Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Zasada haka

W podróżach po świecie im dalej od kraju, tym bliższa się wydaje polska ambasada. W obcym świecie, na odległych kontynentach już człowiek o podobnym do nas kolorze skóry daje w trakcie spotkania poczucie złudnej bliskości, a rodak mówiący językiem ojczystym budzi wzruszenie, którego nie doznaję słysząc polskie przekleństwa na ulicach Berlina czy Paryża.

Spotkania w ambasadach są zazwyczaj bezinteresowne. Odkąd postanowiłem wytrwać w swoim zawodzie do emerytury, perspektywa pracy w dyplomacji nie mieści się w moich planach, z drugiej strony nie spotkałem dyplomatów, którzy chcieliby pracować w filmie, więc możemy wymieniać poglądy bez cienia podejrzenia, że chodzi o jakiś interes.

Z takiej wolnej wymiany poglądów zostaje mi często w pamięci jakiś szczegół czy luźno rzucone zdanie, w którym odbija się sposób myślenia o świecie, który na co dzień jest mi dosyć daleki. Pamiętam, jak przed laty jeden z moich przyjaciół, który podjął się pracy w dyplomacji, zwierzał mi się z pewnego odkrycia, które nie powinno może być mi obce, ale jak się okazało było czymś nowym dla nas obu. Rzeczony ambasador miał kierowcę, a wiadomo, że kierowcy nie pochodzą z wyboru ambasadora, tylko spadają z mianowania, które się odbywa w Warszawie. Tenże kierowca ambasady był nieznośny, miał fochy, odmawiał wykonania różnych zadań, domagał się ciągle nadgodzin, był złośliwie niedysponowany, kiedy chciał wydusić jakieś ustępstwa od szefa. I nagle kiedyś nastąpił wypadek. Kierowca, po alkoholu, podrapał służbową maszynę. Wypadek ten mógł być pretekstem do odwołania go do centrali, ale ktoś z dyplomatów z długim stażem doradził ekscelencji, żeby całą sprawę zatuszować. Podrapanie było niewielkie i pokryło je ubezpieczenie, a kierowca w okamgnieniu stał się uprzejmy, życzliwy i nieskończenie ofiarny. W myśl znanej zasady, że dobrze mieć na każdego haka, ambasador miał haka na kierowcę, bo zawsze mógł wyjawić okoliczności wypadku i tą drogą zyskał pracownika, który stał się lojalny i podporządkowany.

W bogatym życiu, jakie prowadził będąc intelektualistą, odkrycie mechanizmu, jakim jest posiadanie haka, było dla mego znajomego nowością. Na pierwszy rzut oka można by przypuszczać, że odkrycie to było zdrowym doświadczeniem mechanizmów, na których opiera się władza. A jednak po chwili namysłu można wskazać, że to tylko marna władza zadowala się systemem haków. Przecież gdyby kierowca był naprawdę dobrym pracownikiem, to współpraca układałaby się dobrze i bez haka — co więcej, mogłaby mieć za podstawę wzajemny szacunek i szczere zaufanie w miejsce szantażu i strachu.

Cała ta historyjka przyszła mi do głowy, gdy usłyszałem, jak inny współczesny dyplomata powiedział bez namysłu, że człowiek, który zajmuje jakieś stanowisko kierownicze, musi mieć wśród podwładnych ludzi, o których powie, że są swoi. Na pozór zabrzmiało to sensownie, ale po chwili zastanowienia pomyślałem, że to brzmi podobnie, jak wspomniana historia o hakach. Po cóż mi moi ludzie, jeśli mogę mieć dobrych ludzi? Dobry pracownik nie musi być mój — wystarczy jeśli jest dobry i ja jestem dobry. Gdy natomiast ktoś jest „mój”, to musi być podejrzane.

Przypuszczam, że to wszystko wygląda na wyznanie pięknoducha, ale w polu moich życiowych obserwacji w wielu krajach widzę, że naprawdę można coś zbudować nie w oparciu o „swoją” drużynę, lecz w oparciu o drużynę dobrą, mimo że ta czasem stawia opór i nie zawsze rozumie się w pół słowa. Swojskość jest na antypodach kompetencji, swoi mogą utwierdzać mnie w błędzie, choć słyszałem w ustach poważnego Japończyka spostrzeżenie, że Europejczycy zawsze sprzeciwiają się szefowi, kiedy ten próbuje popełnić jakieś głupstwo i z tego często rodzą się niesnaski, a w japońskim rozumowaniu trzeba wspierać przełożonego w jego niesłusznych poczynaniach, bo im prędzej je zrealizuje, tym prędzej błąd będzie widoczny. Ta postawa nie przekłada się wcale na upodobanie do swoich. Bo swoi boją się, że jak szef się pomyli, to oni z nim razem stracą pracę.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: psychologia Polska polityka felieton Warszawa ambasada doświadczenia Zanussi szantaż hak oddziaływanie wpływ
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W