Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Mentalność lumpa c.bd.u

W życiu jednego z moich przyjaciół nastąpiło przed laty tragiczne zawirowanie. Po wielu latach harmonijnego współżycia opuściła go żona. Patrząc wstecz trzeba zrewidować mniemanie o tym, że małżeństwo było rzeczywiście harmonijne, a nawet jeśli było, to pękło w początkach jesieni. Nie tej, którą wyznacza rytm roku, lecz tej, która płynie w rytmie życia. Często w okolicach pięćdziesiątki pojawia się smuga cienia i gwałtownym rzutem ktoś próbuje zatrzymać odchodzącą młodość.

Perypetie małżeńskie są czymś zupełnie banalnym, niebanalne natomiast okazało się postępowanie wspomnianego powyżej przyjaciela, który po paru latach powtórnie ułożył sobie życie, ale pozostał w życzliwych kontaktach z tą, która go opuściła.

Niezbadanym zrządzeniem losu była żona po paru latach zmarła. Wtedy mój przyjaciel zaopiekował się byłą teściową i troskliwie towarzyszył jej przez długą starość. Był to akt niewątpliwego poświęcenia, bo rzeczona teściowa nie była łatwą osobą, a przyjaciel trwał już w nowym stadle i z pewnością ciążyły mu zobowiązania, które dobrowolnie wziął na siebie.

Pełen podziwu dla postępowania, które miało rysy heroicznej zgoła szlachetności, usłyszałem odmienne zdanie od sprzątaczki, która była zatrudniona w domu mojego przyjaciela. Tęga jejmość słysząc moje wyrazy podziwu wzruszyła ramionami i powiedziała stanowczo: ja nie wierzę. Nie wierzyła, że ktokolwiek kiedykolwiek może robić coś z wyższych pobudek, takich jak na przykład szlachetność. Na poparcie swoich słów rzeczona jejmość powiedziała: „— Ja nie wierzę! Nie jestem naiwna. Oglądam telewizję i wiem, jacy ludzie są”. Był to czas, kiedy wyświetlano „Pogodę dla bogaczy” i sprzątaczka natychmiast wysnuła swój scenariusz. Mój przyjaciel jest dobry dla byłej teściowej, bo czyha na jej biżuterię.

Poza liczbami wszystko na pozór się zgadza. Była teściowa miała parę pierścionków wartości, która mogła równać się kwartalnemu uposażeniu sprzątaczki. Mój przyjaciel jest bardzo zamożnym człowiekiem, ale jejmość ze szczotką czerpała z telewizji wiedzę, od której nie mogło być wyjątku: ludzie są podli i działają wyłącznie z chęci zysku. Innych nie ma.

Przypominam ten smutny epizod w związku z drastycznym oświadczeniem wydanym przez polskich artystów zrzeszonych w różnych związkach twórczych. Oświadczenie to, wydrukowane w paru dziennikach przed dwoma tygodniami, sygnalizuje proces lumpenproletaryzacji, który następuje w naszym kraju.

Artyści różnych branż od pisarzy do architektów spostrzegają, że z upragnioną wolnością i demokracją przyszła godzina prawdy i okazało się, że żyjemy w społeczeństwie o wiele bardziej prymitywnym, aniżeli nam się wydawało. Można wskazywać winnych począwszy od okupacji, a kończąc na tych, którzy spowodowali odpływ najaktywniejszych ludzi za granicę chociażby w stanie wojennym. Można winić polityków, że nie spostrzegli zagrożenia, jakim jest niski stan naszego ducha w momencie, kiedy wchodzimy ponownie w obieg zachodniej Europy — można też, jak głosi inne oświadczenie płynące z podobnych kręgów, postulować myśl o czwartym filarze Unii i jest to myśl konstruktywna i wskazująca drogę działania.

Porywczy publicysta jednej z największych gazet zganił związki twórcze za jęczenie, broniąc demokracji i wolności tak, jakby były one zagrożone przez malkontenckie narzekania. Rozumiem, że z doraźnej publicystycznej perspektywy można stracić wrażliwość na sens głębszy i obawiać się, że każde słowo mówiące źle o ostatnich kilkunastu latach życia w kraju jest zamachem na przemiany, które bez wątpienia są zbawienne.

Nie jest winą wolności ani demokracji to, że okazało się, że mieliśmy fałszywe mniemanie o sobie przypuszczając, iż jesteśmy społeczeństwem biednym, ale kulturalnie rozwiniętym. Tylko połowa tego zdania jest prawdziwa, druga wymaga wielkich świadomych działań, bo rzeczywiście, na powierzchnię wypłynęła dziś mentalność lumpa, perspektywa świata widzianego spod budki z piwem. Przykładem tej perspektywy są czasem sami artyści. W komentarzu do oświadczenia jeden z pisarzy-reżyserów bez wahania powiedział, że na pewno związkom twórczym chodzi głównie o to, by wydoić kasę państwową i osiągnąć większe dotacje. Nie wiem, czy jakieś związki otrzymują dotacje podmiotowe — na pewno nie ma to miejsca w związkach, do których należę — ale odruch kolegi jest ogromnie podobny do tego, który zaprezentowała sprzątaczka mego przyjaciela. Jeśli inteligencja twórcza wskazuje na zubożenie naszego życia duchowego, to na pewno chodzi o pieniądze, bo o cóż więcej może komuś na tym świecie chodzić. To myślenie jest właśnie dowodem duchowego zubożenia kraju, a więc kończę jak w szkolnym podręczniku do matematyki, w którym dowód kończono literkami bodajże c. b. d. u. (co też było do udowodnienia).


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Żydzi polityka globalizacja religia rodzina małżeństwo felieton fundamentalizm pomoc muzułmanie Zanussi wielkodusznośc samarytanizm
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W