reklama

Ojciec wielkiego Polaka

Stanisław Wyszyński, ojciec Prymasa Polski był wielkim patriotą, muzykim, a przede wszystkim ojcem, który zaszczepił w swoich dzieciach największe wartośc

Bóg obdarzył go głęboką religijnością i darem modlitwy. Był wielkim patriotą, muzykiem, a przede wszystkim ojcem, który zaszczepił w swoich dzieciach największe wartości i nade wszystko miłość do Matki Bożej. To Stanisław Wyszyński, ojciec Prymasa Polski.

„A w domu nad moim łóżkiem wisiały dwa obrazy: Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Ostrobramskiej. I chociaż w onym czasie do modlitwy skłonny nie byłem, zawsze cierpiąc na kolana, zwłaszcza w czasie wieczornego Różańca, jaki był zwyczajem naszego domu, to jednak po obudzeniu się długo przyglądałem się tej Czarnej Pani i tej Białej” — wspominał wielokrotnie Prymas Polski kard. Wyszyński, który wzrastając w warunkach wielkiej pobożności swoich rodziców, sam stał się wielkim czcicielem Maryi.

Umiłowanie Matki Najświętszej

„Mój ojciec z upodobaniem jeździł na Jasną Górę, a moja matka do Ostrej Bramy. Razem potem schodzili się w nadbużańskiej wiosce, gdzie się urodziłem i opowiadali wrażenia ze swoich pielgrzymek. Ja, mały brzdąc, podsłuchiwałem, co stamtąd przywozili. A przywozili bardzo dużo, bo oboje odznaczali się głęboką czcią i miłością do Matki Najświętszej i jeżeli co na ten temat ich różniło, to wieczny dialog, która Matka jest skuteczniejsza, czy Ta, co w Ostrej świeci Bramie, czy ta, co Jasnej broni Częstochowy?” - tak o swoich rodzicach pisał kard. Wyszyński, który jak wiemy mocno ukochał i czcił Matkę Bożą.

Miłość tą wyniósł z domu rodzinnego, gdyż jak wspomina, w pamięci pozostał mu obraz Matki Bożej Częstochowskiej, przed którym modlił się jego ojciec Stanisław i matka Julianna. Obraz ten do dziś jest czczony w rodzinnej parafii Prymasa w Zuzeli. Podczas II wojny światowej świątynia ta wiele ucierpiała, jednak oblicze Maryi zostało nietknięte.

Oddany modlitwie

Matka Prymasa Polski zmarła 31 października 1910 roku, zaledwie w kilka miesięcy po przeniesieniu się ojca z Zuzeli. Została pochowana w Andrzejewie. „Wiele razy znajdowałem mojego ojca, którego Bóg obdarzył głęboką religijnością i darem modlitwy, właśnie tutaj, przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Tu spędzał chwile wolne od licznych prac przy budowie kościoła. Nie rozumiałem wtedy dlaczego mój Ojciec tyle klęczy przed tym obrazem. Dziś to rozumiem” — pisze Ks. Prymas w autobiografii „Służba w miłości”.

Dalej czytamy, że zrozumiał, że ojciec był wierny darowi modlitwy do ostatnich swoich dni. „Dziś rozumiem jego modlitwy i służbę, którą traktował nie jako zawód, ale jako powołanie sługi ku chwale Bożej, grając i śpiewając w dawnej zabytkowej, drewnianej świątyni” - pisze dalej Ks. Prymas, wspominając jeszcze wiele faktów, z czego taki, w którym ojciec zabierał go w odległe lasy. „Jechało z nim zawsze razem kilku miejscowych zaufanych gospodarzy. Stawiali krzyże na drogach i różnych kopcach... Wracaliśmy w zupełnym milczeniu, nigdy nie wolno było o tym mówić ani słowem...” - napisał Ks. Prymas w zapiskach 27 maja 1964 roku będąc w Kamieńczyku.

Wielki patriota

Jak czytamy dalej w zapiskach ks. kard. Wyszyńskiego, drugim rysem osobowości wyniesionym przez Prymasa z domu był głęboki patriotyzm. Młody Wyszyński był wychowywany przez ojca, który miał wielką cześć dla Powstania Styczniowego. Jeszcze jako kilkuletnie dziecko udawał się na mogiły powstańcze, którymi wraz z ojcem się opiekowali. To są drobne fakty, ale pokazują, że w przypadku środowiska, w którym wzrastał przyszły Prymas Polski, mamy do czynienia z panującą tam atmosferą żywego patriotyzmu.

Stefan był tym członkiem rodziny, którego kształcono. Najpierw chodził do szkoły w Warszawie, potem w Łomży, ale nie było to niższe seminarium duchowne. Wcale nie uczęszczał do szkół z myślą, że będzie kapłanem.

Zamiłowanie do muzyki

Ks. Prymas Wyszyński, w autobiografii poświęca wiele miejsca swojemu ojcu. Tak więc i my napiszmy, bo taki przecież jest zamysł tego artykułu, trochę wiadomości o nim samym. 

Stanisław Wyszyński urodził się 1 kwietnia 1876 roku w rodzinie wielodzietnej, w miejscowości Gać znajdującej się na terytorium parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kamieńczyku koło Wyszkowa.

Od dzieciństwa wykazywał zainteresowanie, jak i zdolności muzyczne. Jako mały chłopiec śpiewał w kościelnym chórze. Na próby chodził po sześć kilometrów, bez względu na pogodę, nierzadko w deszczu. Zgodnie ze swoim zamiłowaniem do muzyki najpierw chodził na lekcje gry na organach do miejscowego organisty Alojzego Serwatki, który nie tylko dostrzegł w młodym chłopcu zdolności muzyczne, ale i wielką chęć do nauki także innych przedmiotów. Nauka gry na organach trwała do 1895 roku. W tym czasie oczywiście poza przygotowywaniem go do zawodu organisty, Alojzy Serwatka uczył Stanisława także języka polskiego, rosyjskiego, historii, a nawet geografii. Warto zauważyć, że w tamtych czasach był on jednym z niewielu w swojej miejscowości, którzy umieli czytać i pisać. Po zdobyciu szkoły muzycznej został oczywiście organistą.

Pierwszym miejscem pracy była parafia w Gałkówku pod Łodzią. Stanisław nie ukrywał swoich przekonań politycznych, dlatego groziły mu liczne represje ze strony władz carskich. Z tego powodu przeniósł się na Podlasie, do parafii Prostyń nad Bugiem i Zuzeli, gdzie był również pisarzem parafialnym. W Prostyni właśnie poznał swoją ukochaną, Juliannę Karp pochodzącą z Kamieńczyka, z którą ożenił się 4 maja 1899 roku. Miał wówczas 23 lata. Ślub odbył się w kościele Trójcy Przenajświętszej i św. Anny w Prostyni. Z żoną mieli sześcioro dzieci. Po śmierci żony 31 października 1910 roku Stanisław Wyszyński wychowując samotnie tak liczne potomstwo, ożenił się z przyjaciółką zmarłej żony, Eugenią Godlewską, z którą miał dwoje dzieci. W 1918 roku przeniósł się do Wrociszewa nad Pilicą, gdzie otrzymał posadę organisty w miejscowej parafii i zamieszkał w drewnianej organistówce.

Po śmierci drugiej żony Eugenii, która odeszła 13 września 1948 roku Stanisław w 1949 roku przeszedł na emeryturę. Następnie wraz z córką Marceliną Julią, która była przyrodnią siostrą Prymasa Polski, przeniósł się do Zalesia pod Piasecznem. W lutym 1955 roku przeszedł ograniczony udar mózgu. Zmarł w nocy 15 lutego 1970 roku w Zalesiu, mając 94 lata. Uroczystości pogrzebowe, które celebrował ks. bp Wacław Majewski, z udziałem m.in. kard. Karola Wojtyły i 15 biskupów odbyły się 18 lutego w kościele pw. św. Małgorzaty we Wrociszewie, a następnie Stanisław Wyszyński został pochowany na tamtejszym cmentarzu w grobowcu rodzinnym. Niestety sam ks. kardynał Wyszyński nie mógł być na pogrzebie, był wówczas bardzo chory.

Warto jeszcze wspomnieć, że kiedy kardynał Wyszyński był więziony przez ówczesne władze  korespondował ze swoim ojcem. Jednak jak możemy się domyślać listy od ojca nie zawsze były mu doręczane, a i te pisane przez Prymasa nie zawsze trafiały do adresata. Często wycinano całe fragmenty listów, bo były poddawane cenzurze. Również przysyłane przez ojca lekarstwa niejednokrotnie były konfiskowane, a produkty żywnościowe niszczone.

Wyszyńscy z Wyszek

Na koniec dodam, że rodzina Wyszyńskich ma swe korzenie na Podlasiu. Samo nazwisko pochodzi od miejscowości Wyszki koło Bielska Podlaskiego. Przodkowie Prymasa Tysiąclecia należą do najstarszej generacji szlachty podlaskiej zamieszkującej te ziemie już od 1444 roku. Dlatego też od XV wieku Wyszyńscy figurują w Księgach ziemskich i grodzkich podlaskich. Nazwisko to pojawia się również w XVI -wiecznych dokumentach Konsystorza diecezji łuckiej. W drugiej połowie XIX wieku dziadek Prymasa Tysiąclecia — Piotr, za swoją działalność w obronie unitów, musiał opuścić Podlasie. Nabył wtedy posiadłość rolną nad Liwcem na terenie parafii Kamieńczyk i osiadł tu, nie mając prawa powrotu do stron rodzinnych.

 

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao