Andrea Bocelli zaskoczył uczestników sobotniego Marszu dla Życia w Rzymie. Nie mógł w nim uczestniczyć osobiście, ponieważ występował na otwarciu Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Meksyku. Do zgromadzonych w Rzymie obrońców życia przesłał jednak list, w którym przypomniał dramatyczną historię swego życia.
„Lekarze odradzali mej matce kontynuowanie ciąży, ale ona postanowiła zaufać życiu i nie wyparła się go. Wszystko zawdzięczam tej decyzji” – napisał włoski tenor do organizatorów i uczestników włoskiego Marszu dla Życia, który w ubiegłą sobotę przeszedł ulicami Rzymu.
To świadectwo to gest wdzięczności
Przypominając dramatyczną historię swego życia, Bocelli podkreślił, że złożenie tego „skromnego świadectwa” jest dla niego „przywilejem i gestem wdzięczności”. Osobiście nie mógł uczestniczyć w Marszu dla Życia, ponieważ w tym samym czasie przebywał w Meksyku, gdzie reprezentował Włochów, pod nieobecność piłkarzy, na uroczystości otwarcia Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej.
Głos ocalałych
Swym świadectwem Andrea Bocelli dołączył do głosu innych ocalałych, którzy przeżyli choć jako dzieci zostali skazani przez lekarzy na przedwczesną śmierć pod postacią tak zwanej aborcji terapeutycznej. O włos uniknęli śmierci, bo ich matki nie posłuchały zaleceń lekarzy.
W ten sposób zginęło 6 mln Włochów
Jak wskazywano podczas tegorocznego Marszu dla Życia, we Włoszech aborcja to nie tylko dramat osobisty, matki i nienarodzonego dziecka, ale również społeczny. Odkąd została zalegalizowana w 1978 r., w jej wyniku zginęło ponad 6 mln małych Włochów. W ten sposób aborcja stała się jednym z głównych czynników demograficznej zapaści, w której pogrąża się ten kraju.
Źródło: vaticannews.va/pl