Ryk syren w Jerozolimie niesie ze sobą pełne lęku oczekiwanie na to, co może przynieść śmierć i zniszczenie. Atak na Iran z nową siłą przywołuje nigdy do końca nieuśpiony strach przed wojną. Dzieci w tych chwilach drżą; to lęk przed czymś, czego nie znają, gasi ich uśmiechy, uśmiechy wszystkich dzieci, które cierpią i umierają w krajach ogarniętych wojną.
Dzieci umierają i cierpią nie tylko w Jerozolimie, ale także w Gazie, w Teheranie, w Kijowie, w Tel Awiwie – pisze o. Ibrahim Faltas, odpowiedzialny za szkoły Kustodii Ziemi Świętej.
W Jerozolimie strach jest wyczuwalny, niemal namacalny. Puste ulice, niedostępne miejsca kultu i zamknięte sklepy na Starym Mieście, ranni i zniszczenia w wielu miastach Ziemi Świętej – to znów obrazy cierpienia tej udręczonej ziemi. To widzialne blizny i niewidzialne rany, które odsłaniają ból i traumy tego, co wydarzyło się wraz z nowym, powtarzającym się początkiem nieskończonej wojny. Ciszę opuszczonego miasta przerywa dźwięk syren, wywołujący lęk w oczekiwaniu na pociski, które ponownie przyniosą śmierć i zniszczenie.
Strach powrócił, niełatwo powstrzymać łzy
Strach powrócił z całą siłą – a może nigdy nie zniknął – w minioną sobotę rano. To była sobota, jak tamta tragiczna z 7 października 2023 roku.
Razem z nauczycielami i personelem szkolnym zdołaliśmy zachować konieczny spokój, aby uspokoić dzieci oczekujące na rodziców, którzy dopiero co odprowadzili je do szkoły. Nie było łatwo nauczycielkom powstrzymać łzy, gdy zapewniały dzieci o bezpieczeństwie – dzieci, które chwilę wcześniej wspólnie odmówiły prostą modlitwę św. Franciszka przed wejściem do klas. Patrzyłem na dzieci, na ukrytą traumę w ich smutnych oczach; czułem świadomość i odpowiedzialność dorosłych, ich cierpienie, bo powrót przemocy oznaczał kolejne oddalenie od serdecznego spokoju, jaki daje szkoła. Te myśli i troski wypełniają mój umysł i serce.
W pobliżu Miejsc Świętych żyjemy pozorną normalnością, ponieważ wierzymy, modlimy się i mamy nadzieję, lecz ogłuszający hałas wojny wciąż przywraca nas do bolesnej rzeczywistości.
Dzieci nie znają przemocy, nie znają nieludzkich powodów przemocy i nadal pozostają niewinnymi ofiarami absurdu zła.
Dzieci znają i rozpoznają jedynie dobro. W tych chwilach drżą – to zło sprawia, że drżą; to lęk przed czymś, czego nie znają, gasi ich uśmiechy, uśmiechy wszystkich dzieci, które cierpią i umierają w krajach ogarniętych wojną. Umierają i cierpią w Gazie, w Teheranie, w Kijowie, w Tel Awiwie. Są przerażone, są smutne, cierpią z powodu głodu i zimna, boją się pod mokrymi namiotami, są odizolowane w ciemności schronów i bunkrów, są pogrzebane pod gruzami szkół i domów, nie bawią się, nie używają długopisów ani kolorowych kredek.
Pytania bez odpowiedzi
Po 7 października 2023 roku liczne były apele i prośby kierowane do społeczności międzynarodowej, aby znów stać się ludźmi. Z wielką mocą prosili o to dwaj Papieże, władze cywilne i religijne, zwykli mężczyźni i kobiety, wybitne osobistości. Odpowiedzi nie nadeszły, a jeśli nawet się pojawiły, dotąd nie przyniosły rezultatów ani rozwiązań w Gazie, w Ziemi Świętej i w innych regionach od lat dotkniętych wojną i przemocą.
Kto powinien był odpowiedzieć na wołanie o pokój?
Jakie człowieczeństwo odpowiada zranionemu człowieczeństwu?
To pytania, na które nie ma odpowiedzi, jeśli od lat deptane są podstawowe prawa niewinnych, a obowiązki społeczności międzynarodowej podporządkowane są interesom gospodarki wojennej i obojętności wobec cierpiących. W Gazie dzieci pozbawione prawa do spokoju – zamiast otrzymać pomoc i edukację – zmuszone są przeszukiwać gruzy w poszukiwaniu przedmiotów, które mogą sprzedać w zamian za żywność i koce.
Jakie człowieczeństwo je wspiera i pomaga im, gdy kopią w pyle i wśród wspomnień innych niewinnych? Kto jeszcze o nich pamięta?
Jakie człowieczeństwo nie pozwala ratować tych, którzy szukali ocalenia, a stracili życie w morzu, które dziś wyrzuca na brzeg ciała i niespełnione marzenia o nadziei?
Jakie człowieczeństwo nie respektuje terminów i sposobów realizacji porozumień, które mogłyby przynieść wytchnienie i oddech tym, którzy czekają na koniec niewyobrażalnej przemocy i cierpienia?
To pytania, na które nie mamy odpowiedzi – pytania, na które nie odpowiada człowieczeństwo tych, którzy, jak mówi Papież Leon, ponoszą moralną odpowiedzialność, by nie dopuścić, aby zło stało się absolutnym protagonistą naszych czasów.
Kochać bez uprzedzeń i granic
Moje doświadczenie życia w Ziemi Świętej pozwala mi wciąż wierzyć i mieć nadzieję w serce ludzi, którzy kochają bliźniego bez uprzedzeń i bez granic, którzy wyciągają przyjazną dłoń, ofiarują uważne wysłuchanie, uścisk rozgrzewający duszę. To jest człowieczeństwo, w którym powinien rozpoznać się każdy człowiek; to jest człowieczeństwo, które powinna reprezentować społeczność międzynarodowa.
Prawa i obowiązki, odpowiedzialność i szacunek są podstawowymi elementami, by pozostać ludźmi, by wierzyć, by mieć ufność i nadzieję w człowieczeństwo, by uciszyć hałas wojny i pozwolić wybrzmieć dźwiękowi pokoju.
Źródło: vaticannews.va/pl