualna nie jest czymś niezmiennym, że można odejść od gejowskiego stylu życia, staje się śmiertelnym wrogiem gejowskiego lobby i trzeba znaleźć na niego paragraf, żeby go ukarać i uciszyć. Nie udało się w odniesieniu do Matthew Grecha, który miał być „przypadkiem pokazowym”? Niemal pewne jest, że aktywiści LGBT znajdą sobie następny przypadek tego typu, albo będą czyhać na Grecha, aby przyłapać go po raz kolejny na podważaniu „świętych” dogmatów tego lobby.
Jeśli ktoś miałby co do tego wątpliwości, można wskazać kolejne osoby, które wzięli sobie na cel gejowscy aktywiści, takie jak brytyjski pastor Dia Moodley, dwukrotnie aresztowany za swą posługę ulicznego kaznodziejstwa, oskarżony o „wzniecanie nienawiści religijnej”. Podstawą były jego słowa, w których kwestionował ideologię trans oraz wskazywał na różnice między chrześcijaństwem a islamem. W listopadzie 2025 roku para lesbijska wniosła przeciw niemu skargę, która doprowadziła do aresztowania pastora, w oparciu o brytyjską ustawę o porządku publicznym z 1986 r.
Prawo tworzone pod dyktando lobby LGBT
Nie są to pojedyncze przypadki. Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji wobec chrześcijan (OIDAC) zajmuje się dokumentowaniem takich sytuacji w całej Europie i zauważa, że z każdym rokiem jest ich coraz więcej. To nie jednorazowe incydenty, ale nasilający się trend, zmierzający do wyciszenia chrześcijan, wyeliminowania ich z życia publicznego pod pretekstem ochrony „wolności słowa” i walki z „mową nienawiści”. Wolność słowa ma w tym przypadku zastosowanie wyłącznie do poglądów liberalnych; ci, którzy ośmielą się mieć inne zdanie, mają być za to surowo karani. Wprowadzane w kolejnych krajach przepisy są na tyle niejasne, że pod „mowę nienawiści” można podciągnąć praktycznie każdą wypowiedź, która kwestionuje gejowskie dogmaty o „ekspresji seksualnej”. Penalizowane jest każde działanie i każda wypowiedź, która „ma na celu modyfikację orientacji seksualnej, tożsamości płciowej lub ekspresji poszczególnych osób, nawet za ich zgodą” (tak stanowi prawo obowiązujące obecnie w Hiszpanii).
„Nawet za ich zgodą” – to trzeba podkreślić. Nawet, jeśli dana osoba odczuwa dyskomfort z powodu swojej orientacji seksualnej, nie wolno jej pomóc, nie wolno z nią rozmawiać na temat jej problemów, można ją jedynie „utwierdzać” w tej orientacji. Czy chodzi tu o faktyczne dobro cierpiącej osoby, czy raczej o to, aby nikt nie ośmielił się podważyć gejowskich dogmatów, nie mających podstaw naukowych, opartych wyłącznie na ideologii?
Jako chrześcijanie, ale także po prostu jako obywatele, którym zależy na poszanowaniu społecznego ładu, nie możemy się na to godzić. Nie możemy pozwalać, aby stosunkowo niewielkie grono aktywistów dyktowało państwom prawa, które są wyłącznie w ich własnym interesie, a nie służą dobru społeczeństwa i jego poszczególnych członków.
Źródło: CNE, PMNews Malta, Christianconcern.com, adfinternational.org