Pekao
Opoka - Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Ekonomia, etyka i społeczeństwo

Stanisław Grochmal

Ruch Focolari i jego zaangażowanie społeczne



W kształtowaniu dzisiejszego świata dwie dziedziny działalności człowieka – polityka i ekonomia odgrywają szczególnie istotną rolę, stanowią swoisty probierz relacji międzyludzkich oraz pole do rozwoju harmonijnej współpracy narodów i poszczególnych ludzi dla osiągnięcia dobra wspólnego.

Wydaje się retorycznym pytanie, czy ruchy religijne w Kościele powinny zajmować się także tymi aspektami życia swoich członków. Kim bowiem są członkowie ruchów i wspólnot w Kościele?

Są to przede wszystkim świeccy. Ci świeccy, którzy w dniu dzisiejszym przeżywają swój czas uprzywilejowany. Mówi o tym Jan Paweł II: “W Kościele wybiła dziś godzina laikatu”.

O roli i zadaniach świeckich w Kościele i społeczeństwie mówią liczne dokumenty kościelne i papieskie: konstytucja soborowa Lumen Gentium, szczególnie adhortacja apostolska Christifideles laici, nauczanie Ojca Świętego (zwłaszcza cykl katechez o Kościele z 1994 r.). W dokumentach tych, oprócz roli świeckiego w parafii, w diecezji, w Kościele powszechnym (także misyjnym) podkreślone jest szczególne zadanie świeckich w porządku doczesnym.

Jan Paweł II w katechezie z 1994 r. powiedział: Do świeckich należy również przepajanie Ewangelią rzeczywistości doczesnych, działania w środowisku rodziny, pracy, wykonywanego zawodu, kultury, wypoczynku, itd. (...) Zadaniem świeckich chrześcijan jest również zaangażowanie się w rozwój gospodarczo – społeczny. Wymaga tego poszanowanie osoby, sprawiedliwości, solidarności i braterskiej miłości. 1

Wszystkie sprawy doczesne winny więc być przedmiotem autentycznej troski świeckiego, troski wynikającej z miłości do drugiego człowieka, aby na tej bazie budować nowe społeczeństwo, zdolne do przejścia ponad podziałami rasowymi, religijnymi, narodowościowymi, różnicami w rozwoju ekonomicznym czy kulturowym.

Jaki zatem typ świeckiego jest potrzebny dzisiejszemu społeczeństwu?

W życiu prywatnym istotną dziedziną realizowania powołania chrześcijańskiego jest rodzina, w której wychowuje się młode pokolenie i w której człowiek uczy się świadczenia miłości, przeżywania wspólnoty i rozwijania tradycji religijnych i narodowych. Rodziny te zadania spełniające ukazują swojemu otoczeniu czym jest chrześcijaństwo.

W życiu zawodowym i społecznym świeccy, będący osobami kompetentnymi, dobrymi profesjonalistami w swoich zawodach, sumiennymi w pracy czy nauce, mogą działać skutecznie i być w wypowiadanych opiniach i sądach wiarygodnymi. Kierując się zasadami solidarności i miłości mogą w każdej dziedzinie tworzyć nowe relacje międzyludzkie, oparte na wzajemnym szacunku i trosce o drugiego, często tego najbardziej potrzebującego. Dotyczy to nie tylko wzajemnych relacji osobowych lecz także – a może przede wszystkim – tworzenia nowej, chrześcijańskiej mentalności w dziedzinie ekonomii, biznesu, polityki, edukacji, ochrony zdrowia, kultury, rozrywki.

Jest to możliwe poprzez radykalizm życia ewangelicznego, życia Ewangelią w sposób autentyczny - jest to wielkie powołanie, które powiększa godność świeckich. Dzięki nim Ewangelia może naprawdę przenikać każdą rzeczywistość człowieka.

Ruch Focolari od samego początku żywo uczestniczył w rozwiązywaniu problemów współczesnego świata. Poprzez zaangażowanie społeczne, ekonomiczne i polityczne, dał podstawy do tworzenia na całym świecie nowego ludu, liczącego dziś miliony osób, który w oryginalny sposób wpływa na tworzenie nowej kultury w świecie ekonomii, polityki, sztuki, sprawiedliwości, środków przekazu, itp. Takiej kultury, która każe kochać ojczyznę drugiego jak własną, która pragnie, by ludzkość stała się jedną powszechną rodziną, gdzie relacje między osobami, grupami, narodami winny burzyć wszelkiego rodzaju bariery i podziały.

Wypracowane i doświadczone w Ruchu Focolari nowe spojrzenie na ekonomię i politykę może przyczynić się do niezwykle istotnych, wręcz epokowych przemian w mentalności społeczeństw i pojedynczych ludzi.

Ekonomia Komunii, zamiast kultury „posiadania” proponuje kulturę „dawania” i udowadnia, że w kontekście gospodarki rynkowej także można dobrze się rozwijać dzieląc się zyskiem z ubogimi.

Braterstwo w polityce to inicjatywa Ruchu, proponująca by mentalność partyjną, według której przeciwnik nigdy nie może mieć racji i zawsze trzeba mu się przeciwstawiać, zastąpić mentalnością chrześcijańską, według której także przeciwnik jest moim bratem i również z nim mogę starać się działać dla dobra wspólnego.

Propozycje te – a także zainteresowanie problemami ekonomii i polityki – wynikają z całościowego spojrzenia na człowieka w duchu Ewangelii, a więc nie tylko na jego rozwój duchowy, lecz także na rozwiązanie problemów społecznych i gospodarczych. Takie spojrzenie jest wynikiem kilkudziesięciu lat doświadczeń Ruchu i życia duchowością, której niektóre punkty – bardzo skrótowo – postaram się przedstawić.

* * *

Ruch Focolari został zapoczątkowany przez Chiarę Lubich w Trydencie w północnych Włoszech w czasie II wojny światowej. Wówczas to dwudziestokilkuletnia Chiara, pośród bombardowań i okrucieństw wojny, uświadamia sobie i swoim przyjaciółkom, że jedynym ideałem, który nie przemija, nie ulega zniszczeniu jest Bóg. Bóg, który objawia się im jako Miłość. Wybiera Boga jako jedyny Ideał swojego życia.

Aby właściwie i godnie odpowiedzieć na tę Miłość postanawiają w każdej chwili życia wypełniać wolę Boga, szczególnie poprzez miłość do bliźniego. Miłość Boga i miłość bliźniego zostają na nowo „odkryte” w nowym przykazaniu Jezusa – „abyście się wzajemnie miłowali”. I w imię tej ewangelicznej Miłości dzielą się z każdym potrzebującym tym, co mają, oddając niekiedy wszystko, ostatni bochenek chleba, ubranie czy buty.

Ale Bóg nie pozostawia ich bez Swojej opieki i natychmiast przysyła im niezbędne rzeczy poprzez ludzi dobrej woli, a one znów szukają bardziej potrzebujących, by się z nimi podzielić. I tak krążą dobra materialne – ale ważniejsza jest „cyrkulacja” miłości, zaraźliwa i rozszerzająca się. Wokół tej małej grupki dziewcząt rodzi się wspólnota, na nowo budują się odniesienia zaufania pomiędzy ludźmi. W środku wywołanego wojną chaosu tworzy się nowy porządek społeczny, którego jedynym prawem jest miłość. Miejscowa ludność nazywa tę wspólnotę focolare, od słowa oznaczającego w dialekcie trydenckim ognisko domowe. Bo faktycznie w tej wspólnocie rozpalał się każdego dnia ogień wzajemnej miłości.

Miłość wzajemna prowadzi do jedności, o jaką Jezus prosił Ojca: „(...) aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17,21). Aby budować jedność z drugim człowiekiem potrzeba szczególnego rodzaju relacji międzyludzkich. Nasze doświadczenie podpowiada nam, że „jednoczyć się” to poznać i zrozumieć drugiego, starać się odczuwać wraz z nim, „żyć nim”, jak pisze św. Paweł: „płakać z płaczącym, radować się z tym, który się cieszy”. Gdy staramy się jednoczyć z innymi, ogromną pomocą jest dla nas antropologia chrześcijańska, to znaczy sposób patrzenia na człowieka, jaki podsuwa nam Ewangelia. Jezus mówi: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Jezus identyfikuje się więc z każdym człowiekiem, nadając mu wartość, jakiej mu nigdy nie dał żaden humanizm: wartość samego Boga.

Czy zatem, jako chrześcijanin, mogę pozostać obojętnym na cierpienie drugiego człowieka, na jego ubóstwo, nędzę, brak nadziei – na cierpienie Jezusa w tym moim bracie? Odpowiedź znów znajduję na kartach Ewangelii. Jezus uczy nas kultury dawania i mówi nam, że dawanie jest, między innymi, najlepszym sposobem, żeby więcej mieć: „Dawajcie, a będzie wam dane, miarę dobrą, natłoczoną i opływającą wsypią w zanadrza wasze” (Łk 6,38). Jeśli my otworzymy nasze ręce, Bóg otworzy swoje. Ale najpierw musimy otworzyć nasze i dać te pięć chlebów i dwie ryby, do których być może jesteśmy przywiązani. A wtedy On je pomnoży, byśmy mogli rozdać je wielu potrzebującym. Pierwsi chrześcijanie zrozumieli to i realizowali: „wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.” (Dz 2,44-45). Robiło to wielkie wrażenie na wielu poganach, którzy z podziwem mówili: „patrzcie, jak oni się miłują” i szli za nimi.

Dzisiejszy świat także potrzebuje przykładów takich, jak pierwsi chrześcijanie.

W Ruchu Focolari od samego początku praktykowano komunię dóbr na wzór pierwszych gmin chrześcijańskich - dawano chleb, odzież, schronienie, pieniądze. Po trzech miesiącach istniała już w Trydencie wspólnota pięciuset osób, które dzieliły się swoimi potrzebami i dobrami.

W ciągu blisko 70 lat istnienia Ruch Focolari rozprzestrzenił się na ponad 190 narodów, pociągając do Boga wielu, niekiedy od Niego dalekich. Ogarnął osoby różnego wieku, narodowości, religii i przekonań, stworzył lud, liczący ponad cztery miliony osób. Sądzimy, że stało się to dzięki świadectwu tej miłości wzajemnej, która wszędzie do tej pory realizuje pomiędzy jego członkami komunię dóbr nie tylko duchowych ale i materialnych. Członkowie Ruchu angażowali się także w różnych stronach świata i we wszystkich środowiskach społecznych w przeprowadzanie inicjatyw, akcji na skalę lokalną i międzynarodową, aby odpowiedzieć na najbardziej naglące potrzeby. A efekty przerastały niejednokrotnie najśmielsze oczekiwania.

Jakie znaczenie miała i ma tak przeżywana komunia dóbr materialnych i duchowych realizowana w imię miłości wzajemnej i jedności dla polityki?

Już w latach pięćdziesiątych we włoskim parlamencie niektórzy senatorowie pragnęli żyć tym ideałem jedności, wyrażającym się przede wszystkim w budowaniu relacji wzajemnej miłości nie tylko wobec kolegów z własnej partii, ale też wobec członków innych partii, nawet tych o innych przekonaniach – wychodząc z pozytywnymi relacjami do wszystkich, kochając ich jako pierwsi, nie zatrzymując się na uprzedzeniach, nie roztrząsając tylko błędów przeszłości ale dążąc do wspólnego działania dla dobra społeczeństwa.2

Kontynuacją tych pragnień jest rozwijana w ostatnich latach idea braterstwa w polityce – dążenia członków Ruchu, zaangażowanych w polityce, do realizacji Ewangelii także na tym polu. Ewangelii, która mówi, że mamy jednego Ojca w Niebie, a więc braćmi jesteśmy. I jako bracia winniśmy budować wspólne dobro, dążyć do sprawiedliwości ewangelicznej, dzielić się bogactwami ziemi, troszczyć się szczególnie o tych, którzy sami nie są w stanie sobie pomóc.

W takim widzeniu polityki tkwi pewna tajemnica, istotny klucz do budowania jedności z każdym bliźnim – tajemnica Jezusa ukrzyżowanego i opuszczonego. To On, wołając na krzyżu: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?, przemienia wszystkich ludzi w braci. Jezus na krzyżu jest sam – stracił wszystko, co wiązało Go z innymi, na czym mógłby się oprzeć. Odczuwa oddalenie nawet od Ojca, traci wszystko, aby podarować nam Ducha Świętego. To jest tajemnicą nowej polityki, polityki komunii – autentycznego braterstwa, opartego na miłości do Jezusa ukrzyżowanego i opuszczonego. Polityk, jakim my go widzimy, polityk jedności, musi być zdolny do pójścia na krzyż wraz z Jezusem, do życia w oparciu się wyłącznie na Nim. Takie jest jego zadanie, jego wkład miłości dla swojego narodu i dla ludzkości.3

Chrześcijanin nie może patrzeć na politykę inaczej, niż w ten właśnie sposób. Patrząc na politykę z wysokości krzyża rozumie się, że jest to powołanie, powołanie do świętości osobistej i wspólnotowej. W wielu krajach takie widzenie polityki wśród członków Ruchu Focolari przyniosło i przynosi już konkretne owoce – także w Polsce, szczególnie wśród młodych, zaangażowanych w politykę rozumianą jako służba dla narodu, dla społeczności lokalnej, dla bliźniego ta idea braterstwa staje się nadzieją; nadzieją także na to, że zbudowanie jedności pomiędzy narodami pomoże uczynić z ludzkości jedną rodzinę.

I jeszcze jedno odniesienie do polityki – szczególnie dzisiaj i szczególnie w tym miejscu.

W 1959 roku we włoskich Dolomitach, podczas letnich spotkań członków Ruchu Focolari, przedstawiciele 27 narodów powierzyli w uroczystym akcie samych siebie i własne narody Maryi. Ze swojej strony włoscy parlamentarzyści, uczestniczący w tym akcie, powierzyli Maryi swoje zaangażowanie w polityce.4

Dlaczego już wówczas nazwano Maryję Królową narodów i Przewodniczką naszego Ruchu?

Bo Maryja jest Tą, Która śpiewa: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmogący”. Poprzez Nią Bóg ukazuje Swój obraz ludzkości, w Niej ujawnia Swoje miłosierdzie wobec ludzi; Maryja wielbi Boga, Który:

... rozproszył dumne myśli głów pychą nadętych.

Wyniosłych złożył z tronu, znikczemnił wielmożne,

wywyższył, uwielmożnił w pokorę zamożne.

Głodnych nasycił hojnie i dobra spanoszył,

bogaczów z torbą puścił i nędznie rozproszył [Magnificat].


Czy zatem można ukazać piękniejszy i lepszy wzór polityka niż Maryja?


* * *

W 1991 roku Ruch Focolari uczynił w dziedzinie społecznej kolejny krok naprzód. W maju tego roku Chiara Lubich, założycielka i prezydent Ruchu Focolari, udała się do Brazylii, aby odwiedzić wspólnoty Ruchu w tym kraju. Tam zetknęła się z bliska z ogromnymi nierównościami społecznymi, cechującymi Amerykę Łacińską. Na własne oczy zobaczyła rzesze najuboższych, żyjących w slumsach obok bogatych, mieszkających we wspaniałych wieżowcach centrów wielkomiejskich.

Zrozumiała wtedy, że dobra oddane do wspólnoty przez członków Ruchu nie mogły wystarczyć, by pomóc tym ludziom. Koniecznie trzeba było znaleźć sposób na pomnożenie tych dóbr i dać ludzkości konkretną i skuteczną propozycję dla rozwiązania problemów społecznych i ekonomicznych. W ten sposób w jej duszy narodziła się myśl ekonomii opartej na komunii dóbr.

Myśl ta była zapewne inspirowana również lekturą encykliki Centesimus annus, w której Ojciec Święty po dokonaniu analizy sytuacji ekonomicznej świata wyraża życzenie, by powstał inny system ekonomiczny, który uszanowałby prawo do swobodnej inicjatywy, prawo do stowarzyszania się, respektowałby we wszystkich dziedzinach prawa człowieka i w obrębie którego można by połączyć prawo do własności prywatnej z powszechnym przeznaczeniem dóbr.

Czym jest ekonomia oparta na komunii dóbr i na czym polega jej nowość?

Jej koncepcja jest prosta, lecz zawarta w niej treść niesie z sobą rewolucję, całkowitą przemianę mentalności, nadaje nowy kierunek działaniom ekonomicznym. Chodzi o podjęcie najróżniejszych inicjatyw pracy, zakładając lub rozwijając gdzie tylko to jest możliwe chociażby małe przedsiębiorstwa produkcyjne i usługowe, czy spółdzielnie, których zyski byłyby wykorzystane inaczej niż zwykle.

W duchu kultury dawania właściciele, po zapewnieniu sprawiedliwej zapłaty dla siebie samych i współpracowników i po odłożeniu funduszy potrzebnych do dalszego rozwoju i konsolidacji przedsiębiorstwa, dobrowolnie i z miłości, zamiast gromadzić swoje zyski, oddają je do wspólnoty. W ten sposób uzyskane fundusze dzielone są w części na potrzeby ludzi ubogich i w części na cele formacji osób o nowej mentalności, zdolnych żyć kulturą dawania, bez których nie można myśleć o nowym społeczeństwie.

Nie chodzi więc o odrzucenie istniejących wzorów ekonomicznych: przedsiębiorca nadal stara się o zapewnienie zysku swojej firmie, ale przede wszystkim troszczy się o właściwą drogę jego uzyskania a następnie wykorzystuje go w nowy sposób – oddaje go dobrowolnie i z miłości dla potrzebujących.

Projekt ten natychmiast pociągnął setki, a nawet tysiące osób, które zaangażowały się w jego urzeczywistnienie, wnosząc wkład kapitału, czasu, kompetencji zawodowych. Po kilku zaledwie latach, jakie upłynęły od podróży Chiary Lubich do Brazylii, ekonomia oparta na komunii dóbr jest już rzeczywistością ugruntowaną i rozwijającą się w skali całego świata. Powstały zupełnie nowe przedsiębiorstwa, a wiele już istniejących „przekształciło się” lub „przekształca” zgodnie z zasadami „nowej ekonomii”.

Przedsiębiorstwa te, przy całej swojej różnorodności, przybierają różne formy prawne, przewidziane przez prawodawstwo w danym kraju, jako spółki cywilne, spółki akcyjne, spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, spółdzielnie, itp. Co do profilu ich działalności, to spotykamy je zarówno w przemyśle, w handlu jak i w sektorze usług, gdzie są najliczniejsze. Powstają szkoły, biura projektowe i konsultingowe, firmy informatyczne i menadżerskie, gabinety lekarskie i małe przychodnie, biura porad prawnych a także zakłady produkcyjne, nierzadko zatrudniające dziesiątki czy setki pracowników. Formą własności tych przedsiębiorstw jest własność prywatna, a więc nie jest to jakaś komuna czy kołchoz – właścicielem firmy jest prywatny przedsiębiorca. Przedsiębiorstwa te prowadzą zwykłą działalność gospodarczą w oparciu o zasady gospodarki rynkowej ale starają się realizować zalecenia katolickiej nauki społecznej w zakresie podmiotowości pracy.


Obecnie ekonomia oparta na komunii dóbr jest realizowana na wszystkich kontynentach przez ponad 760 przedsiębiorstw oraz inicjatyw gospodarczych (osób prowadzących działalność gospodarczą), tworzących nowe miejsca pracy i dokonujących podziału zysku w „nowy” sposób. Dzięki nim zapewnione jest wyżywienie, wydatki na opiekę zdrowotną, na oświatę i wychowanie dzieci, oraz zabezpieczenie dachu nad głową dla około dziesięciu tysięcy potrzebujących rodzin na świecie.5

Na kontynencie amerykańskim jest takich przedsiębiorstw ponad 200 (w tym prawie połowa w Brazylii), w Europie około 460 (w tym ok. 200 we Włoszech, ponad 50 w Europie Środkowo Wschodniej), 34 w Azji, 4 w Afryce i 7 w Australii. W Polsce działają już w tym duchu od kilku lat 3 przedsiębiorstwa a kilka osób prowadzących samodzielną działalność gospodarczą, wspiera także tę inicjatywę.6

Na różnych uczelniach w wielu krajach zostało opublikowanych ponad 40 prac naukowych (magisterskich i doktorskich)7 oraz odbyły się 23 kongresy naukowe na temat „nowej ekonomii”. Chiara Lubich, wśród przyznanych jej kilkunastu doktoratów honoris causa, dwa otrzymała za ideę ekonomii komunii: pierwszy w r. 1996 nadany jej przez KUL oraz w r. 1999 przez Uniwersytet w Piacenzy we Włoszech.

