Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Michał Góra

NADCHODZI EURO



1 stycznia 2002 r. odejdą do historii marki, franki, liry i inne waluty Europy Zachodniej. Zastąpi je nowy pieniądz — euro. Konsekwencje tego kroku odczują światowy system finansowy i portfele zwykłych ludzi, niekoniecznie obywateli UE.

Od początku 1999 roku rachunki w zachodnioeuropejskich bankach prowadzone są w dwóch walutach: narodowej oraz euro. Transfer pieniędzy z Włoch do Finlandii, czy z Portugalii do Francji nie wymaga już przeliczania według kursu dnia. Cała transakcja odbywa się w euro. W sklepach, hotelach i zakładach obok ceny w walucie danego państwa, obok cennika w narodowych walutach widnieją ceny w euro, choć nowy wspólny europejski pieniądz istnieje na razie tylko w formie bezgotówkowej. Jednak już w styczniu przyszłego roku banknoty i monety euro pojawią się w kasach i w portfelach.

Celem wprowadzenia euro jest zdyscyplinowanie finansów państw UE. Widać to w ostrych kryteriach kwalifikacji do strefy euro, zwanych kryteriami zbieżności. Nie wszystkie następstwa tego kroku można jednak przewidzieć, ale wiadomo, że decyzja ta wpłynie na rynek globalny oraz na wewnętrzny rynek przepływu usług, towarów i kapitału w UE. Start euro jest ważny również dla gospodarek takich państw jak Polska, a także — z kilku powodów — dla nas, zwykłych ciułaczy i potencjalnych płatników nową walutą, np. gdy będziemy podróżować na Zachód.

Międzynarodowe konsekwencje pojawienia się euro wiążą się z operacjami bankowymi. Większość światowych korporacji ma interesy w Europie. Od 1999 roku ich rachunki prowadzone są dwutorowo, a większe operacje finansowe związane z naszym kontynentem dokonywane są już tylko w euro. Kluczowe znaczenie euro ma oczywiście dla samej UE. Nowa waluta eliminuje wymianę między dotychczasowymi walutami, co przede wszystkim redukuje koszty międzynarodowych operacji finansowych oraz związaną ze zmianami kursowymi niepewność inwestycyjną i handlową. To z kolei ma ogromny wpływ na małe i średnie firmy, które najbardziej odczuwały zmiany kursów walut. Poprawa kondycji przedsiębiorstw ma — zdaniem analityków — przynieść tak bardzo oczekiwany w UE wyższy wzrost gospodarczy.

Euro nie można by oczywiście wprowadzić bez poniesienia wydatków. Przeszkolenie urzędników, dostosowanie systemów informatycznych, urządzeń i straty banków z tytułu ograniczenia wymiany walut są kosztami oczywistymi i nieuniknionymi. Dochodzą do nich o wiele istotniejsze koszty polityczne: utrata suwerenności w sferze walutowej i niemożność wykorzystania pieniądza jako narzędzia polityki gospodarczej przez państwa przystępujące do strefy euro.

Dla statystycznego Kowalskiego najważniejsze są jednak nie wskaźniki makroekonomiczne, ale jego własna kieszeń i konto, na którym nierzadko znajdują się marki czy inna waluta europejska, o której słyszy, że bezpowrotnie odchodzi. I to napawa go niepokojem. Czy 1 stycznia 2002 r. będzie mógł podjąć ze swojego rachunku walutowego nowy europejski pieniądz? Ile będzie musiał zapłacić za wymianę? A co z pieniędzmi gromadzonymi "w pończosze"?

Związana z zastąpieniem przez euro dotychczasowych dwunastu walut ustawa dotycząca rachunków walutowych przewiduje, że środki zgromadzone na tych rachunkach automatycznie zostaną przeliczone na euro, i w tej walucie wyrażone na wyciągach bankowych. Operacja będzie bezpłatna. Narodowy Bank Polski zapewnia, że w pierwszych dniach stycznia nowego roku posiadacz rachunku dewizowego w jakimkolwiek polskim banku nie powinien mieć żadnych trudności z podjęciem pieniędzy w nowej walucie. W starych walutach banki nie będą prowadziły wypłat. Przez cały następny rok stare waluty będą wymieniały wszystkie banki posiadające licencję dewizową, ale operacja na "żywej gotówce" będzie podlegać opłacie. "Jeśli ktoś trzyma marki, szylingi, franki czy guldeny w domu, radzę, żeby do końca tego roku ulokował je na koncie, a pozbędzie się kłopotu z wymianą i opłatami" — radzi wicedyrektor NBP w Katowicach, Eugeniusz Wolniczak.

Pewne problemy mogą w pierwszych miesiącach 2002 roku przydarzyć się turystom podróżującym po Europie. W większości krajów Eurolandu czas współistnienia starej i nowej waluty będzie trwał kilka miesięcy (warto upewnić się, jak długo), ale np. w Niemczech nie będzie wcale okresu przejściowego. 1 stycznia jedynym legalnym pieniądzem u naszych sąsiadów stanie się euro. Tymczasem w żadnym z państw przystępujących do strefy euro przez pierwsze pół roku cudzoziemiec nie będzie mógł wymieniać jego starej waluty na euro (podobnie zresztą w Polsce, np. Austriak nie będzie obsłużony, jeśli w banku zechce wymienić szylingi na euro). Dlatego najpewniej jest w tym czasie podróżować z kartami płatniczymi, za pomocą których można będzie zawierać transakcje w euro, albo z euro w gotówce — zaopatrzywszy się w nie w banku lub kantorze na terenie własnego kraju.

Decyzja przesądzająca o wprowadzeniu euro podjęta została kilka lat temu. Daleko posunięta zgoda wewnątrz UE w tej sprawie wskazuje, że bilans kosztów i korzyści wypada pozytywnie dla większości członków. Trzy kraje znalazły jednak wystarczające powody, aby nie wprowadzać wspólnej waluty. Zatem pytanie o przyszły sukces euro pozostaje otwarte.


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: ekonomia gospodarka finanse pieniądze Unia Europejska wymiana Euro waluta