Poczucie świętości

Homilia na Ofiarowanie Pańskie

W czasach Starego Testamentu, a zwłaszcza w okresie wędrówki przez pustynię z Egiptu do Ziemi Obiecanej, Żydzi mieli bardzo mocne poczucie świętości Boga. Mieli także świadomość, że oni sami nie są święci, ale grzeszni i niedoskonali. Dlatego też proszą, aby Bóg nie przemawiał do nich bezpośrednio, ale aby był zachowany jakiś dystans. Pośrednikiem był najpierw Mojżesz, potem Jozue, następnie prorocy.

Takie rozumienie świętości Boga i wynikające z niego przekonanie, że z Bogiem bezpośrednio obcować nie może człowiek grzeszny, nieczysty i skalany, było potwierdzone wcześniejszymi słowami Boga, a zwłaszcza wielokrotnie powtarzaną przestrogą, że nie może człowiek oglądać oblicza Bożego i przeżyć. To przeświadczenie było także utrwalone w wielu przepisach prawa żydowskiego. Wymagały one rytualnych oczyszczeń przed modlitwą czy wejściem do świątyni. Tak samo jak najrzadziej i tylko z najwyższym szacunkiem było wymawiane imię Boga - aby go nie skalać nieczystymi ustami.

Jezus często krytykuje zewnętrzne przejawy tego pragnienia czystości, gdyż widzi, że stały się one puste i przestały wyrażać prawdziwą postawę człowieka. Dlatego też pokazuje ich wewnętrzny sens. Tym, co oddziela od Boga, jest grzech. To on uniemożliwia spotkanie z Nim, zanieczyszcza człowieka. Jak pamiętamy, Jezus także mówi, że ani jedna jota w Prawie nie może się zmienić. To oczywiście nie oznacza, że należy zawsze zachowywać dosłownie przepisy Prawa, ale wskazuje, że duch zapisów starotestamentalnych nigdy nie przemija. Dlatego nie powinniśmy dzisiaj spoglądać z ironią na starotestamentalne prawa, ale dociekać ich ducha. Otóż właśnie w błaganiu Izraelitów, aby Bóg przemawiał do nich przez proroka, a nie bezpośrednio, jest pewna prawda, o której dzisiaj trzeba mocno przypominać.

My dzisiaj doskonale wiemy, że jeżeli na przykład brudne naczynia pomieszać z czystymi, to wcale przez to te brudne się nie oczyszczą, a wręcz przeciwnie: te, które były czyste, trzeba będzie znowu pozmywać. Jeżeli w towarzystwie tylko jedna osoba zapali papierosa, to wszyscy będą musieli wdychać jego dym. Jeżeli tylko jeden słucha bardzo głośno muzyki, to wszyscy muszą jej słuchać. Czystość trzeba chronić przed brudem, piękno przed brzydotą, ciszę przed hałasem. To wszystko wiemy doskonale, ale wydaje się, że czasem zatracamy to poczucie, jakie towarzyszyło starotestamentalnemu Izraelowi, wędrującemu przez pustynię. Poczucie szacunku dla świętości. Samo pojęcie sacrum - świętości - przestało już być dla nas oczywiste, tak jak oczywista jest różnica między czystością a brudem, ciszą a hałasem.

A więc, czym jest świętość? Nie da się tego zdefiniować, ale jeżeli człowiek zatraci poczucie, że istnieje coś świętego, zatraci poczucie sacrum, to traci także postawę szacunku, przestaje na przykład zauważać, że ktoś jest mądrzejszy, starszy i wobec tego trzeba umieć się zachować. Przestaje zauważać, że nie wszędzie wszystko wypada, że innym miejscem jest kino, a innym kościół. Jeżeli ginie poczucie sacrum, świat staje się płaski, jednowymiarowy, traci głębię. To samo dotyczy naszego życia. Jeżeli dla kogoś nie ma nic świętego, jego życie jest płaskie, nie ma w nim hierarchii. W konsekwencji taki człowiek jest całkiem bezbronny wobec nachalnej reklamy konsumpcjonizmu, brak mu kręgosłupa.

A więc w świecie, gdzie generalnie demaskuje się wszelkie świętości, w świecie, który wszystko sprowadza do pytania, ile to kosztuje, musimy bardzo dbać o pielęgnowanie w sobie poczucia sacrum, poczucia świętości. Dzisiaj nie ma już na to przepisów, tak jak to było w czasie starotestamentalnym, tym bardziej trzeba o zachowanie poczucia świętości troszczyć się nie tylko w swoim sercu i w swoim zachowaniu.

opr. mg/mg



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama