Taka jest prawda

Dwa tematy zdominowały ponownie debatę publiczną. Oba znane są od dawna, ale ze względu na wybory wybuchły z nową siłą.

Dwa tematy zdominowały ponownie debatę publiczną. Oba znane są od dawna, ale ze względu na wybory wybuchły z nową siłą. Chodzi o bezpieczeństwo seksualne i emocjonalne nieletnich oraz o bezpieczeństwo militarne i ekonomiczne naszego państwa.

Głośny film braci Sekielskich rozpalił na nowo dyskusję o pedofilii. Pedofilii tylko wśród duchowieństwa. Działacze Koalicji Obywatelskiej zgłaszają postulat przejęcia archiwów kościelnych i powołania sejmowej komisji śledczej. Nie zająkną się nawet, co zrobili, kiedy przez osiem lat byli u władzy. Dlaczego nic nie wyszło z zapowiedzi Donalda Tuska o farmakologicznej kastracji pedofilów? Albo dlaczego odmówiono ekstradycji do USA Romana Polańskiego, skazanego tam właśnie za pedofilię?

Prawda jest taka, że najwięcej dla ochrony nieletnich przed przestępcami seksualnymi zrobił rząd PiS. Ministerstwo sprawiedliwości kierowane przez Zbigniewa Ziobrę przeforsowało ustawę o rejestrze pedofilów. Każdy pracodawca, szczególnie zaś dyrektor szkoły, ośrodka kultury czy klubu, może teraz sprawdzić, czy kandydat do pracy nie ma wyroku za przestępstwa wobec nieletnich. W rejestrze tym, na ogólnych zasadach, są także duchowni. Drugą zmianą było wprowadzenie ustawowego obowiązku powiadamiania o pedofilii. Obowiązek ten dotyczy również biskupów i księży.

Rozsądnie brzmią zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, ministra Ziobry czy wreszcie Jarosława Kaczyńskiego, aby przeanalizować możliwość dalszego zaostrzenia prawa. Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem prezesa PiS, że nie może być świętych krów ani wśród polityków, celebrytów i artystów, ani wśród duchownych. Podejście polityków innych opcji będzie sprawdzianem czystości ich intencji. Trzeba zapamiętać, komu chodzi o dobro dzieci, a komu tylko o antykościelną hucpę.

Prawdą jest, że pedofile zdarzają się i wśród księży. Wśród świeckich mężczyzn skazani za czyny pedofilskie stanowią 0,20 proc., wśród księży jest ich niewiele mniej: ok. 0,17 proc. W latach 1990-2018 sądy w Polsce skazały za pedofilię 85 duchownych i 27 tys. 331 osób świeckich. Pokrzywdzeni przez duchownych stanowią 0,3 proc. wszystkich ofiar pedofilii. A pozostałe 99,7 proc.? Dlaczego się o nich nie mówi? Czy one nie zasługują na ochronę i pomoc? Czy chodzi tu o coś jeszcze innego?

Drugim tematem jest amerykańska ustawa 447, której znaczenie do niedawna PiS ukrywał przed opinią publiczną. Tymczasem przekłada się ona na próby wymuszenia na Polsce zaspokojenia roszczeń żydowskich z tytułu bezspadkowego mienia po ofiarach Holokaustu. Mimo zapewnień PiS, że amerykańskie prawo nie ma zastosowania w Polsce, prowadzone były na ten temat negocjacje. W ubiegłym tygodniu gościł u nas w tej sprawie specjalny wysłannik USA Elan Carr. W tym tygodniu polski MSZ w ostatniej chwili odwołał wizytę wysokich urzędników z Izraela.

Wyciek informacji o tych spotkaniach i manifestacja środowisk narodowych w Warszawie sprawiły, że politycy PiS jak na hasło zaczęli składać deklaracje – tylko na własnym podwórku – że o żadnych odszkodowaniach ze strony Polski nie może być mowy. Brzmi to jednak niewiarygodnie, jeśli weźmie się pod uwagę zarówno dotychczasową postawę PiS wobec USA i Izraela, jak i doświadczenia, przez które przeszła chociażby Szwajcaria. PO i PSL w tej sprawie milczą, ponieważ to przedstawiciel ich rządu Władysław Bartoszewski podpisał w 2009 r. tzw. deklarację terezińską, która dała podstawy do roszczeń.

Decydującym momentem będzie zapowiadana na czerwiec wizyta Andrzeja Dudy w USA. Prezydent powinien być do niej dobrze przygotowany i mieć w tej sprawie poparcie wszystkich sił politycznych w Polsce. Należy sporządzić bilans naszego wkładu w upamiętnienie ofiar Holokaustu i przeciwdziałanie antysemityzmowi, bo o to w ustawie 447 chodzi. Chyba nie ma innego kraju poza Izraelem, który przeznaczałby na ten cel większy procent swojego PKB, niż Polska. Podczas gdy Niemcy i Austriacy wyburzyli u siebie obozowe baraki i krematoria, Polska łoży wielkie sumy na utrzymanie Auschwitz-Birekenau, Majdanka, Bełżca, Treblinki, Stutthofu, muzeum Polin i setek innych miejsc upamiętniających Holokaust. Dzięki nam izraelska młodzież ma dokąd przejeżdżać na coroczne marsze żywych. Przeznaczamy na to wielkie środki od 75 lat. I będziemy to robić bez amerykańskiej presji, dopóki Polska będzie niepodległa. Trzeba to w USA jasno powiedzieć.

"Idziemy" nr 20/2019

opr. ac/ac

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama