Pogańskie koło czy chrześcijańska nadzieja?

Nie brakuje dziś takich, co odrzucają chrześcijańską nadzieję i powracają do pogańskich schematów ubranych w szatki „naukowości”. Bogiem jest Ewolucja i jej odwieczne prawa. Adwent tymczasem otwiera nas na zupełnie inną wizję: nasza nadzieja to otwarcie na to, co nieprzemijająco wciąż nowe.

Adwent okresem oczekiwania – powtarzają kaznodzieje. I słusznie! Bo w adwencie przygotowujemy się na świętowanie wyczekiwanego przyjścia Mesjasza, Zbawiciela, które już się dokonało, oraz uświadamiamy sobie, że na końcu czasów Chrystus przyjdzie ponownie, a wówczas nastanie nowa ziemia i nowe niebo (zob. Ap. 21,1). Te dwie perspektywy wskazują nam na Boga, który przychodzi w faktach naszego życia i w najgłębszych poruszeniach serca.

Od narodzenia Jezusa liczymy nową erę i jej lata. Nie wiadomo, jak długo się to utrzyma. Wszak rośnie w świecie chora, diaboliczna nienawiść do Boga, który stał się człowiekiem. Można się więc spodziewać, że pod pozorem tolerancji dla niewierzących i poszanowania innych religii, niebawem ktoś zaproponuje jakiś nowy punkt odniesienia dla liczenia mijających lat.

W starej erze człowiek patrzył na świat i starał się go oswoić, m.in. poprzez tworzenie sobie bogów i bożków, których łaskawość starał się pozyskać takimi, czy innymi ofiarami. Ostatecznie, oddawał cześć ślepym siłom natury. Paweł Apostoł, demonstrując swój brak otwartości na „inaczej myślących”, pisze bez ogródek: „Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów” (Rz 1,22-23).

Wykształcone, arystokratyczne warstwy Rzymu, zdawały sobie sprawę, że religia stała się marną religią polityczną, pustym obrzędem. Bóg, do którego naprawdę można by się modlić, dla owych elit nie istniał. Boskość to była ostatecznie moc kosmosu. Kosmiczny cykl wyłaniania się wszystkiego z wielkiego ognia i pochłaniania wszystkiego przez ten sam odwieczny ogień.

Ewangelia zmienia radykalnie tę ubóstwiająca kosmos perspektywę. Przeciwstawia życie w Chrystusie życiu pod panowaniem żywiołów świata. Benedykt XVI w pięknej encyklice o nadziei „Spe salvi”, odwołując się do Grzegorza z Nazjanzu, wskazuje na opowieść o Trzech Królach, którzy prowadzeni przez gwiazdę, adorowali nowego Króla Chrystusa. To symboliczny koniec astrologii widzącej w gwiazdach ostatecznie władztwo nad ludźmi. Oto okazuje się, że gwiazdy poruszają się po orbitach wyznaczonych przez Chrystusa i Jemu służą. To nie żywioły świata rządzą człowiekiem, ale osobowy Bóg. Ślepe prawa materii nie są ostateczną instancją, ale rozum, wola, miłość Tego, który objawił się w Jezusie jako Trójosobowy Bóg.

Pogańska nadzieja była cykliczna. Wędrówka Odyseusza, nawet jeśli pełna pasjonujących przygód, nie miała na celu odkrycia nowej ziemi. Odys chciał wrócić jedynie do domu, do rodzinnej Itaki. Judeo-chrześcijańska nadzieja jest inna, to nie powtarzająca się wędrówka w kole, ale otwarcie na to, co nieprzemijająco wciąż nowe. Abraham wychodzi z ziemi rodzinnej, by dojść do ziemi obiecanej. Ostatecznie w Chrystusie okazuje się, że owa ziemia obiecana, to niebo, wieczna wspólnota z Bogiem.

Dziś nie brakuje takich, co odrzucają chrześcijańską nadzieję i powracają do pogańskich schematów ubranych w szatki „naukowości”. Bogiem jest Ewolucja i jej odwieczne prawa. O takiej wizji Romano Guardini pisał tak: „W niezmierzonej przestrzeni kosmicznej porusza się maleńkie ciało, zwane Ziemią. Pokrywa je cienka warstwa czegoś w rodzaju pleśni, którą nazywamy krajobrazem, życiem, kulturą, i egzystują tam maleńkie istoty zwane ludźmi. Całe to zjawisko trwa krótką chwilę, a potem wszystko się kończy”.

Adwent otwiera nas na zupełnie inną wizję, daje nam Nadzieję przez duże N. Człowiek nie jest jedynie małpą, która przypadkiem, uderzając się w czerep, zaczęła lepiej od innych małp kojarzyć. Człowiek jest tym, kto pojawił się na świecie, bo Bóg od zawsze go chciał: „On [Bóg Ojciec] napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. To wizja, od której można dostać radosnego zawrotu głowy. A poza tym jest to wizja wiarygodna, bo potwierdzona przez Tego, który jest, który był i który przychodzi.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama