„Oddać pieniądze, przeprosić”. Deputowana chce dymisji indiańskiej szefowej za fejk o grobach dzieci

Szefowa plemienia „próbuje teraz usprawiedliwić zaniechanie wykopalisk i uciec od oszustwa, którego dopuściła się ona i rada jej plemienia” – napisała w mediach społecznościowych kanadyjska działaczka Dallas Brodie. Chodzi o sprawę masowych mogił znajdujących się rzekomo przy dawnych chrześcijańskich szkołach.

„Szefowa (plemienia) Tk’emlúps, Rosanne Casimir, musi zwrócić 12,1 miliona dolarów (plus odsetki), których zażądała od swojego plemienia za wykopaliska w miejscu, gdzie według niej znajdowały się ciała 215 dzieci. Następnie powinna przeprosić Kanadyjczyków, a potem podać się do dymisji” – napisała na Facebooku Brodie.

Deputowana z kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska odniosła się w ten sposób do dokumentu relacjonującego poszukiwania przy dawnej szkole rezydencjalnej w Kamloops. W 2021 r. Indianie Tk’emlups te Secwepemc ogłosili, że znajduje się tam masowa nieoznakowana mogiła. Plemię miało przeprowadzić w tym miejscu badania. Z dokumentu wynika, że wykonano testy (m.in. LiDAR, czyli skanowanie laserowe), z których wynika, że niektóre wskazywane wcześniej miejsca na pewno nie są grobami, a inne być może nimi są. Jednak mimo upływu 5 lat od pierwszych doniesień, nie dokonano ekshumacji, które wyjaśniłyby sprawę. Jak tłumaczy Rosanne Casimir, niektórzy członkowie plemienia nie chcą wykopalisk, bo zależy im na uszanowaniu miejsca.

 

Chiny i Korea Północna żądają wyjaśnień

Sprawa domniemanych indiańskich grobów to jeden z najskuteczniejszych fejków ostatnich lat. Na całym świecie głośno było tzw. szkołach rezydencjalnych. Powstały one w Kanadzie pod koniec XIX w. w celu asymilacji rdzennej ludności i działały do 1997 r. Ich prowadzenie rząd powierzył Kościołowi katolickiemu, anglikańskiemu, metodystycznemu, prezbiteriańskiemu i innym wspólnotom religijnym. Państwowa komisja, która już w XXI w. badała ich historię stwierdziła w raporcie z 2015 r., że istnienie tych szkół było „kulturowym ludobójstwem”. Mali Indianie mieli być odbierani rodzicom, wykorzeniani ze swej tożsamości, maltretowani i niejednokrotnie zabijani.

Po doniesieniach z Kamloops pojawiły się informacje o nieoznakowanych pochówkach znajdowanych przy dawnych szkołach w całym kraju. Liczba śmiertelnych ofiar miała iść w tysiące. Lewicowy premier Justin Trudeau przepraszał za zbrodnie chrześcijan. Papież Franciszek odbył podróż do Kanady w duchu pokutnym. O pełne wyjaśnienie sprawy apelowała do kanadyjskiego rządu i do Watykanu Organizacja Narodów Zjednoczonych, a także Chiny, Rosja, Korea Północna, Wenezuela, Syria i Iran. Papieska pokuta najwyraźniej nie wystarczała wielu osobom, bo w Kanadzie zaczęło dochodzić do dewastacji kościołów różnych wyznań i pomników. Ucierpiało ponad 120 świątyń (głównie katolickich), w tym przynajmniej 24 podpalono.

Nie wyjaśniliśmy, więc jest niewyjaśnione

Jednak jak dotąd nie odkryto żadnych szczątków ofiar mordów. W jednym ze wskazywanych miejsc – w Marieval, gdzie Trudeau uczcił pamięć ofiar, kładąc na ziemi pluszowego misia – znaleziono jedynie zwykły dawny cmentarz, na którym chowano ludzi różnego pochodzenia. W 2025 r. zakończyło się finansowanie państwowej komisji (jej trzyletnia praca kosztowała 216,5 mln dol.). Upadł też pomysł wprowadzenia przepisu nakładającego karę za „negacjonizm” w sprawie mordów, choć w debacie publicznej hasło „negacjonizmu” regularnie się pojawia. Sytuacja w Kamloops, gdzie nie było ekshumacji pozwala Rosanne Casimir mówić, że sprawa nie jest do końca wyjaśniona.

„Casimir próbuje teraz usprawiedliwić zaniechanie wykopalisk i uciec od oszustwa, którego ona i rada jej plemienia dopuścili się przeciwko Kanadzie” – komentuje to Dallas Brodie.

Źródła: facebook.com, globalnews.ca, Opoka, quillette.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »