Metodologia Synodu, czyli nie mówimy wprost?

Kwestia komunii dla osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach może być przykładem specyficznej „metodologii” Synodu, która unika mówienia wprost o tym, co wymaga jasności, a zamiast tego posługuje się metodą faktów dokonanych – zauważa o. Dariusz Kowalczyk SJ.

Bruno Forte, arcybiskup diecezji Chieti-Vasto, był sekretarzem specjalnym Synodu biskupów nt. rodziny w Rzymie. Dał się wówczas poznać jako hierarcha m.in. zatroskany o prawa związków homoseksualnych. Kiedy wyszła posynodalna adhortacja „Amoris laetitia”, arcybiskup pozwolił sobie podczas jednego z publicznych spotkań na dość zaskakującą wypowiedź, odsłaniającą kulisy Synodu. Przytoczył mianowicie słowa, które miał mu powiedzieć sam Papież Franciszek: „Jeśli będziemy mówić wyraźnie o Komunii rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, to tamci, nie masz pojęcia, jaki rwetes zrobią. A zatem nie mówimy wprost. Zrób tak, aby były pewne obietnice, a potem ja wyciągnę konkluzje”. Po przytoczeniu tej rady, Bruno Forte zażartował : „Typowy jezuita”[1]. Czy Franciszek rzeczywiście tak powiedział, czy też arcybiskupa poniosła fantazja lub chęć pochwalenia się, w jakiej to zażyłości jest z Papieżem, do końca nie wiadomo. Wiadomo jednak, że „wszechobecny” arcybiskup po tej wypowiedzi jakby zniknął. Choć odnalazł się na obecnie trwającym Synodzie jako jego uczestnik.

Niestety, to co się stało z wprowadzaniem do Kościoła Komunii dla osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, jakby potwierdzało zarysowaną przez abpa Forte „metodologię synodalną”. Najpierw mamy na Synodzie nie do końca jasne wypowiedzi, że nauka o nierozerwalności małżeństwa jest niezmienna, tym niemniej trzeba brać pod uwagę aspekt duszpasterski i wymogi miłosierdzia, a zatem trzeba być otwartym na różne możliwości… Potem ukazuje się adhortacja „Amoris Laetitia”, w której czytamy m.in. „Osoby rozwiedzione, żyjące w nowym związku, mogą na przykład znaleźć się w bardzo różnych sytuacjach, które nie powinny być skatalogowane lub zamknięte w zbyt surowych stwierdzeniach, nie pozostawiając miejsca dla odpowiedniego rozeznania osobistego i duszpasterskiego” (nr 298). A słynny punkt 300 stwierdza: „Biorąc pod uwagę niezliczoną różnorodność poszczególnych sytuacji, takich jak te wymienione powyżej, można zrozumieć, że nie należy oczekiwać od Synodu ani też od tej adhortacji nowych norm ogólnych typu kanonicznego, które można by stosować do wszystkich przypadków. Możliwa jest tylko nowa zachęta do odpowiedzialnego rozeznania osobistego i duszpasterskiego indywidualnych przypadków, które powinno uznać, że ponieważ «stopień odpowiedzialności nie jest równy w każdym przypadku», to konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same”. Do tego dochodzi przypis 336, którym kończy się zacytowany powyżej fragment: „Nawet, gdy chodzi o dyscyplinę sakramentalną, ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy. Stosuje się tutaj to, co powiedziałem w innym dokumencie: por. Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 44. 47: AAS 105 (2013), 1038-1040”. Ten właśnie przypis został podjęty przez różne grupy w Kościele, w tym przez niektóre episkopaty, jako otwarcie furtki dla Komunii dla osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach. Inni, jak ówczesny prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, Gerhard Müller, oraz polski episkopat, twierdzili, że zacytowane fragmenty, w tym przypis 336, trzeba interpretować w duchu ciągłości, a nie zerwania z dotychczasową doktryną i praktyką duszpasterską.

Papież Franciszek nie odnosił się jednoznacznie i publicznie do tej jakże ważnej przecież kwestii. Było – jak to stwierdził oceniając dzisiejsze czasy kard. Sarah – że „jeden episkopat mówi jedno, drugi drugie. Jeden biskup mówi jedno, drugi mówi coś innego, a wierni są zdezorientowani”. I tak biskupi z Buenos Aires zinterpretowali „Amoris laetitia” w duchu liberalnym, zrywającym ciągłość z Tradycją i nauczaniem poprzednich papieży. Napisali oni m.in.: „„Franciszek podtrzymuje propozycję pełnej wstrzemięźliwości dla osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach cywilnych, ale przyznaje, że mogą istnieć trudności w jej praktykowaniu i dlatego zezwala, w niektórych przypadkach, po odpowiednim rozeznaniu, na udzielenie sakramentu pojednania, nawet jeśli ktoś nie jest wierny wstrzemięźliwości proponowanej przez Kościół”. Biskupi argentyńscy zwrócili się do Franciszka z zapytaniem, czy ich interpretacja jest słuszna. W liście z 5 września 2016 roku Franciszek odpowiedział, że interpretacja zaproponowana przez biskupów z Buenos Aires jest jedyną możliwą interpretacją „Amoris laetitia”. Co więcej, list Franciszka do biskupów argentyńskich został opublikowany na stronie internetowej „Acta Apostolicae Sedis”, a tym samym znalazł się w oficjalnym zbiorze nauczania papieskiego. W ten sposób Komunia dla osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach została jakby „przyklepana”. Tyle że znakomita większość wiernych nie miała pojęcia o liście Franciszka do biskupów argentyńskich.

Trzeba było czekać na obecnego prefekta Dykasterii Nauki Wiary, Victora Fernandeza, który odpowiedział na pytanie emerytowanego arcybiskupa praskiego, kard. Dominika Duki, w sprawie Komunii dla rozwiedzionych żyjących w nowych związkach. Kard. Fernandez odwołał się do listu, w którym Franciszek akceptuje w pełni opinie biskupów argentyńskich, a zatem – zdaniem kardynała – owe opinie stały się zwyczajnym nauczaniem papieskim i należy na nie wyrazić religijną zgodę rozumu i woli. Ta wypowiedź od razu rozeszła się szeroko po świecie. I tak oto 8 lat po Synodzie nt. rodziny, wychodząc od jednego przypisu w „Amoris laetitia”, wprowadzono, co chciano wprowadzić. Patrząc na tę historię, przypomina się zacytowana na początku wypowiedź Bruno Forte: Nie mówimy wprost, ale powolutku, niepostrzeżenie tworzymy fakty dokonane.

Sprawa jednak się nie kończy. Nie brakuje takich, którzy odpowiedź kard. Victora Fernandeza w sprawie Komunii dla rozwiedzionych uważają nie tylko za niewystarczająca, ale za pełną nieścisłości i błędów. Druzgocącej krytyce poddał ją kard. Gerhard Müller.

Wielu zadaje pytanie, które wydaje się jak najbardziej zasadne: Jeśli Papież chce zmienić nauczanie Kościoła w sprawie Komunii osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, to czy nie powinien napisać w tej sprawie wyczerpującego, dobrze uzasadnionego doktrynalnie i pastoralnie, jednoznacznego dokumentu, podpisać go i ogłosić? Można zrozumieć wątpliwości, czy da się strzec i twórczo rozwijać dziedzictwo wiary w oparciu o przypisy oraz listy, o których wierni dowiadują się po kilku latach. „Niemówienie wprost”, by osiągnąć zamierzony cel, nie wydaje się być najlepszym sposobem rozeznawania, co Duch mówi do Kościoła. Wielu się obawia, że podobna „metodologia” zostanie zastosowana, by wprowadzić do Kościoła błogosławienie par LGBT…

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama