Protest licealistów przerodził się w „ruch zamieszek ulicznych”. Demonstracje podsyca skrajna lewica

Francuskie protesty licealistów stają się polem politycznej walki. Premier Sébastien Lecornu oskarża skrajnie lewicowe środowiska o podsycanie przemocy i wykorzystywanie społecznego zmęczenia do budowania „paliwa wyborczego”. Wyraził obawę, że dojdzie do aktów przemocy podczas demonstracji przeciwko rosnącym kosztom życia, zapowiedzianych na 17 października.

Lecornu, który wypowiadał się dla prasy, ocenił, że „demonstracje nie przypominają już ruchu licealnego”. „Mamy ruch zamieszek ulicznych” – oświadczył.

Przekonywał, że „intensywność przemocy wzrosła jeszcze w ostatnich dniach” i że ruchy skrajnie lewicowe ingerują w demonstracje i pokazują „przerażającą przemoc”.

Lecornu przyznał, że w sytuacji, gdy – jego zdaniem – nie udaje się przeprowadzić w kraju demonstracji, w którą nie ingerowałyby ruchy stosujące gwałtowne metody, władze obawiają się przemocy.

Wymieniał takie incydenty jak detonacje z moździerzy pirotechnicznych czy „wtargnięcia” do budynków. Ocenił, że to „uwłacza licealistom”, którzy chcieli wyrazić swoje obawy bądź niezadowolenie, albo też żądania wobec władz centralnych czy samorządów. Ocenił, że w około 200 liceach „przemoc się zakorzenia”.

Premier przyznał, że zdaje sobie sprawę, że w kraju panuje zmęczenie, ponieważ Francja – jak opisywał – znalazła w przedłużającym się kryzysie, w okresie wojen i niepewności dotyczącej kosztów życia.

Ocenił, że pewne ruchy polityczne chcą to wykorzystać i przekształcić to zmęczenie w „paliwo wyborcze”. AFP twierdzi, że szef rządu miał na myśli skrajnie lewicową partię Francja Nieujarzmiona (LFI), którą władze oskarżają o instrumentalizowanie protestu licealistów. 

Protesty w szkołach średnich we Francji rozpoczęły się we wrześniu w regionie paryskim, skąd rozprzestrzeniły się na cały kraj. Licealiści skarżą się na warunki nauki: zły stan budynków szkolnych, przepełnienie klas, braki kadrowe, które sprawiają, że nie ma zastępstw nauczycieli nawet w przypadku ważnych przedmiotów. Problemem jest też przeładowany brak zajęć: w 2019 roku wprowadzono możliwość wyboru zajęć, co jednak oznacza, że wielu uczniów jest w szkole od rana do godz. 18 z kilkugodzinną przerwą w środku dnia.

Organizacje licealne żądają dofinansowania szkół w wysokości 10 mld euro, a także zawieszenia platformy Parcoursup – systemu przydziału na studia wyższe. Uczniowie zarzucają temu systemowi brak przejrzystości, co dotyczy zwłaszcza stosowanych algorytmów, czyli sposobu tworzenia przez uczelnie kryteriów oceny kandydatów. Krytycy Parcoursupu uważają, że system pogłębia nierówności.

Źródło: PAP

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »