Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Ekonomia, etyka i społeczeństwo

Stanisław Grochmal

EKONOMIA KOMUNII — PROPOZYCJA RUCHU FOCOLARI



Patrząc na dzisiejszy świat, trudno oprzeć się wrażeniu, że żyjemy w epoce absurdu. Z jednej strony w ostatnich latach dokonuje się wiele wspaniałych odkryć technicznych, środki komunikacji pozwalają nam dotrzeć do najdalszych zakątków ziemi, poprzez internet przekazujemy sobie błyskawicznie wiadomości a dzięki telewizji możemy bezpośrednio oglądać co się dzieje na całym świecie. Z drugiej strony nadal prowadzi się tak wiele okrutnych wojen, środki przekazu wciąż informują o aktach przemocy i niszczeniu naturalnego środowiska człowieka, sąsiedzi mieszkający pod jednym dachem często nie znają się w ogóle a ludzi bogatych coraz mniej obchodzi los biednych.

Jeśli popatrzymy na rozwój samego człowieka od czasu rewolucji przemysłowej do dzisiaj, zobaczymy jak człowiek stawał się coraz bardziej pełen pychy, skoncentrowany na sobie i na swoich zdolnościach. Zapominał, a nawet wręcz próbował wymazać ze swojej świadomości, Komu zawdzięcza te zdolności i dla jakiego celu je otrzymał, w jakim duchu powinien je wykorzystywać. Człowiek przestał patrzeć na Boga. Stoi natomiast przed lustrem i podziwia samego siebie.

Człowiek, który zawsze, choć na różny sposób był wierzący, stał się ateistą, a w konsekwencji - jeszcze bardziej egoistą. W pewnych kręgach społeczeństwa bycie dzisiaj egoistą wydaje się nawet należeć do dobrego tonu. Nietrudno zrozumieć jak wielkim zagrożeniem staje się nasz egoizm. Jeśli bowiem egoiści żyją w znacznej odległości od siebie może to być jeszcze znośne; jeśli żyją bliżej siebie, staje się to niebezpieczne, zarówno lokalnie jak i globalnie.

Szczególnym przejawem egoizmu, który wydaje się mieć kluczowe znaczenie dla naszej wspólnej przyszłości, jest pogłębiająca się przepaść ekonomiczna między krajami bogatymi i biednymi a w mniejszej skali, lecz o nie mniejszym znaczeniu — pomiędzy ludźmi bogatymi i biednymi.

Czy można temu jakoś zaradzić? Ruch Focolari próbuje przedstawić światu nowe spojrzenie na ekonomię, oparte na innej niż dotychczas kulturze — zamiast kultury „posiadania” proponuje kulturę „dawania”. Propozycja ta (i zainteresowanie problemami ekonomii) wynika z całościowego spojrzenia na człowieka w duchu Ewangelii, a więc nie tylko na jego rozwój duchowy, lecz także na rozwiązanie problemów społecznych i gospodarczych. Takie spojrzenie jest wynikiem kilkudziesięciu lat doświadczeń Ruchu i życia duchowością, której niektóre punkty - bardzo skrótowo - postaram się przedstawić.

Ruch Focolari został zapoczątkowany przez Chiarę Lubich w Trydencie w północnych Włoszech w czasie II wojny światowej. Wówczas to dwudziestokilkuletnia Chiara uświadamia sobie i swoim przyjaciółkom, że Bóg jest Miłością. Wybiera Boga jako jedyny Ideał swojego życia. Aby właściwie i godnie odpowiedzieć na tę Miłość postanawiają w każdej chwili życia wypełniać wolę Boga, szczególnie poprzez miłość do bliźniego. Miłość Boga i miłość bliźniego zostają na nowo „odkryte” w Nowym Przykazaniu Jezusa — „abyście się wzajemnie miłowali”.

Miłość wzajemna prowadzi do jedności, o jaką Jezus prosił Ojca: „(...) aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17,21). Aby budować jedność z drugim człowiekiem potrzeba szczególnego rodzaju relacji międzyludzkich. Nasze doświadczenie podpowiada nam, że „jednoczyć się” to poznać i zrozumieć drugiego, starać się odczuwać wraz z nim, „żyć nim”, jak pisze św. Paweł: „płakać z płaczącym, radować się z tym, który się cieszy”. Gdy staramy się jednoczyć z innymi, ogromną pomocą jest dla nas antropologia chrześcijańska, to znaczy sposób patrzenia na człowieka, jaki podsuwa nam Ewangelia. Jezus mówi: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Jezus identyfikuje się więc z każdym człowiekiem, nadając mu wartość, jakiej mu nigdy nie dał żaden humanizm: wartość samego Boga.

Czy zatem, jako chrześcijanin, mogę pozostać obojętnym na cierpienie drugiego człowieka, na jego ubóstwo, nędzę, brak nadziei — na cierpienie Jezusa w tym moim bracie? Odpowiedź znów znajduję na kartach Ewangelii. Jezus uczy nas kultury dawania i mówi nam, że dawanie jest, między innymi, najlepszym sposobem, żeby więcej mieć: „Dawajcie, a będzie wam dane” (Łk 6,38). Jeśli my otworzymy nasze ręce, Bóg otworzy swoje. Ale najpierw musimy otworzyć nasze i dać te pięć chlebów i dwie ryby, do których być może jesteśmy przywiązani. A wtedy On je pomnoży, byśmy mogli rozdać je wielu potrzebującym. Pierwsi chrześcijanie zrozumieli to i zrealizowali: „... wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.” (Dz 2,44-45). Robiło to wielkie wrażenie na wielu poganach, którzy z podziwem mówili: „patrzcie, jak oni się miłują” i szli za nimi. Dzisiejszy świat także potrzebuje przykładów takich, jak pierwsi chrześcijanie.

W Ruchu Focolari od samego początku praktykowano komunię dóbr na wzór pierwszych gmin chrześcijańskich - dawano chleb, odzież, schronienie, pieniądze. Po trzech miesiącach istniała już w Trydencie wspólnota pięciuset osób, które dzieliły się swoimi potrzebami i dobrami. W ciągu 50 lat istnienia Ruch Focolari rozprzestrzenił się na 186 narodów, pociągając do Boga wielu od Niego dalekich. Sądzimy, że stało się to dzięki świadectwu tej miłości wzajemnej, która wszędzie do tej pory realizuje pomiędzy jego członkami komunię dóbr nie tylko duchowych ale i materialnych. Członkowie Ruchu angażowali się także w różnych stronach świata i we wszystkich środowiskach społecznych w przeprowadzanie inicjatyw, akcji na skalę lokalną i międzynarodową, aby odpowiedzieć na najbardziej naglące potrzeby.

W 1991 roku Ruch Focolari uczynił w tej dziedzinie kolejny krok naprzód. W maju tego roku Chiara Lubich, założycielka i prezydent Ruchu Focolari, udała się do Brazylii, aby odwiedzić wspólnoty Ruchu w tym kraju. Tam zetknęła się z bliska z ogromnymi nierównościami społecznymi, cechującymi Amerykę Łacińską. Na własne oczy zobaczyła rzesze najuboższych, żyjących w slumsach obok bogatych, mieszkających we wspaniałych wieżowcach centrów wielkomiejskich. Zrozumiała wtedy, że dobra oddane do wspólnoty przez członków Ruchu nie mogły wystarczyć, by pomóc tym ludziom. Koniecznie trzeba było znaleźć sposób na pomnożenie tych dóbr i dać ludzkości konkretną i skuteczną propozycję dla rozwiązania problemów społecznych i ekonomicznych. W ten sposób w jej duszy narodziła się myśl ekonomii opartej na komunii dóbr.

Myśl ta była zapewne inspirowana również lekturą encykliki Centesimus annus, w której Ojciec Święty po dokonaniu analizy sytuacji ekonomicznej świata wyraża życzenie, by powstał inny system ekonomiczny, który uszanowałby prawo do swobodnej inicjatywy, prawo do stowarzyszania się, respektowałby we wszystkich dziedzinach prawa człowieka i w obrębie którego można by połączyć prawo do własności prywatnej z powszechnym przeznaczeniem dóbr.

Czym jest ekonomia komunii i na czym polega jej nowość? Jej koncepcja jest prosta, lecz zawarta w niej treść niesie z sobą rewolucję, całkowitą przemianę mentalności, nadaje nowy kierunek działaniom ekonomicznym. Chodzi o podjęcie najróżniejszych inicjatyw pracy, zakładając lub rozwijając gdzie tylko to jest możliwe chociażby małe przedsiębiorstwa produkcyjne i usługowe, czy spółdzielnie, których zyski byłyby wykorzystane inaczej niż zwykle. W duchu kultury dawania właściciele, po zapewnieniu sprawiedliwej zapłaty dla siebie samych i współpracowników i po odłożeniu funduszy potrzebnych do dalszego rozwoju i konsolidacji przedsiębiorstwa, dobrowolnie i z miłości, zamiast gromadzić swoje zyski, oddają je do wspólnoty. W ten sposób uzyskane fundusze dzielone są w pewnej części na potrzeby ludzi ubogich i w pewnej części na cele formacji „nowych ludzi” - osób o nowej mentalności, zdolnych żyć kulturą dawania, bez których nie można myśleć o nowym społeczeństwie. Nie chodzi więc o odrzucenie istniejących wzorów ekonomicznych: przedsiębiorca nadal stara się o zapewnienie zysku swojej firmie, ale przede wszystkim troszczy się o właściwą drogę jego uzyskania a następnie wykorzystuje go w nowy sposób.

Projekt ten natychmiast pociągnął setki, a nawet tysiące osób, które zaangażowały się w jego urzeczywistnienie, wnosząc wkład kapitału, czasu, kompetencji zawodowych. Po kilku zaledwie latach, jakie upłynęły od podróży Chiary Lubich do Brazylii, ekonomia komunii jest już rzeczywistością ugruntowaną i rozwijającą się w skali całego świata. Powstały zupełnie nowe przedsiębiorstwa, a wiele już istniejących „przekształciło się” lub „przekształca” zgodnie z zasadami „nowej ekonomii”.

Przedsiębiorstwa te, przy całej swojej różnorodności, przybierają różne formy prawne, przewidziane przez prawodawstwo w danym kraju, jako spółki cywilne, spółki akcyjne, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, spółdzielnie, itp. Co do profilu ich działalności, to spotykamy je zarówno w przemyśle, w handlu jak i w sektorze usług, gdzie są najliczniejsze. Powstają szkoły, biura projektowe i konsultingowe, firmy informatyczne i menadżerskie, gabinety lekarskie i małe przychodnie, biura porad prawnych a także zakłady produkcyjne, nierzadko zatrudniające dziesiątki czy setki pracowników. Formą własności tych przedsiębiorstw jest własność prywatna, a więc nie jakaś komuna czy kołchoz jest właścicielem firmy lecz prywatny przedsiębiorca. Przedsiębiorstwa te prowadzą zwykłą działalność gospodarczą w oparciu o zasady gospodarki rynkowej ale starają się realizować zalecenia katolickiej nauki społecznej w zakresie podmiotowości pracy.

Projekt EK spotkał się z bardzo pozytywną odpowiedzią wspólnot Ruchu w całym świecie. W ciągu pierwszych 2 lat od propozycji projektu powstało w świecie ponad 300 przedsiębiorstw działających w duchu EK. Po 10 latach (w 2002) tych przedsiębiorstw było ponad 750. Zyski przekazane jako pomoc dla potrzebujących wynosiły (wg danych Komisji Światowej Ekonomii Komunii) w roku 1994 - 5500 €, a w roku 2002 - 11350 €. W roku 2008 kwota przekazana przez firmy EK wyniosła 1.5 mln € (w tym dla potrzebujących - 1.1 mln €).

Warto jednak zaznaczyć, że owoce ekonomii komunii nie sprowadzają się tylko do podziału zysków i pomocy ubogim. Jej istotne elementy to zmiana kultury organizacyjnej w przedsiębiorstwach zarządzanych wg zasad ekonomii komunii w różnych aspektach:

Wymienione powyżej elementy to nie tylko uwagi profesjonalistów. Doświadczenia przedsiębiorców i pracowników potwierdzają, że taka realizacja ekonomii, pracy, pomocy bliźniemu, solidarności międzyludzkiej jest źródłem ogromnej radości, wynikającej z faktu współuczestniczenia w dziele Bożym. Przedsiębiorstwa prowadzone na zasadach ekonomii komunii wydają się funkcjonować „pod prąd” współczesnym kryteriom ekonomii, oceniającym inicjatywy gospodarcze pod względem uzyskanych i spożytkowanych zysków, wybierających pierwsze dziesiątki czy setki najbogatszych właścicieli firm na świecie czy w danym kraju. Ale ci „nowi ludzie”, inspirowani duchowością Ruchu Focolari, stawiając w centrum swojej działalności gospodarczej człowieka i relacje międzyludzkie, unikając zachowań sprzecznych z miłością ewangeliczną, dają początek nowym czasom.

Oczywistym jest, że takie podejście wymaga ciągłego procesu formowania ludzi, budowania nowych relacji z klientami, dostawcami, pracownikami urzędów administracji publicznej. Wymaga także respektowania środowiska pracy i środowiska naturalnego człowieka.

Można by zadać sobie pytanie: czy to nie utopia? Wszystkie wielkie idee, które w ciągu wieków przemieniły bieg historii, początkowo wydawały się utopią. Doświadczenia wielu osób, uczestniczących w tej Bożej przygodzie, potwierdzają, że to nie jest utopia, ale rzeczywistość zdolna wprowadzić nas na dotychczas nieznane drogi.

I jeszcze jedna rzecz niezwykle ważna — wielu przedsiębiorców realizujących ekonomię komunii, dzieląc się swoimi doświadczeniami, dostrzega ogromną rolę Opatrzności w swoich przedsięwzięciach. Nie możemy bowiem nie pozostawić miejsca na działanie dla Pana Boga, także w konkretnych problemach ekonomicznych. Wielokrotnie doświadczamy Jego interwencji tam, gdzie po ludzku nic już nie możemy zrobić.

Wierzymy, że ekonomia komunii może usunąć przepaść dzielącą bogatych od biednych i przemienić ludzkość w jedną rodzinę. Czy zresztą rodzina, dobra rodzina nie jest już przykładem takiej ekonomii? W rodzinie nie wszyscy zarabiają tyle samo, lecz pieniądze wydawane są dla tych, którzy mają potrzeby. Jeśli ktoś jest chory czy upośledzony, może nie jest w stanie zarabiać, ale wszyscy troszczą się o niego, pomagają mu wyzdrowieć, rozwijać swoje zdolności, tak, by stał się zdolny zadbać o siebie.

Dlaczego cała ludzkość nie może postępować tak samo?

W artykule wykorzystano fragmenty opracowania ks. Roberto Saltini nt. ekonomii komunii.


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: cywilizacja wspólnota globalizacja ekonomia etyka społeczeństwo relacje ubóstwo postęp techniczny konsumpcjonizm focolari Chiara Lubich ekonomia komunii