Pragnę jednak zaznaczyć, że owoce ekonomii opartej na komunii dóbr nie sprowadzają się tylko do podziału zysków i pomocy ubogim. Sądzę, że warto chociażby pokrótce zasygnalizować inne aspekty tej ekonomii, uważane przez „znawców przedmiotu” za jej zasadnicze elementy:8

Wymienione powyżej aspekty to nie tylko uwagi „profesjonalistów”. Doświadczenia przedsiębiorców i pracowników potwierdzają, że taka realizacja ekonomii, pracy, pomocy bliźniemu, solidarności międzyludzkiej jest źródłem ogromnej radości, wynikającej z faktu współuczestniczenia w dziele Bożym. Przedsiębiorstwa prowadzone na zasadach ekonomii opartej na komunii dóbr wydają się funkcjonować „pod prąd” współczesnym kryteriom ekonomii, oceniającym inicjatywy gospodarcze pod względem uzyskanych i spożytkowanych zysków, wybierających pierwsze dziesiątki czy setki najbogatszych właścicieli firm na świecie czy w danym kraju. Ale ci „nowi ludzie”, inspirowani duchowością Ruchu Focolari, stawiając w centrum swojej działalności gospodarczej człowieka i relacje międzyludzkie, unikając zachowań sprzecznych z miłością ewangeliczną, dają początek nowym czasom.


Ekonomia komunii proponuje postawy kierujące się bezinteresownością, solidarnością i szacunkiem dla najmniejszych - postawy normalnie uważane za typowe dla organizacji tzw. non-profit o celach nie nastawionych na zysk. Proponuje je jednak również przedsiębiorstwom, dla których naturalną rzeczą jest szukanie zysku. Tak więc Ekonomia Komunii jest nie tyle nową formą przedsiębiorstwa, ile alternatywą dla już istniejących. Pragnie ona raczej przemienić od wewnątrz zwykłe struktury przedsiębiorstw (zarówno spółek akcyjnych, spółdzielni, jak i innych typów przedsiębiorstw) układając wszystkie relacje wewnątrz przedsiębiorstwa i poza nim w świetle stylu życia komunią, a wszystko to z pełnym szacunkiem dla autentycznych wartości przedsiębiorstwa i rynku (tych, które podkreśla społeczna nauka Kościoła, a zwłaszcza Jan Paweł II w encyklice Centesimus Annus).

Osoby przeżywające trudności ekonomiczne, adresaci jednej trzeciej zysków, nie są traktowani po prostu jako „przedmiot opieki” czy „dobroczynności” przedsiębiorstwa. Są oni bardzo ważnymi uczestnikami projektu, w którym żyją także kulturą dawania, ofiarując swoje potrzeby z tą samą godnością, z którą inni ofiarują swoje zyski. Wielu z nich rezygnuje z pomocy, którą otrzymują, skoro tylko osiągają minimum niezależności ekonomicznej, a często dzielą się z innymi swymi bardzo skromnymi dobrami.

Wszystko to jest przejawem faktu, że w Ekonomii Komunii, która podkreśla także kulturę dawania, nie kładzie się nadmiernego akcentu na uprawianie filantropii, ale raczej na dzielenie się wszystkim. Każdy daje i otrzymuje, każdy cieszy się równym szacunkiem, w środowisku, gdzie najistotniejsza jest wzajemność relacji.

Wielu zadaje sobie pytanie, jak potrafią utrzymać się na rynku przedsiębiorstwa tak uważające na potrzeby wszystkich przedmiotów, z którymi się stykają i na dobro całego społeczeństwa.

Niewątpliwie duch, który je ożywia, pomaga im przezwyciężyć wiele z przeszkadzających im wewnętrznych przeciwności, które w pewnych przypadkach paraliżują całą ludzką organizację. Ponadto styl działania takich przedsiębiorstw budzi zaufanie i życzliwość u klientów, dostawców i finansistów.

Nie wolno jednak zapominać o innym istotnym elemencie - Opatrzności, która w ciągu tych lat nieprzerwanie towarzyszyła rozwojowi Ekonomii Komunii. W jej przedsiębiorstwach zostawia się miejsce na działanie Boga, także w konkrecie działań ekonomicznych. Wynika to z nastawienia wprowadzającego aspekt nadprzyrodzony między ludzi: „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20)”. Zatem Jezus jest obecny i działa. Widać to wtedy, gdy w następstwie trudnych wyborów wyznaczanych przez kulturę dawania wynikają nieoczekiwanie pozytywne zdarzenia, w których wierzący widzą interwencję „ukrytego wspólnika”, któremu przekazujemy część zysków na ręce ubogich, o których powiedział, że są tacy jak On sam. Wielokrotnie doświadczamy Jego interwencji tam, gdzie po ludzku nic już nie możemy zrobić. Jezus nie dopuszcza, by zabrakło owego „stokroć tyle”, które obiecał: jakiegoś nieoczekiwanego wpływu, niespodziewanego rozwiązania, oferty nowej współpracy, pomysłu na nowy poszukiwany na rynku produkt.

