Jezus wysyła swoich uczniów w drogę z bardzo rygorystycznymi instrukcjami. Mają uzdrawiać chorych, wskrzeszać umarłych i oczyszczać trędowatych. Równocześnie otrzymują zakaz brania ze sobą złota, srebra, zapasowej tuniki czy sandałów. Mają polegać wyłącznie na gościnności napotkanych ludzi. Jezus uczy ich w ten sposób radykalnego zaufania Bożej Opatrzności. Sukces ich misji zależy całkowicie od mocy głoszonego słowa i woli Tego, który ich posłał. Zabezpieczenia materialne schodzą na daleki plan.
My na co dzień postępujemy zupełnie inaczej. Chcemy mieć wszystko dokładnie zaplanowane i zabezpieczone. Gromadzimy dobra, budujemy poduszki finansowe, opieramy się na własnych znajomościach i wypracowanym statusie. Jezus prosi nas o zmianę myślenia. Zaprasza nas do wolności od ciągłego lęku o jutro.
Bóg rozdaje swoją łaskę za darmo i oczekuje od nas dokładnie takiej samej postawy wobec bliźnich. Dawanie za darmo obejmuje nasz czas, nasze umiejętności i naszą gotowość do przebaczania. Kiedy świadczymy komuś dobro, często podświadomie oczekujemy wdzięczności lub wzajemności. Dzisiejsza Dobra Nowina ucina takie kalkulacje.
Jezus porusza również trudny temat odrzucenia. Uczniowie mają strząsnąć proch z nóg, jeśli jakieś miasto nie przyjmie ich słowa. To gest odcięcia się od zła. Zwalnia nas to z obowiązku naprawiania całego świata na siłę. Kiedy nasza chrześcijańska postawa spotyka się ze ścianą obojętności lub wrogości w rodzinie czy w miejscu pracy, mamy prawo po prostu odejść w pokoju. Nie musimy tracić energii na bezowocne spory. Naszym zadaniem jest zasiać ziarno. Wzrost daje sam Bóg.