Każdy etap życia ma swoje skarby. Jeśli są to skarby, które tracą na wartości wraz z upływem czasu, to ostatecznie niszczy je mól i rdza. Taki los spotkał pseudo skarby naszego dzieciństwa i młodości. Obecne – jeśli nie są skarbami w niebie – czeka ten sam los.
Proces utraty skarbów doczesnych służy dojrzewaniu wewnętrznej wolności. Tak może być choćby z nowym samochodem, komputerem lub smartfonem, które przez nieuwagę zostaną uszkodzone. Pierwsza rysa na aucie boli najbardziej. Ale warto wtedy pomyśleć, że za jakiś czas cały samochód trafi na złom i nikt nie będzie przejmował się uszkodzoną karoserią.
Skarbem, który warto poszukiwać jest jedynie Ten, dla którego sami jesteśmy skarbami. W obliczu śmierci okaże się, czy inwestowaliśmy nasze życie w prawdziwe skarby, czy tylko w substytuty. Także dobra materialne mogą być przydatne do pomnożenia skarbów trwalszych od ziemskiego życia.
Światła i ciemności nie doświadczamy jedynie na zewnątrz, ale również w sobie. Głównym polem walki między światłem a ciemnością jest bowiem nasze serce. Spotkanie z Jezusem przywraca wzrok. Najlepiej rozumieją to ci, którzy żyli w ciemności i doświadczyli bliskości Jezusa otwierającego im oczy na Boga i potrzeby bliźnich. Zdrowe oko wiary pomaga widzieć wszystko w Bożym świetle.