* * *


Nie wiemy, czy projekt Ekonomii Komunii pozostanie doświadczeniem odosobnionym, czy też rozwinie się obejmując wiele firm. Wiemy jednak, że w zakładach, które przystąpiły do tego projektu, doświadcza się namacalnie możliwości wzrostu i prosperowania w gospodarce rynkowej przez urzeczywistnianie kultury dawania.

Niektóre przedsiębiorstwa Ekonomii Komunii powstały nie dla osiągania coraz to większych zysków, zarówno dla pracodawców jak i pracowników; w ich przypadku czynnikiem motywującym stał się fakt tworzenia nowych miejsc pracy oraz świadomość, że ich przykład da siłę kulturze dawania, jedynej możliwości, pozwalającej obalić mury narodowego i grupowego egoizmu, które uniemożliwiają realizację międzynarodowego systemu gospodarczego i politycznego, zdolnego do zapewnienia wszystkim znośnej przyszłości.

Teoria ekonomiczna uznaje „dawanie” za nieracjonalne, a za racjonalny jedynie egoizm. Wielu ekonomistów dopuszcza jednak, że model „homo economicus”, motywowany wyłącznie poszukiwaniem zysków lub indywidualnej konsumpcji, nie uwzględnia prawdy o człowieku, prawdy głęboko zakorzenionej w wielu kulturach na wszystkich kontynentach, w tym najbardziej intymnym otoczeniu, jakim jest rodzina. Świadczy o tym fakt, że o wiele piękniejszą rzeczą jest sprawić prezent dziecku czy zatroszczyć się o rodziców w podeszłym wieku, niż wydać środki na samego siebie.

* * *

Wierzymy, że ekonomia oparta na komunii dóbr może usunąć przepaść dzielącą bogatych od biednych i przemienić ludzkość w jedną rodzinę. Czy zresztą rodzina, dobra rodzina nie jest już przykładem takiej ekonomii? W rodzinie nie wszyscy zarabiają tyle samo, lecz pieniądze wydawane są dla tych, którzy mają potrzeby. Jeśli ktoś jest chory czy upośledzony, może nie jest w stanie zarabiać, ale wszyscy troszczą się o niego, pomagają mu wyzdrowieć, rozwijać swoje zdolności, tak, by stał się zdolny zadbać o siebie. Dlaczego cała ludzkość nie może postępować tak samo?

Można by zadać sobie pytanie: czy to nie utopia? Wszystkie wielkie idee, które w ciągu wieków przemieniły bieg historii, początkowo wydawały się utopią. Doświadczenia wielu osób, uczestniczących w tej Bożej przygodzie, potwierdzają, że to nie jest utopia, ale rzeczywistość, zdolna wprowadzić nas na dotychczas nieznane drogi.


Przypisy:


1 Jan Paweł II – Zadania Świeckich w porządku doczesnym; Katecheza z dnia 13 kwietnia 1994; L’Osservatore Romano, 8/1994

2 Antonio Maria Baggio – Uczynić ludzkość jedną rodziną, II Kongres Ruchów i Stowarzyszeń, Warszawa, 2000; Nowe Miasto, nr 1-2/2001

3 item

4 Chiara Lubich - Il Movimento dell'unità per una politica di comunione; Przemówienie na Kongresie Ruchu Jedności, Castel Gandolfo, 9.06.2000

5 Alberto Ferucci – Ekonomia o ludzkim obliczu, II Kongres Ruchów i Stowarzyszeń, Warszawa, 2000; Nowe Miasto, nr 1-2/2001

6 Chiara Lubich – Quattro aspetti dell’Economia di Comunione da sottoolineare, Economia di Comunione – Materiały Kongresu Przedsiębiorców Ekonomii Komunii, Castel Gandolfo, 5.04.2001

7 http://www.quasarbbb.com/ftp/tesi2.html

8 Vera Araujo – Ekonomia oparta na komunii dóbr, Nowe Miasto, 1/1996


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: cywilizacja wspólnota polityka ekonomia etyka kompetencja społeczeństwo gospodarka liberalizm świeccy braterstwo focolari Chiara Lubich ekonomia komunii