reklama

Daleko, ale blisko

Uniwersytety, na co dzień tętniące życiem, opustoszały, a społeczność akademicka musiała przejść przyspieszoną, ale nieuniknioną rewolucję cyfrową. Jak sobie z tym poradziły?

Uniwersytety, na co dzień tętniące życiem, opustoszały, a społeczność akademicka musiała przejść przyspieszoną, ale nieuniknioną rewolucję cyfrową.

Od marca zeszłego roku w związku z pandemią Covid-19 większość szkół wyższych działa w trybie zdalnym. Wprowadzone restrykcje postawiły uczelnie przed ogromnym wyzwaniem, jakim było szybkie przejście od nauczania tradycyjnego do w pełni online.

Kontakt na odległość

Pandemia wymusiła na uczelniach konieczność wdrożenia nowych form prowadzenia zajęć z wykorzystaniem technik kształcenia na odległość, zdalnych metod weryfikacji wiedzy studentów i odejścia od klasycznych egzaminów semestralnych. - Organizacja zajęć dydaktycznych w trybie zdalnym, z wykorzystaniem narzędzi informatycznych była ogromnym wyzwaniem dla naszego ośrodka zarządzania siecią komputerową i wszystkich pracowników - mówi dr Beata Gałek, rzecznik prasowy Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. - Jesteśmy dumni, że mimo oczywistych niedogodności szybko przestawiliśmy się na pracę w środowisku wirtualnym. Ponadto ograniczenie mobilności studentów i pracowników wpłynęło na prowadzenie badań i uniemożliwiło wymianę międzynarodową, w efekcie kontakty z ośrodkami akademickimi również przeniosły się w strefę online - dodaje. Prowadzący zajęcia, jak podkreśla B. Gałek, starają się utrzymać kontakt ze studentami, przygotowują materiały dydaktyczne oraz udostępniają je studentom i doktorantom w ramach internetowej platformy. - Wszyscy zrobiliśmy duży krok w kierunku wykorzystania nowych technologii w procesie dydaktycznym, które na pewno już z nami zostaną - zaznacza rzeczniczka siedleckiej uczelni. Jednocześnie przyznaje, że odpowiedzialność za zdrowie oraz bezpieczeństwo studentów i pracowników wymusiła daleko idące zmiany w funkcjonowaniu uczelni w wielu obszarach. - Zmodyfikowaliśmy model kształcenia, zmieniliśmy organizację pracy dziekanatów, sekretariatów. Ograniczenia sanitarne wymusiły zmiany w zasadach korzystania z akademików, ale nie wpłynęły na dbałość o jakość kształcenia i komfort pracy pracowników - wylicza B. Gałek.

Studenci szybciej, wykładowcy wolniej

Przejście z tradycyjnego systemu kształcenia na zdalny, zdaniem Moniki Stojowskiej, rzecznika prasowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wymagało przede wszystkim zmiany mentalnej. - Nagle ze świata, w którym mamy kontakt w cztery oczy, z sali wykładowej przenieśliśmy się do swoich domów - zwraca uwagę. - Co do odnalezienia się w nowej rzeczywistości wirtualnej, to studenci nie mieli z tym większych problemów. Większe wymagania nowa sytuacja postawiła przed wykładowcami, którzy musieli dostosować sposób przekazywania treści do formy online - zaznacza rzeczniczka KUL. Wykładowcy lubelskiej uczelni przeszli szkolenia dotyczące tego, jak przeprowadzić egzaminy czy testy w formie pisemnej, aby uniemożliwić studentom korzystanie z dodatkowych materiałów, a jedynie ze swojej wiedzy. Jak zaznacza M. Stojowska, tam, gdzie była taka konieczność, zgodnie z zarządzeniem rektora, w niewielkich grupach odbywały się zajęcia praktyczne. - Nie ma bowiem możliwości przeprowadzenia online zajęć laboratoryjnych czy ćwiczeń z renowacji dzieł sztuki - tłumaczy.

Dalej, a jednak bliżej

Paradoksalnie sytuacja pandemii spowodowała, że komunikacja wykładowców ze studentami stała się bardziej intensywna. - Zdalny tryb relacji student - wykładowca zmobilizował do poszukiwania nowych form angażowania uwagi młodych ludzi i wykorzystywania nowoczesnych rozwiązań z zakresu dydaktyki. Nauczyciele korzystają z nowych kanałów komunikacji, m.in. wirtualnych konsultacji i wideorozmów i czatów. Pandemia oddaliła nas od siebie w tzw. realu, ale zbliżyła i usprawniła kontakty w świecie wirtualnym. Cieszy nas wysoka frekwencja na zajęciach - zaznacza rzecznik siedleckiej uczelni.

Pozytywne sygnały dochodzą również do władz KUL. - Studenci zaznaczają, że wykładowcy są bardzo dobrze przygotowani do zajęć. Nie było sytuacji, by ktoś odwoływał wykłady albo były one niemerytoryczne. Takie słowa krytyki do nas nie docierają. Za to studenci podkreślają, że dzięki zajęciom online jest okazja, by bliżej się poznać z wykładowcą, pożartować - podkreśla M. Stojowska. Zauważa jednak minusy takiego nauczania, które odbijają się zwłaszcza na studentach pierwszego roku. - Te osoby nie miały okazji poznać się między sobą, poznać uczelni, jej bogactwa i różnorodności. Nie mogą korzystać z programów wymian międzynarodowych, które prężnie działały w naszym uniwersytecie. Nie biorą udziału w wydarzeniach organizowanych na uczelni, nie spotykają się ze sobą poza wykładami. Tego bardzo brakuje - podkreśla rzecznik KUL.

Zainteresowanie? Bez obaw

Niedługo uczelnie staną przed trudnym sprawdzianem, jakim jest rekrutacja. - W ubiegłym roku zgłosiło się więcej kandydatów niż w poprzednich latach. Ale wtedy mieliśmy za sobą dopiero pierwsze pół roku pandemii, uczelnie jeszcze nie zdążyły tego odczuć, wszystko szło jakby siłą rozpędu. Prawdziwy egzamin dla szkół wyższych będzie w tym roku - zauważa M. Stojowska. Jednocześnie dodaje, że nie martwi się o kandydatów na pierwszy rok, o czym świadczy zainteresowanie zorganizowanymi niedawno wirtualnie dniami otwartymi. - Przygotowane przez nas krótkie filmiki zachęcające do studiowania w naszej uczelni, w których wzięli udział studenci i absolwenci, zobaczyło blisko 2,5 tysiąca osób, ale statystyki cały czas rosną. Materiały są dostępne na naszym kanale youtube KULstudia oraz stronie kandydat.kul.pl - podkreśla rzecznik KUL. Odpływu studentów nie obawia się także siedlecka uczelnia. - Mamy w tym roku nowości, które na pewno przyciągną kandydatów. Uruchomiliśmy rekrutację na pielęgniarstwo drugiego stopnia, co oznacza, że za dwa lata mury naszej uczelni opuszczą absolwenci z tytułem magistra pielęgniarstwa - zaznacza B. Gałek.

Jedyna obawa dotyczy kontynuacji nauki przez studentów trzeciego roku studiów licencjackich. - Oczywiście to takie głośne myślenie młodych zastanawiających się nad przerwą. Chcą poczekać, aż wszystko wróci do normalności - stwierdza M. Stojowska. Bo, choć przyznaje, iż uczelnia dostosowała się do nowej rzeczywistości, nie wyobraża sobie, żeby taki stan pozostał na zawsze. I zwraca uwagę: - Uniwersytet to jedna duża wspólnota i miejsce wymiany myśli, doświadczeń, wiedzy. Studiowanie to czas, kiedy młody człowiek może wyjść ze swojego miejsca zamieszkania, żeby poszerzyć swój horyzont. Tymczasem, odizolowanie się, zamknięcie, utrata potrzeby wychodzenia z domu, wpływa, jak wskazują badania psychologiczne, na zwiększoną liczbę zachorowań na depresję wśród młodych ludzi. To bardzo duży problem, który poza koronawirusem też jest zagrożeniem dla naszego życia i funkcjonowania.


3 PYTANIA

dr Beata Gałek
rzecznik prasowy Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach

Czy nauczanie online wpłynęło w jakiś sposób na jakość kształcenia?

Brak bezpośredniego kontaktu ze studentami bardzo doskwiera. Jednocześnie zapewniam, że podejmujemy codzienny wysiłek, aby nie odbijało się to na jakości kształcenia. W uniwersytecie zajęcia odbywają się synchronicznie i prowadzący starają się prezentować treści kształcenia w sposób atrakcyjny. Opiekunowie lat są w stałym kontakcie ze studentami. Tam, gdzie nie jest możliwe osiągnięcie zakładanych efektów w trybie zdalnym, zajęcia odbywają się w reżimie sanitarnym w budynkach uczelni. Badanie jakości kształcenia nie wykazało znaczących zmian, ale na pełną analizę trzeba jeszcze poczekać.

Jakie głosy płyną od studentów dotyczące studiowania zdalnego? Czy w jakiś sposób udaje im się utrzymać przynależność do akademickiej wspólnoty?

Studia online na pewno nie są tym samym, co tradycyjne. Trudniej o utrzymanie motywacji do nauki i koncentracji, ale największym problemem jest brak rzeczywistych interakcji. Młodzi ludzie potrafią korzystać z dobrodziejstw technologii, ale nic nie zastąpi rozmów i spotkań w auli czy w kampusie uniwersyteckim. W uniwersytecie funkcjonują koła naukowe, studenci organizują webinaria i spotykają się w świecie internetu. Ci, którzy mają problemy w tej zamkniętej rzeczywistości, mogą liczyć na wsparcie psychologiczne.

Pojawiają się opinie, że uczelnie już nie wrócą do normalnej pracy - w większości nauka zdalna stanie się trwałym, a może nawet stałym elementem działalności szkół wyższych. Co Pani o tym myśli?

Władze uczelni zakładają, że od października będziemy się spotykać z naszymi studentkami i studentami na salach wykładowych, w laboratoriach, a nie przed monitorami komputerów. Jestem przekonana, że uniwersytet nie stanie się kolejną aplikacją na smartfonie. Uniwersytet to wspólnota, to miejsce dyskusji, spotkań, rozwijania pasji, a tego nie da się zamknąć w czterech ścianach i procesorach. Zostaną z nami dobrodziejstwa nowych technologii, ale nie zastąpią relacji uczeń - mistrz i życia studenckiego.

Echo Katolickie 16/2021

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao